Archives for posts with tag: podejrzenie

– Niektórzy lubią ślady – estetycznie przynajmniej.

– Nie wszyscy akceptują. A skoro już o tym mowa, masz zaległą karę.

– Każdy ma zaległą karę!

– Lubię jak filozofujesz. Wychodzi ci. Ty masz świeżą zaległą.

– Za co mam świeżą?

– Spodziewałem się tego pytania i mam przygotowaną odpowiedź: zgadnij. Jak nie zgadniesz w trzech podejściach, to będzie podwójna.

– Czy kara sama w sobie już była za to, że spodziewałeś się, że zapytam się za co?

Niedzielne popołudnie. Wychodzę i czekam na ulicy na rodziców. Mają podjechać za kilka minut. W bocznej uliczce parkuje czarny sportowy samochód. Wysiada niewysoki wyglądający na silnego mężczyzna koło trzydziestki. Proste czarne adidasy, dopasowane jeansy, czarna kurtka typu flek, wystaje biały kaptur bluzy dresowej. Na środku łysej głowy krótki szeroki irokez. Wygląd kibola, przywodzi na myśl niektóre produkcje wytwórni Cazzo. Za nim wyłania się drugi. Wysoki, bardzo muskularny, na obcisłym t-shircie skórzana kurtka. Ten przypomina raczej żołnierza mafii. Idą dość żwawym krokiem, wyglądają na ludzi, którzy mają coś do załatwienia.

Mijają mnie. Najdyskretniej jak mogę obracam za nimi głowę. Nagle ten wyższy odwraca się i podchodzi do mnie blisko, trochę za blisko. Niższy gdzieś znika. Robi mi się dziwnie. Wyższy miga odznaką. Wyciągam z uszu słuchawki (Fairy Queen Purcella) i robię pytającą minę.

– Dokumenty.

– Proszę.

– Długo pan tu stoi?

– Jakieś dwie minuty.

– Na pewno tylko dwie minuty?

– Tak, mieszkam w tym bloku, właśnie wyszedłem, czekam na rodziców. Proszę, jestem w marynarce, idziemy do teatru.

[rozchylam kurtkę, a on patrzy mi przez chwilę ze skupieniem w oczy]

– Dobrze.

[oddaje mi dowód osobisty i odchodzi szybkim krokiem]

Rodzice podjeżdżają po kilku chwilach. Opowiadam im, co zaszło, a właściwie nie zaszło. Matka mówi, że tego niższego widziała za rogiem i zwróciła uwagę na jego dziwne zachowanie. Jakoś tak chodził, kołysząc się, jakby szukał guza.

Jeszcze przez jakiś czas czuję się nieswojo. Gdyby było nie popołudnie, a późny wieczór, nie miałbym marynarki, tylko bluzę z kapturem, i nie był trzeźwy, tylko po paru piwach, to nie jestem pewien, czy zadawaliby pytania, czy od razu wzięli mnie na dołek.