Archives for posts with tag: polonistka

– Słyszałeś tę laskę za nami?

– Trudno było nie słyszeć.

– Napierdalała przez całą jazdę. O swoich podróżach, lekturach, stypendiach i międzywydziałowych doświadczeniach międzybibliotecznych. I nagrodzie rektora. Pewnie rektor kojarzy się jej z rectum

– Czy te polonistki to ćpią amfę, że tak napieprzają?

– Nie, nahajają się kurzem z książek.

– Pewnie te prymuski żałują, że na studiach nie ma świadectw z paskiem, boby mogły sobie posmyrać w miejscach intymnych, lubieżnie poprzesuwać tym paskiem po swoim pasku.

– Teraz jak nie ma indeksu, to już bidule nie mają z czym spać wtulonym w łono.

– To dlatego na indeksy były okładki z plastiku! Żeby się nie uświniły!

– To taka polonistyczna forma safer sexu.

– Poeci zaangażowani przeszli moje oczekiwania, i to in plus, ale ta prowadząca… Usztywniona, jakby połknęła drzewiec od sztandaru Uniwersytetu Wrocławskiego. Lub wsadziła go sobie tam, skąd po połknięciu i tak by wyszedł.

– Piczka zasadniczka, która chce być cool, więc mówi „Dzięki!”, ale wciąż brzmi , jakby mówiła „Szanowny pan zechce przyjąć wyrazy wdzięczności”.

– A co to za dziewczynki?

– Dziewczynki albo i nie, one mogą być prastare.

– Wiek nieokreślony. To mogą być jakieś polonistki albo bibliotekarki.

– Lesbijki dzieworódki w szóstym pokoleniu!

 

 

 

Ulubiona polonistka Vrubliniego z liceum napisała mu w post scriptum kartki pocztowej z wakacji:

A czytałeś „Czarodziejską górę”? To książka poniekąd magiczna…

Vrublini na to się ucieszył sam do siebie:

Super! Fantastyka!