Archives for posts with tag: pornografia

– W przygotowalniach komputerowych czasopism „kolorówek” w dziale fotoedycji wśród operatorów składających strony mianem „rozkładówki” zwykło się określać damę lub dziewczę w tzw. określonej pozie. 

– Co się onegdaj elegańciej pozą odaliski nazywało… Vel rozkładupką.

– Raczej „obaliski” (od obalonej pozy). „Rozkładupka” prześlilcznej urody. Prywatyzuję!  

– No, mój panie, za prywatny lap dance to trzeba bulić piniędze! Te Anastazje P. i ich epigonki to były pionierki prywaty. Prekursorki przedsiębiorczości! Na drodze wsiebiebiorczości.

– No, pan wi.. w białego dnia…. takich rzeczy?

– Jak to mawiają, gdzieś na Ziemi zawsze jest ciemna noc!

– Mój znajomy hrabia śp. hr. M.-Ż. (a csso… się miało znajomych arystokratów..) zwykł mawiać z lekko angielskim akcentem, którego nabył w toku emigracji: „W nocy all cats are black.. zwłaszcza tam… he he…” – i tu śmiał się cokolwiek sarkastycznie i krzywo.

– Jak krzywo to może jakaś żydowska ona była…?

– Hrabia wspominał o etniczności sprawy…

– A, jidzisz pan, jidzisz. Wyczuł pismo nosem. Pismo kwadratowe, ma się rozumieć.

– Słyszałeś, chcą ograniczyć dostęp do pornografii w Internecie.

– No, wreszcie przestaniemy się wahać co do emigracji.

– Ale tylko nieletnim. Dorośli będą składać jakieś wnioski czy oświadczenia.

– A, to się trzyma kupy: dorośli sobie złożą wniosek, a nieletni pójdą się realizować jako ministranci.

– Można by z nami kręcić filmy porno w stylu Mody na sukces. Nie w sensie liczby odcinków, ale kadru.

The Great Scallop: This tacky, scrofulous old rapist is second in depravity only to the common clam. This latter is a right whore! A harlot! A cynical, bed-hopping, firm-breasted, Rabelaisian bit of seafood that makes Fanny Hill look like a dead pope! And finally, among the lemmelebrate bivalves, that most depraved of the whole subspecies, the whelk. The whelk is nothing but a homosexual of the worst kind! This gay boy of the gastropods, this queer crustacian, this mincing mollusk, this screaming, prancing, limp-wristed queen of the deep makes me sick!]

[Monty Python, The War Against Pornography, od ok. 11. minuty]

Wielki przegrzebek, wredny parszywy dupcyngiel wyuzdaniem ustępujący jedynie pospolitej małży jadalnej. A to prawdziwa dziwka, ladacznica, lafirynda, cynicznie skacząca z łóżka do łóżka potrawa morska o sterczących cyckach, jakby wyszła spod rubasznego pióra Franciszka Rabelais. Przy niej Fanny Hill wygląda jak martwy papież. I wreszcie najbardziej zdeprawowany ze wszystkich skorupiaków: trąbik sfałdowany. To homoseksualista najgorszego gatunku. Ten spedalony brzuchonóg, zboczony skorupiak, mizdrzący się mięczak, ta odrażająca, nadęta, wymiękła ciota otchłani wywołuje u mnie mdłości!

[przekład Tomasza Beksińskiego]

Niniejszym pomieszczam fragmenty książeczki, znalezionej w mieszkaniu, będącej niegdyś własnością dziadka obecnego właściciela.

Jest to minipowieść, czy może raczej nowela erotyczna, nieznanego mi autora nazwiskiem Philippe de Jonas pt. Wieczory generała, przeł. Marek Puszczewicz, wyd. Prolog, 1993. [Interpunkcja cytatów oryginalna.]

Książka jest dziwna. Krótka, nierówna, koncepcyjnie mało spójna. Przypomina skrzyżowanie motywów z Pornografii Gombrowicza, stylistyki Zdeptanego kwiatuszka Firbanka, dosadności Żywotów pań swowolnych Brantôme’a i konstrukcji taniego powieścidła pisanego bardziej ku pokrzepieniu lędźwi niż serc.

A pomieszam, gdyż kilka z tych fragmentów jest śmiesznych, a kilka wcale niegłupich. Najpierw śmieszne, potem te trafniejsze.

Cóż cię upoważnia, kobieto niskiej kondycji, o śmiesznej, prowincjonalnej fryzurze, do szperania w plisach spódnicy generalskiej córy! […] Zabieraj natychmiast język z tabernakulum, które bezcześcisz!

*

W kuchni, gdzie [dwunastoletni] chłopiec zanurzał swój rogalik w miodzie, za kredensem stał wściekły i rozgoryczony parobek, który szybko i ciężko sapał. Chłopiec ujrzał go dopiero, gdy ten skoczył na niego. Parobek stłumił jego krzyk twardą dłonią. Drugą ręką ściągnął majteczki i wysłał na zwiady dociekliwy paluch, po czym odwróciwszy dziecko, przyjął postawę stosowną, by dokonać na nim najstraszliwszego wymuszenia.

 

*

Wolę małżowinę niźli k… (w tym miejscu gra słów nieprzetłumaczalna na francuski, więc tym bardziej na polski).

[sic! – przypis tłumacza wpisany w tekst!]

I moje dwa ulubione fragmenty:

Któż bowiem może być bardziej skłonny do czułych ustępstw, niż dusza jeszcze drżąca po wielkich żalach?

*

 Sądząc po [jego] upodobaniu do poniżania mnie powinnam zgadnąć, iż pewnego dnia będzie szukał własnego upodlenia.