Archives for posts with tag: portret

– „Rysunkowy portret to forma zmyślania swojego bohatera, choć staram się być bardzo dokładny w uchwyceniu szczegółów. Zmuszony jestem jednak do uproszczeń względem rzeczywistości. „Uproszczeń” to nie znacz kłamstw (mam nadzieje). Metafora i uchwycenie nieuchwytnego to próba zbliżenia się maksymalnie do prawdy na temat portretowanego bohatera. Nie wiem na ile mi się to udaje ale staram się bezwzględnie” [Arkadiusz Hapka].

– A to nie jest tak, że da się zrobić tylko jeden słuszny rodzaj portretu, tak jak to czynią Amerykanie na komisariatach, tzw. mug shot, czyli zdjęcie z przodu i z boku przy linijce, i wtedy jest jedyna prawda, bo inaczej to jest kłamstwo i w ogóle polska szkoła reportażu?

 

 

– O, patrz, Sisleyowie!

– Nie wiedziałem, że Picasso ich narysował. I ze wyglądają u niego jak ludzie!

– No, wiedział, że Sisley się zna, to sportretował jego żonę z oczami tam, gdzie ona je ma. I bez eksponowania ujścia kiszki stolcowej jak w tym…

 

IMG_4701

 

 

– O, popatrz, August II, mój ulubiony król z dzieciństwa.

– Dlatego że był mecenasem sztuk i nauk?

– Nie.  Dlatego że przypominał Louisa de Funèsa.

– Ta inscenizacja to miejscami taki odgrzewany kotlet. Trąci myszką.

– I to względnie świeżą myszką. To znaczy świeżo martwą.

– Tak, to są pomysły sprzed pięciu-dziesięciu lat.

– No właśnie. Jak się trup uleży, to zostają kości, które są w gruncie rzeczy estetyczne. Za to świeże truchło najbardziej śmierdzi.

– Ja to nawet bym chciał, żeby mi ktoś namalował portret. Ale taki eskpresjonistyczny, żeby było widać ogólną ideę i klimat, ale twarz to tak za dokładnie lepiej nie.

– A dlaczego?

– No bo mam taki jakiś nieforemny ryj.

– Przestań, masz śliczny ryj!

– Śliczny ryj!? I co jeszcze mam, powabne cielsko?

– Uroczy nochal!

– Czarujące ślepia…?

– Zgrabne giry.

– Delikatne łapska.

– Subtelne paluchy!

W rewanżu za wspaniały portret mrówkodzika pióra (myszy) Vrubliniego, dwa portrety Vrubliniego poczynił mrówkodzik. Na jednym portrecie dziób jest za mały, a na drugim za duży, ale tak widać musiało być.

Mrówkodzik doczekał się portretu, a nawet dwóch. Autorem pierwszego jest Vrublini (kapelutek zasugerowany przez portretowanego). Drugi portret to autoportret.