Archives for posts with tag: porządek

– Czy mógłbyś w łaskawości swojej wyjaśnić mi, co pumeks kosmetyczny robi na półce obok książek Umberta Eco?

– No wiesz, pumeks to wulkan, wulkan to Wezuwiusz, a zatem Herling-Grudziński… Albo Etna i „Obrazy Sycylii” Muratowa… No i „Miłośnik wulkanów” Sontag.

– Chyba właśnie tropem skojarzeń literackich usankcjonowałeś kolejne swoje dziwactwo.

 

 

– Idę do szatni. Masz coś?

– Godność!

– A poza tym?

– Mam kurtkę, czapkę. Porządny jestem.

 

 

– Odkąd napisałem gdzieś z rozpędu, że Krakowiaków i górali napisał Bogusław Wojciechowski, i to poszło, staram się sprawdzać nawet najbardziej oczywiste rzeczy, zanim wypuszczę. Jak to powiedział kiedyś żartobliwie Julian Kornhauser: „Ja wiem, że Kordiana napisał Mickiewicz, ale dla porządku i tak sprawdzam.

– Nie Julian Kornhauser, tylko Mieczysław Grydzewski. I Nie Mickiewicz Kordiana, tylko Słowacki Pana Tadeusza. I nie „dla porządku”, tylko „dla pewności”.

– No, sam widzisz.

 

 

Fu yen.

– Co fu yen.

– To po chińsku służąca.

– To było w jakiejś operze?

– Nie.

– To skąd to znasz?

– Babcia mnie uczyła, jak jest służąca we wszystkich językach, żebym się umiał odnaleźć w świecie.

wiersz recykl

[Rozmowa Vrubliniego ze współlokatorkami, na szczęście już byłymi, doniesiona przez tegoż]

– Trzeba kupić kreta bo zatkała się wanna.
– No ale czym się zatkała?
– Jak to? Wszystkim. To przecież normalne, brud, różne rzeczy w wodzie. Z wody. Może coś wpadło i na tym się osadza. Zatrzymuje, na przykład włosy.
– Włosy, ale jakie włosy? Czyje włosy?
– Zwyczajnie włosy, przecież się golimy, myjemy głowy, kąpiemy się, bierzemy prysznic. Więc włosy.
– Ale że nasze?
– Moje, wasze. Każde, każdego. Wasze pewnie bardziej, bo są dużo dłuższe i bardziej lubią się wplątywać w rury.
– Ale nasze włosy? Moje włosy. Przecież ja szczotkuję włosy i jak jakieś zostają, to na szczotce.
– Przecież myjesz włosy pod prysznicem, w wannie? Prawda?
– No tak, ale mi włosy nie wypadają, więc  to nie włosy, w każdym razie nie moje. Moje nie mogły zapchać wanny, bo o nie dbam.
– Ale każdemu wypadają, to normalne i naturalne, przecież nie mam pretensji. Zatkał się odpływ w wannie, normalna sprawa. Trzeba kupić kreta.
– Ale mnie nie wypadają włosy, przecież bym widziała.
– Nie widziałabyś, bo one lubią spływać jako pierwsze, bo lubią, żeby nie było ich widać. Każdemu wypadają.
– Ale to nie mogły być włosy. Może twoje, ale nie nasze.
– Tak czy siak… Trzeba kupić nowego Kreta, bo ten w granulkach nie zadziałał. Kupię w płynie, bo on spływa nawet przez stojącą wodę.
– Ale że też ten odpływ się zatkał. Na pewno tam coś wpadło i blokuje. Co też tam może być?
– Eee… Włosy?

– I jak tam u pana? Wszystko w porządku?

– Tak… Ale „w porządku” to nie najlepsze słowo, „wszystko” w sumie też.