Archives for posts with tag: poziom

– „Zawaliliśmy, ale nie stać nas było na więcej” – bije się w piersi któryś tam piłkarz.

– Jak nie było stać, to po co było brać? To znaczy: grać. Jak kogoś ciągle nie stać, a mimo to ciągle bierze, to albo kradnie, albo się zadłuża. Zadłużeniu jednak można położyć kres – w którymś momencie bank nie udzieli kolejnej pożyczki. A za kradzież można pójść do więzienia.

– Całe szczęście Polska jest bogata, moralnie wyrozumiała, a sponsorzy cierpliwi, więc braniu, graniu i przegrywaniu nikt nie położy kresu.

– W przygotowalniach komputerowych czasopism „kolorówek” w dziale fotoedycji wśród operatorów składających strony mianem „rozkładówki” zwykło się określać damę lub dziewczę w tzw. określonej pozie. 

– Co się onegdaj elegańciej pozą odaliski nazywało… Vel rozkładupką.

– Raczej „obaliski” (od obalonej pozy). „Rozkładupka” prześlilcznej urody. Prywatyzuję!  

– No, mój panie, za prywatny lap dance to trzeba bulić piniędze! Te Anastazje P. i ich epigonki to były pionierki prywaty. Prekursorki przedsiębiorczości! Na drodze wsiebiebiorczości.

– No, pan wi.. w białego dnia…. takich rzeczy?

– Jak to mawiają, gdzieś na Ziemi zawsze jest ciemna noc!

– Mój znajomy hrabia śp. hr. M.-Ż. (a csso… się miało znajomych arystokratów..) zwykł mawiać z lekko angielskim akcentem, którego nabył w toku emigracji: „W nocy all cats are black.. zwłaszcza tam… he he…” – i tu śmiał się cokolwiek sarkastycznie i krzywo.

– Jak krzywo to może jakaś żydowska ona była…?

– Hrabia wspominał o etniczności sprawy…

– A, jidzisz pan, jidzisz. Wyczuł pismo nosem. Pismo kwadratowe, ma się rozumieć.

– W ramach działań równościowych od dziś sprzeciwiam się temu, żeby używać rodzaju żeńskiego „członkini”, bo on i tak pochodzi od „członka”, a zatem uprzedmiatawia kobietę-działaczkę i uzależnia jej status ontyczny od heteronormatywnego fantazmatu męskości.

– To jak się powinno mówić?

– Powinno się stosować coś rdzennie kobiecego. Wiadomo, co odpowiada członkowi, więc może „pochwa”, na przykład „Pani taka a taka jest pochwą fundacji”. Jeśli stworzyła tę organizację, to „prapochwą”.

– „Pochwą założycielką”.

– No właśnie nie bardzo, bo „założyciel” to też takie męskie. Założyciel, włożyciel, rozumiesz, postfreudowski insertywny paradygmat samczej dominacji.

– To może „pochwą pionierką”? „Pionierską pochwą”?

– „Pionier” to też jakby szowinistyczne, wertykalna symbolika falliczna. Jakoś inaczej trzeba.

– To może „poziomką”?

– Jak to poziomką?

– No pionierzy są od pionu, a poziomki od poziomu.

– „Pozioma pochwa”, tak? Wiesz, już mógłbyś dać sobie spokój z tym wypominaniem ludziom pochodzenia.

– Starają się nie tracić pionu.

– Tak, trzymanie poziomu często sprowadza się do trzymania pionu.