Archives for posts with tag: Poznań

– Czemu ta kobieta dwa miejsca dalej tak głośno napieprza?

– Bo jest zatkana. Mówi potwornie przez nos, więc pewnie i uszy ma zapchane. Ale nie pociąga nosem, więc to nie katar, tylko jakaś patologia anatomiczna.

– Albo takie polipy, że mogłaby z nich ugotować zupę frutti di mare dla czterech osób.

– Ciekawe, dokąd jedzie. Może wysiądzie już w Poznaniu?

– To by wiele wyjaśniało. Jeśli poznaniaczka, to dlatego się nie leczy z tego zatkania, że po pierwsze nie wyda na lekarza, a po drugie, nie oddychając przez nos, może zaoszczędzić też powietrza!

– A kto uchodzi we Włoszech za skąpiarzy?

– Chyba parmeńczycy.

– Aaa, to dlatego tę szynkę tak kroją. Ideał krakuso-poznaniaka: ukroić mięso tak, żeby prześwitywało.

– Nie, tak kroją, bo inaczej byś nie ugryzł… Ponieważ oszczędzają na gazie przy produkcji!

– Środa to mała sobota, tak się mówi.

– To inaczej niż na prowincji.

– O, a co jest na prowincji?

– Poznań.

Ponufry snuje plany na mroźny styczniowy wieczór:

Ja chyba pójdę do takiego miejsca jak kino Pokusa. Jest tutaj w poznaniu owiane złą sławą jako syf i burdel, a ja mimo roku tutaj nie byłem tam nigdy. I nie mogę się wypowiedzieć!