Archives for posts with tag: praca

– Takie numery chyba tylko w Starachowicach. Jako, że chciałem pojechać linią R na piachy (nad wodę) i nie byłem pewny czy dziś kursuje autobus, zadzwoniłem do ZTM. Pan uprzejmie poinformował mnie, że ze względu na pogodę (czytaj brak słońca) autobus dziś nie kursuje. Faktycznie jest fatalna: 24 stopnie i głównie słonecznie.

– Ej, uważaj, bo ci zaraz wlepią specjalną opłatę „klimatyczną” od konserwowanego tam klimatu à la PRL!

– Odbieranie maili podczas urlopu to symptom choroby. Każdy wie jakiej.  Zaraz, zaraz… Urlop… hmm, to takie dni w roku, kiedy maile czyta się dopiero od południa?

– Tak! I jak to się mawia w kontekście pierwszego drinka – zawsze gdzieś na świecie jest akurat południe.

 

 

 

 

– Popatrz, w ministerstwie przy via Nazionale się świeci. W środku nocy!

– Pewnie pracownicy wysiadują tam miliony nadgodzin, bo nie ustają w próbach ustalenia, po co w zasadzie tylu jest ich tam zatrudnionych.

– Kto prowadzi galę?

– A kto. Torbicka.

– No tak. Ona ma ciasne mieszkanie i klaustrofobię, więc musi ciągle siedzieć w pracy. Tak jak Dowbor.

– Nie, tamta nie miała klaustrofobii, tylko po prostu była bezdomna. Dlatego przez 40 lat nie schodziła z ekranu, aż ją wreszcie zdjęli.

– Najwyraźniej wędliny jej zaszkodziły,

–  Torbicka też ma jakieś problemy z dietą. Stawiam na niedobór witaminy D – dopiero pod wpływem flesza i jupiterów się jej wytwarza.

– W sumie dobrze. To wzmacnia kościec. Może dzięki temu odeszła z TVP2.

– Mam ochotę iść na miasto, ale nie wiem, czy mam siłę.

– Ja mam jutro pracę i szkołę. Do jednego mi się chce, a do drugiego mi się chce jak ateiście do komunii.

– Nie namawiam zatem. Ucz się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie.

– Nie wyrośnie, miałem już, ale sprzedałem, bo mi do fajek zabrakło.

– No przyznaj, nieźle cię wymęczyła przez te lata.

– Dobrze chociaż, że nie jest już chociaż moją szefową.

– Ale czy tobie potrzebna ta praca?

– Trochę potrzebna, mam tam jeszcze parę rzeczy pożytecznych do domknięcia.

– No rozumiem.

– Ale ostatnio zadzwoniła i z obłędem w głosie mówi, że musimy się spotkać, bo ona coś bardzo ważnego musi mi powiedzieć.

– Może chce ci powiedzieć, że chce cię zwolnić!

– Może.

– To powinieneś jej postawić szampana i ostrygi!

– Nie wiem, może chce mi powiedzieć, że ma raka.

– Oj?

– Raka nadziei!

 

 

– Trzeba się czym zająć w moim wieku. Szczególnie, że ostatnio poznałem fajnego faceta, który po miesiącu stwierdził, że nie mamy perspektyw, więc aby o nim nie myśleć, zajmuję się tym i owym.

– W każdym wieku warto, jasne. Jak z lokatami bankowymi – im wcześniej założysz, tym więcej zyskasz. O ile dobrze wybierzesz bank…

– Popatrz, ile ma kluczy! Jeden do piwnicy…

– Drugi do klatki…

– Trzeci do obroży!

– Nie, to nie jest Niemiec, tylko Grek. To są klucze do skrzynek, z których odbiera renty i emerytury nieżyjących pokoleń babć i cioć.

– No, cioć to tu z pewnością nie brakuje.

 

 

– Co, zawieszka? Też mnie wzięła. Lulululu!

– Czego wyjesz?

– Żeby nas obudzić. Chciałem zabrzmieć jak Indianin albo jakaś arabska kobieta. Lulu, lulu!

 – No lulu to chyba nie.

 

The processes of entanglement, its swapping and communication are probabilistic, yet they can be repeated until success. Essentially repetitions do not require starting the whole process from the beginning as an excitation, once created, is stored until readout. Thus, the protocol provides a realistic method for creating distanced entanglement bypassing the limits of attenuation range of communication channels.

[R. Chrapkiewicz, Generation and characterization of spatially structured few-photon states of light]

Słowa kluczowe: splątanie, wymiana, wzbudzenie, komunikacja, prawdopodobieństwo, proces, odczyt, metoda, tłumienie, kanał.

– I pewnie chodzi o tobie plotka, że jesteś jego kochanką?

– Protegowaną.

– O, a protegowana to jaki rodzaj seksu jest?

– Nie wiem, na pewno jakiś okrutny.

– Niektórzy bardzo przeżywają swoją trzydziestkę. Ja ten kryzys zaliczyłem jakoś przed nią, a teraz mam luz. A nawet więcej: po raz pierwszy czuję się na swoim miejscu. Pierwszy etat, i to fajny, dużo ciekawej pracy i współpracy, publikacje, podróże itepe. Ty chyba zresztą podobnie?

– No, ja też jakoś bardzo nie przeżywam utraty młodości. Zdrowia. Chęci do życia, przyjemności, wolnego czasu…

 

– A powiedz, ten twój facet to nie ma takiego trochę rysu socjopatycznego?

– Nie-e.

– Psychopatycznego może?

– Nie.

– To może jakiegoś Aspergera czy coś?

– Nie, to są lata pracy.

Zdyszane, obsesyjne solilokwia głównego bohatera mają za swój powidok równie niecierpliwe pragnienie samego Pereca, wyrażającego tu niejako zza każdego ze zdań chęć wkroczenia w świat literatury.

[Piotr Sadzik, źródło]

*
Akcja skupia się na trzech kumplach z San Francisco (Frankie J. Alvarez, Murray Bartlett, Jonathan Groff). Korzystają oni z czasem zabawnej, a czasem przytłaczającej rzeczywistości, która związana jest z postrzeganiem dzisiejszej generacji gejów.

[źródło]
*
W piątek 20 marca 2015 r. w ramach XXI Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Łódzkiej wraz z Barbarą Wysocką wykonała dwa Chopinowskie koncerty fortepianowe bez fortepianu. […] to spektakl, który zbliża nas do odpowiedzi na postawione przez dyrektora artystycznego Festiwalu Ewę Pilawską pytania o kondycję artysty. […] Na scenie Barbara Wysocka staje się przewodnikiem po utworze kompozytora, kontestując utrwalony wizerunek artysty. Ten gest nie jest jednak wymierzony w Chopina, ale w imię Chopina i jego dzieła.
[…] Jak podkreślił reżyser [Michał Zadara], Chopin został zmitologizowany, wpisany w narodową narrację, przez co na dalszy plan zeszła jego muzyka. Zamiast słuchać utworów, chcielibyśmy wychwytywać kontekst polskości. Mówiąc o Chopinie zapominamy o człowieku – cierpiącym, poszukującym. Pamiętamy za to o dworku w Żelazowej Woli, polskiej wsi, brzozach i wierzbach.

[źródło]

*
Kiedy wydawało się, że Anderszewski dotyka najsubtelniejszych kwestii metafizycznych, kiedy czas i przestrzeń na chwile zapomniały o swej aprioryczności, rozległy się… wybuchy. Donośne, mocno rezonujące w wyczulonej akustyce Filharmonii Narodowej. Choć wiedzieliśmy, że to tylko „Światełko do nieba”, mało wyrafinowany symbol ogólnopolskiej dobroczynności, w tak wysublimowanym kontekście Sarabandy, a potem równie cichego Double, warszawskie fajerwerki z Placu Defilad stały się pełnoprawnym elementem tego niezwykłego doświadczenia estetycznego.

[Karolina Kolinek-Siechowicz, źródło]

*
The three terms are separated by three vacations (Christmas, Easter and Long Vacation) during which undergraduate teaching is suspended. The Long Vacation is also known as the Research Period.

[Strona Cambridge University, źródło]
*
Urodzona w 1939 roku Cynthia Powell poznała Lennona, kiedy studiował na Uniwersytecie Artystycznym w Liverpoolu. Było to pod koniec lat 50. Była pilną uczennicą i „porządną młodą kobietą”, pod wieloma względami więc przeciwieństwem muzyka.

[wyborcza.pl, źródło]

*

Wzrost popytu na mięso kozie wiązać należy z dwoma zjawiskami – modą na kulinarne eksperymenty wśród mieszkańców krajów rozwiniętych oraz napływem migrantów z globalnego Południa, szukających smaków swojej tradycyjnej kuchni. […]Z pewnością rarytasem są gałki oczne o konsystencji puddingu […]Przepis na Isi Ewu może budzić u wielu Polaków mieszane uczucia. Podobne impresje mogą mieć Nigeryjczycy

[Błażej Popławski, źródło]

– I co ja mam robić? Nie chcę iść do pracy.

– Wiem! Udaj opętanie.

– Opętanie…?

– Opętanie dybukiem!

– Albo powiedz, że ci się zrobił paskudny golem. Paprze się i paprze. I na marne mówisz jego imię od tyłu.

– Od tyłu?

– Od tyłu! I to jak od tyłu! Ale to błoto tylko bulgocze i bulgocze…

– No dobra, może tak zrobię.

– To może ja jutro też nie pójdę do roboty?

– A czym ty się wykręcisz? Dybukiem czy golemem?

– A, to zależy, jak się wieczór potoczy…

 

 

 

 

Co za Sachs!

Des Nachts arbeiten
macht Beschwerden;
wenn ich da
munter bleiben will,
da brauch’ ich Luft
und frischen Gesang:
drum hört, wie der dritte
Vers gelang!

[…]
Die Kunstwerk’, die ein Schuster schuf,
sie tritt die Welt mit Füssen!
Gäb’ nicht ein Engel Trost,
der gleiches Werk erlos’t,
und rief mich oft ins Paradies,
wie ich da Schuh’ und Stiefel liess!
Doch wenn mich der im Himmel hält,
dann liegt zu Füssen mir die Welt,
und bin in Ruh’
Hans Sachs, ein Schuh-
macher und Poet dazu!

– To co, bierzemy się do roboty?

– Obejrzyjmy jeszcze ostatni odcinek.

– Ale…

– Oj, no, bo będzie z głowy. Przynajmniej to będzie zrobione i będzie można odhaczyć.

– Czuję, że dzisiaj z moją robotą będzie zabawnie.

– A dlaczego?

– Bo na tej półce naprzeciwko stoi książka, dość gruba, w żółtej okładce z czarnym napisem, który przeczytałem „POZYTYWIZM”. A teraz widzę, że on jest do góry nogami i w przeciwnym kierunku, i tak naprawdę tam jest napisane „SZYMANOWSKI”.

– Lubię zwiedzać cmentarze.

– Ja też lubię, a mój facet to w ogóle uwielbia.

– To jasne. Śmierć nadaje życiu sens. Że człowiek nie zapierdala jak ten chomik w kołowrotku.

– No, przynajmniej kołowrotek się dokądś toczy i wiadomo, dokąd się dotoczy.

– Pomyśl, ona kiedyś mogła być…

– Ładna?!

Trochę ładniejsza.

*

– Ja to miejsce nazywam lejem po bombie, względnie café „Po Schodkach”.

– A ja na to mówię… Miejsce użyteczności publicznej.

*

– Ale pracujesz gdzieś jeszcze?

– A co, ty myślisz, że ja z uniwersytetu żyję?!

– Ja tam żyję z przyzwyczajenia.