Archives for posts with tag: praca

– Co porabiasz?

– Wychodzę z biblioteki. A ty?

– Ja challenge’uję.

– Oo, widzę, że grany jest już korpo-zew. Kredyt hipoteczny, osiem godzin dziennie w biurze, joga, quinoa i zen, czyli siłka i squash. W weekend koks na Mazowieckiej.

– Gdzie ty pracujesz? Joga już dawno niemodna. Teraz pilates. A później sojowa kawa na odtłuszczonej wodzie z garścią orzechów nerkowca wysranych przez jednorożca.

– BTW IMHO ASFAIK, słusznie powiedziane. Jestem tak bardzo not millennial!

– Centennial! Jesteś centaurem!*

—————————–

* „Centaury […] tworzyły prymitywne plemię. Zamieszkiwały góry i lasy Tesalii oraz Arkadię. Obyczaje miały dzikie, to jest żywiły się surowym mięsem upolowanych zwierząt, kilkakrotnie usiłowały porwać lub zgwałcić kobiety, łatwo się upijały.” [Wikipedia]

–  Postanowiliśmy nie przynosić pracy do domu…

– Oj, to świetny pomysł!

– …Więc zaczęliśmy mieszkać w pracy.

 

– Zawsze pozostaje praca i spychanie rozterek na skraj umysłu.  

– Ta strategia potrafi się sprawdzać, czasem nawet całkiem długo. Stwarza jednak zagrożenie niespodziewanego dojścia do punktu granicznego pt.: „Pierdolnę, bo już nie wytrzymie”.

– Tak, może dojść do tak zwanego pierdolnięcia późnego (cacoëruptio tarda), ale może też wystąpić  spierdolina przetrwała (provisoria cacochronica).

– Ja doszłam do takiego stanu w sesji, że idąc za poradą Perfekcyjnej Pani Domu, próbowałam dodać olejek eteryczny do odkurzacza celem uzyskania zapachu lawendowej polany w domu. Słowem –  moja determinacja w prokrastynacji weszła na najwyższy poziom. Zdecydowanie czas skończyć studia.

 

– Hej! I jak tam rozmowa kwalifikacyjna?

– Całkiem spoko. Może zostanę korposzczurem na kilka miesięcy. To jak wygrać z rakiem.

 

 

–  W życiu 99% czasu przepracowałem w domu i jestem od tego trochę uzależniony. Łatwo się rozpraszam. Chyba że jadę. W kawiarni, lub innej przestrzeni publicznej, bywa czasem nieźle, w bibliotekach jest za cicho – każdy hałas się wybija. No, ale są słuchawki.

– Słuchawki są niezbędnym atrybutem pracy w miejscach publicznych. Głupie rozmowy przy kawusi mnie deprymują, a tak to mam wrażenie, że mowa jest o czymś istotnym.

 

 

 

– Niesamowite, że recenzent potrzebuje aż tygodnia, by nie przeczytać pracy i dać cztery plus.

– Może trafiłeś na jakiegoś młodego, któremu jeszcze zależy… I czyta.

– On był już, kiedy moja mama studiowała. Ma pewnie już z 60 lat, jak nie więcej.

– Może idealista?

– Już prędzej prokrastynacja do poziomu „po co robić coś dzisiaj, skoro jutro może umrę”.

 

 

  1. Pax między chrześcijany!

NIE PISZCIE DO MNIE w celu zagadywania lub poznania się. Na tym profilu szukam tylko i wyłącznie pokoju

  1. W związku ze związkiem

Może być związek ale i w tym związku może być poniżanie mnie stopami bo bardzo to lubię ale i może być przystojny master z dużymi stopami co będzie mnie poniżał nimi

  1. Hamletyzowanie

Jestem bardzo niezdecydowany. Studiuję aktorstwo, 2 rok.

  1. Bez dramatu i na temat

Włochaty, techniczny facet. Może pomieścić. Tylko w krępych, pulchnych lub większych facetów. Miałeś mniej niż 26 lat. Trudne do wpisania na telefonie komórkowym … więc bądź bezpośredni i na temat. nie ma dramatu. z siedzibą w Holandii, ale często podróżują do Polski.

  1. Matematyka dyskretna: analiza różniczkowa

W pierwszej kolejności preferuje:
1. Osoby nie starsze niz 25 lat.
2. Udział w wiekszym gronie.
3. Lokum z Twojej strony zapewniony.
Wszyskie pkt. oczywiscie dyskretnie ;)

  1. Cotton wool bawełna, ecology colors

Hi, my name is Emil.
My interested life it is  Fashion & Style 80,90 Lata – Retro Style – Street Style – Exclusive Style
Modelling Iam Model
Photography Portrety Akta Natura Krajobrazy i Inne
Music Trance – Techno – Hard Style – Electro House – Klubowe
Travel Warszawa Poznań Wrocław Berlin Munchen Augsburg
Sports Gimnastyka Bieganie Pływanie Rower Siatkówka Kajakarstwo Siłownia

  1. Prolapsus ani

Dzisiaj, chcę byś tylko słyszał,
że jestem tu i teraz, a jutro może wypaść…

  1. „Wy, którzy jecie chleb boleści”

Jestem osobą agenderową i sapioseksualną.
Ironia i sarkazm są moim chlebem powszednim.

  1. Od DNA do dna

pojawiam się tutaj, sam nie wiem po co, byłem na tym portalu kilka razy i za każdym razem widziałem dno, zastanawiając się, ile jest człowieka w człowieku. tak czy inaczej, wierzę, że są tu ciekawe osoby.

10. Cechy recesywne

Muzyka
Sztuka
Gotowanie
Artystyczne zamiłowanie
Pracowitość
Zapał
Kochanie
To cechy rzadko spotykane

Tworzę własne utwory, kompozycje, pisze teksty ,kręce filmy , teledyski, klipy ale nie w skali komercyjnej lecz autorskiej …najlepszy sposób by wyrzucić trochę siebie z siebie …

  1. Rozkosz bez granic / w granicach (niepotrzebne skreślić)

CHCE DAWAĆ ROZKOSZ NAJLEPIEJ W GRANICACH DO 24 LAT, ALE NIE WARUNEK. SZCZUPŁA BĄDŹ WYSPORTOWANA SYLWETKA. Żadnych podwozi, czy bycia o kilo za dużym. Myślę, ze znajdą się chłopaki, którym dziewczyny nie umieją ssać lub noworysze. Ja zapewniam komfort, Lokum, inne słodycze i jeszcze mnóstwo atrakcji w tym cielesnych na obustronnych zasadach.

  1. Bolisyndeton

Mam na imię D*** lubię muzykę i filmy i horrory i tańczy i spacery i kino i śpiewanie i wyjść na miasto i spotkania miły i koleżanek i koleżanki i palę i nie piję i kochany i wierny i uśmiechy

  1. Stawianie do pionu

Szukam jakiegoś zajęcia w branży porno, najchętniej w pionie reżyserskim lub scenariuszowym. Pociąga mnie ten świat, widzę w nim kawałek tortu dla siebie. Chętnie podzielę się pomysłami.

14. Repasacja

Szukam sponsora ja 45L
Lubie rajstopy i leginsy

  1. Ostatnia szansa

Bardzo chcę poczuć prawdziwego faceta, najlepiej dużo starszego ode mnie, który by ze mną zrobił co chciał. Niestety wyjeżdżam po 23 grudnia, więc albo teraz albo nigdy.

– No, to ja wracam do redakcji, a ty idź się połóż.

– Nie, nie, nie. Nie „idź się połóż”, tylko będę przygotowywał prelekcję na jutro.

– I co, może będziesz to robić na stojąco?

– No nie.

– No nie, bo się położysz, prawda?

– Aaa, no jasne, że się położę, ale nie po to, żeby leżeć!

– Z mało kim rozmowa w Internecie układa się tak ciekawie, żebym szybko nie zapomniał, że w ogóle była. Chyba spadło mi ciśnienie na cokolwiek. Może to te betablokery.

– Betablokery nie brzmią dobrze… Raczej niepokojąco.

– Dla większości pacjentów brzmią super. Uspokajają serce, obniżają ciśnienie, zmniejszają odczuwanie niepokoju. Dosłowne betablokery i przenośne też –  te drugie to w tym przypadku praca, trwałe relacje, zainteresowania.

– Brzmi niepokojąco…

– Piszę przecież, że betablokery to leki, które człowieka uspokajają, nie zamulają. A metaforyczne betablokery to wyznaczniki czegoś na kształt szczęścia, a ty wciąż, że niepokojąco.

– Bo ja się farmakologii boję…. Pracuję z dziećmi z zaburzeniami – często na prochach. Rozumiem, że są te, które działają in plus, i te, które maja skutki uboczne. Po prostu taki jestem ja i taki jest mój stosunek do leków… Nie łykam nawet apapu.

– Hm, dla mnie nie jest to kwestia bania czy niebania, tylko wiedzy. Ale fobia nie wybiera. Na szczęście są na to… leki.

– Jeżeli zadziałają i nie spowodują czegoś gorszego.

– Leczenie zawsze bazuje na przekonaniu o przewadze efektów terapeutycznych nad skutkami ubocznymi. Oczywiście, zawsze można wpaść pod tramwaj albo oberwać nożem pod żebro. Tylko czy to powód, żeby przestać wychodzić z domu?

– Takie numery chyba tylko w Starachowicach. Jako, że chciałem pojechać linią R na piachy (nad wodę) i nie byłem pewny czy dziś kursuje autobus, zadzwoniłem do ZTM. Pan uprzejmie poinformował mnie, że ze względu na pogodę (czytaj brak słońca) autobus dziś nie kursuje. Faktycznie jest fatalna: 24 stopnie i głównie słonecznie.

– Ej, uważaj, bo ci zaraz wlepią specjalną opłatę „klimatyczną” od konserwowanego tam klimatu à la PRL!

– Odbieranie maili podczas urlopu to symptom choroby. Każdy wie jakiej.  Zaraz, zaraz… Urlop… hmm, to takie dni w roku, kiedy maile czyta się dopiero od południa?

– Tak! I jak to się mawia w kontekście pierwszego drinka – zawsze gdzieś na świecie jest akurat południe.

 

 

 

 

– Popatrz, w ministerstwie przy via Nazionale się świeci. W środku nocy!

– Pewnie pracownicy wysiadują tam miliony nadgodzin, bo nie ustają w próbach ustalenia, po co w zasadzie tylu jest ich tam zatrudnionych.

– Kto prowadzi galę?

– A kto. Torbicka.

– No tak. Ona ma ciasne mieszkanie i klaustrofobię, więc musi ciągle siedzieć w pracy. Tak jak Dowbor.

– Nie, tamta nie miała klaustrofobii, tylko po prostu była bezdomna. Dlatego przez 40 lat nie schodziła z ekranu, aż ją wreszcie zdjęli.

– Najwyraźniej wędliny jej zaszkodziły,

–  Torbicka też ma jakieś problemy z dietą. Stawiam na niedobór witaminy D – dopiero pod wpływem flesza i jupiterów się jej wytwarza.

– W sumie dobrze. To wzmacnia kościec. Może dzięki temu odeszła z TVP2.

– Mam ochotę iść na miasto, ale nie wiem, czy mam siłę.

– Ja mam jutro pracę i szkołę. Do jednego mi się chce, a do drugiego mi się chce jak ateiście do komunii.

– Nie namawiam zatem. Ucz się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie.

– Nie wyrośnie, miałem już, ale sprzedałem, bo mi do fajek zabrakło.

– No przyznaj, nieźle cię wymęczyła przez te lata.

– Dobrze chociaż, że nie jest już chociaż moją szefową.

– Ale czy tobie potrzebna ta praca?

– Trochę potrzebna, mam tam jeszcze parę rzeczy pożytecznych do domknięcia.

– No rozumiem.

– Ale ostatnio zadzwoniła i z obłędem w głosie mówi, że musimy się spotkać, bo ona coś bardzo ważnego musi mi powiedzieć.

– Może chce ci powiedzieć, że chce cię zwolnić!

– Może.

– To powinieneś jej postawić szampana i ostrygi!

– Nie wiem, może chce mi powiedzieć, że ma raka.

– Oj?

– Raka nadziei!

 

 

– Trzeba się czym zająć w moim wieku. Szczególnie, że ostatnio poznałem fajnego faceta, który po miesiącu stwierdził, że nie mamy perspektyw, więc aby o nim nie myśleć, zajmuję się tym i owym.

– W każdym wieku warto, jasne. Jak z lokatami bankowymi – im wcześniej założysz, tym więcej zyskasz. O ile dobrze wybierzesz bank…

– Popatrz, ile ma kluczy! Jeden do piwnicy…

– Drugi do klatki…

– Trzeci do obroży!

– Nie, to nie jest Niemiec, tylko Grek. To są klucze do skrzynek, z których odbiera renty i emerytury nieżyjących pokoleń babć i cioć.

– No, cioć to tu z pewnością nie brakuje.

 

 

– Co, zawieszka? Też mnie wzięła. Lulululu!

– Czego wyjesz?

– Żeby nas obudzić. Chciałem zabrzmieć jak Indianin albo jakaś arabska kobieta. Lulu, lulu!

 – No lulu to chyba nie.

 

The processes of entanglement, its swapping and communication are probabilistic, yet they can be repeated until success. Essentially repetitions do not require starting the whole process from the beginning as an excitation, once created, is stored until readout. Thus, the protocol provides a realistic method for creating distanced entanglement bypassing the limits of attenuation range of communication channels.

[R. Chrapkiewicz, Generation and characterization of spatially structured few-photon states of light]

Słowa kluczowe: splątanie, wymiana, wzbudzenie, komunikacja, prawdopodobieństwo, proces, odczyt, metoda, tłumienie, kanał.

– I pewnie chodzi o tobie plotka, że jesteś jego kochanką?

– Protegowaną.

– O, a protegowana to jaki rodzaj seksu jest?

– Nie wiem, na pewno jakiś okrutny.