Archives for posts with tag: pragnienie

Ostatnio nie było, no to niech będzie, żeby nie było, że nie ma.

 

 

Má dlaň je jak pytlák v lese,
tlukot srdce zrychluje se.
Nejste starší ročník, ba ne,
rty však máte rozpukané…
Moře smutku je holt slané.
Chyťte se mne, chyťte, pane!
Jsem to stéblo pro tonoucí
na hotelu v Olomouci.

Chytil jste mě smyčkou hada.
Ale kdo jsem? Zkuste hádat.
No, to sotva uhodnete.
Budu totiž vším, čím chcete.
Krásnou, blbou, útlou, tučnou,
oněmělou, či tak hlučnou
až si zacpou uši brouci
na hotelu v Olomouci.

Ztěžka dýchám. Byls jak zvíře.
A teď spíš. Jsi se vším smířen.
Do ruky si boty beru…
Než ti zmizím v ranním šeru,
políbím tě. To se může.
Líbám přece svého muže.
Však víš – změna neublíži.
Příští pátek v Kroměříži.

—————————————————–

A kojarzy mi się ta piosenka z Sur l’oreiller Juliette Noureddine.

– Mam przy sobie ciasto kopiec – mówi Vrublini, ale dla pewności dopytuję, powątpiewając, że przyniósł ze sobą na wernisaż kopiec kreta:

Ciasto kopiec?

– Ciasto kopiec.

– Ciasto kopiec? Kreta?

– Nie, ciasto kopiec – w swoim mniemaniu wyjaśnił, ale  ja nadal słyszę to co przedtem.

– No mówię, że ciasto kopiec.

– Nie ciasto kopiec, tylko ciasny chłopiec – do mojego mózgu dociera kolejna wersja. Dociekam, żeby sprawdzić, czy zrozumiałem:

– Jaki ciasny chłopiec?

– No czarny, czarny ciasny chłopiec. – Zatem pojawiają się jakieś konkrety.

– Czy on powiedział „ciasny chłopiec” czy „ciasto kopiec”? – podejrzliwy wobec własnego słuchu pytam towarzysza z naprzeciwka.

– Tak – odpowiada z przekonaniem.

– Co tak?

– Ciasny kopiec.

– Ale jaki ciasny kopiec?!

– Czarny.

– Czarny ciasny kopiec?

– Nie, czarny ciasny chłopiec.

– Tu, patrzcie, tu mam! – przerywa z rezygnacją Vrublini i macha nam czymś przed nosem: to  czarny c i e n k o p i s, który przez cały czas trzymał w ręce.

– Szukałem nut na allegro.

– Jakich?

– Wagner-Werke. Bo mi brakuje.

– Dużo ci brakuje?

– Mam jeden tom. Brakuje mi… Kilkunastu.