Archives for posts with tag: prawica


– Prawaki twierdzą, że pojedyncza błyskawica Strajku Kobiet to to samo co podwójna błyskawica SS.

– W ustach polskich nazioli porównanie do hitlerowców to chyba powinien być komplement…?

– Może i jest. Ale wobec tego polski jednogłowy orzeł i rosyjski dwugłowy to też jedno i to samo.

– Wiesz, jak się spojrzy na prokremlowskie nastawienie polskiej prawicy, to to zaczyna trzymać się kupy…

– I pomyśleć, że oni pomstują na kondominium.

– Pomstują, bo ta miłość uprawiana z Hitlerem i Putinem jednocześnie to jest taka jazda bez trzymanki, że nie ma mowy o kondomie!

– Chyba zamówię sobie koszulkę z nadrukiem inspirowanym twórczością Ziemkiewicza.

– Coś w stylu „JESTEM WULGARNĄ KUREWKĄ”*?

– No, a na plecach: „JESTEM SKURWIAŁĄ ZBYDLĘCIAŁĄ ŚCIERĄ”**

– Pierwsi chętni do współpracy z prawicową reżimową gazetką literacką okazali się najzagorzalsi lewacy.

– I jak oni to tłumaczą?

– Och, to bardzo proste. Wszystkiemu winni są liberałowie!

– Ryszard Czarnecki może zostać odwołany z funkcji wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego jako pierwszy w historii. Za co? Za to, że nazwał europosłankę PO „szmalcownikiem”.

– Nic dziwnego, że chcą go usunąć. Czy ci prawicowcy się kiedyś nauczą, że kobieta to nie poseł, minister czy szmalcownik, tylko posłanka, ministra i szmalcowniczka?!

 

 

– Tak się zastanawiam, czy dla buczących na ministra Glińskiego w filharmonii i innych instytucjach kultury też „nie będzie gwizdów, będą szubienice”?

– A co, myślisz, ze zalegalizują eutanazję?

– Ale że przymusową?

– Gdzie tam przymusową. Skróciliby nam tylko cierpienia. Faktyczne zawieszenie zamiast tkwienia w zawieszeniu.

– A to nie. Na miłosierdzie trzeba sobie zasłużyć.

 

 

 

 

– Teraz Maria Peszek śpiewa różne takie antypatriotyczne, antykościelne kawałki. Niech lepiej uważa, bo jej okna wybiją.

– No co ty, w Bangkoku?!

IMG_2912

– Patrzeć, dla przykładu, na jakichś dresów na murku mówiących takie rzeczy jest dużo zabawniej. A na tych tutaj to już nie. Bo z dresami cię zasadniczo nic nie łączy, a z nimi, kolegami, „po fachu”, już prędzej.

– To jak różnica między oglądaniem fotografii gówna a patrzeniem na nie z bliska.

– I twierdzi, że to nieprawda, że przemoc zawsze rodzi przemoc.

– No, słusznie, jak się ogłuszy odpowiednio mocno i nie wstanie.

– Wiesz, ja też mam dość lewicowe poglądy, ale takie tępe lewactwo to już przesada.

– A ty co, white power?

– No, w sumie lubię bladych… Chodzi o to, że jak ktoś mówi, że komunizm jest cool, a radzieckie łagry były lepsze od niemieckich obozów, bo tam nie robiono z ludzi mydła na sposób kapitalistyczny, to mu się naprawdę coś pomieszało.

– To nie lubisz „Fiołków”?

– Co do zasady lubię, raz mniej, raz bardziej, skiepściły się. Ale że lubię, nie oznacza, że wszystko naraz i w takim stopniu. To jak z seksem: można lubić, ale to nie musi być orgia na tuzin osób.

– No tak, ja też zaczynam od dwóch tuzinów.

– I słusznie! Łatwiej wtedy zwiać i nikt nie zauważy.

– Co ci prawicowi działacze mają do siebie, że potrafią być młodzi, ale tacy wyleniali, zapyziali. Te włosy jakieś takie przerzedzone na czubku.

– To jest katolickie gniazdo, w którym gniazduje duch święty.