Archives for posts with tag: proteza

– Hi! Where are you from?

– Here, Warsaw.

– Hmm, you look Chechnian.

*

– Zawsze mi się podobałeś.

– Nic mi o tym wcześniej nie współżyłeś.

*

– Co on powiedział? „My penis is dismal”?!

– Ja tam słyszałem coś ze „small”…

– Aha, w każdym razie jak zwykle przechwalał się swoją karierą naukową.

 

– Ten kościółek całkiem, powiem ci, niczego sobie.

– Ale, ale: wiesz kto tu mieszkał?

– Już się boję…

– Sam święty Stanisław Kostka!

– Mlask, mlask.

– Nie mlaszcz jak polski dziad pielgrzymkowy.

– Mlask.

– Nie dziamgaj pobożnie.

– Mlask. To z myślą o dalekiej ojczyźnie.

– No chodź już, nie stójmy tu dłużej, bo się całkiem przepoczwarzysz.

– Przychodzi do mnie kiedyś pacjent, taki mocno starszy, siada, rozdziawia się, widzę, że nie ma założonej częściowej protezy i pytam: „Pan nie wziął protezy?” – a ten nic. To drugi raz go pytam, bo pewnie niedosłyszy: „Protezy pan dzisiaj nie założył?”. Znowu nic. No to trzeci raz pytam „Proteza została w domu, tak?”, a on mi na to zdziwiony i lekko zdegustowany, że zawracam mu głowę i wypytuję o życie osobiste: „A co pani, nikogo nie ma w domu!”.

– Opisuję znajomej lesbijce sexshop gejowski w Berlinie, że są m.in. takie gumowe ramiona do fistingu. A koleżanka, kiwając ze smutkiem głową: „Dla inwalidów, dla bezrękich?”

 – Pobolewa mnie lewe jądro. Ale to chyba nie rak, bo rak nie boli.

– Ale to żaden problem, można uciąć i zrobić sobie protezę.

– Nie waż mi się tak mówić!

– No tak, to jest niefajne. Ale to nie jest najgorsze, co może cię spotkać.

– Pocieszyłeś mnie.