Archives for posts with tag: przepis

– Z samego rańca usłyszeć od miejscowego Żula Waldka: „Pani magister. Bo ja chciałbym coś kupić, jednak nie mam pieniędzy… a tak się w pani kocham!” – bezcenne.

– Może trzeba by mu wydać remedium amoris? Rp. verborum Ovidii 1g, aquae lacrimarum ad 100,0.

– Mąż koleżanki z pracy jest znanym sportowcem. Podchodzi kiedyś do nich w restauracji jakiś typ i prosi o autograf. Sportowiec mówi, że chętnie, ale nie ma papieru, a na serwetce to będzie brzydko wyglądało. Na co fan rozpromieniony uspokaja: „Nie ma problemu, ja to sobie później na czysto przepiszę”!

E: – Wiesz, że  – zainspirowana twoim wpisem o carbonarze – postanowiłam sama też zrobić?

M: – Ja też ostatnio zrobiłem. Wyszła mi niewiele lepsza niż znajomemu w tym wpisie.

R: – A z jakiej ty jesteś szkoły?

E: – W jakim sensie?

R: – No bo są dwie szkoły robienia carbonary. W jednej…

M: -… Wolno używać śmietany.

E: – A w drugiej?

M: – W drugiej sos robi się tylko z wody i snobizmu.

– Czegożeś nagotował?

– Carbonary. Wyszło wstrętne, odrażające. Smakowało jak makaron z surowym jajkiem i solą.

– A co tam dałeś?

– Surowe jajko i sól.

*

– Mnie też lubisz?

– Ciebie tak lubię, że aż bym się zakrztusił, ale niestety nie mam czym.

*

– No, ten Murzyn.

– Ładny?

– Ładny, tylko mały.

– Mniejsza z tym.

– Widziałeś wychuchola?

– Co to jest wychuchol?

– Taka mysz z trąbką jak do nurkowania, popatrz.

– Śliczny! Myślisz, że można takiego hodować?

– Nie wiem, raczej nie…

– No tak, trudno mu warunki stworzyć. Bo to musi mieć i wodę, i słoneczko, i coś tam.