Archives for posts with tag: przerozumienie

– … To moja ulubiona piosenka Abby.

– Coo? Jaka piosenka? „The Wiener Tuxedo”?!

– „The Winner Takes It All”… Ale byłeś blisko.

– Po części się wylizał.

– Z kim?

– Po czym!

– „Nun achte wohl und lass mich sehn”!

– Nun achte wohl und blas mich sehr?!

Zobaczyłam wczoraj plakat informujący o panelu dyskusyjnym o przekładzie poezji P. Larkina (prowadzenie: Dehnel i Jarniewicz, https://www.facebook.com/translateit.uw) i oczywiście zerkałam nań jednym okiem (kątem).

Rzucił mi się w oczy adres strony internetowej: translateit.waw.pl. Próbowałam go zapamiętać i powtarzałam sobie „translateit”, „translateit”, „translateit” i zastanawiałam się, czy od razu napisać do Ciebie z pytaniem, czy „translateit” to po łacinie i co to znaczy, czy poczekać, aż będę mięć dostęp do netu.

Zastanawiałam się dobra minutę, nim dotarło do mnie, ze to „translejt yt”:| Nie jest ze mną dobrze…

*

Jovanka Krajstová ujawnia:

Ja myślałem, że są muZŁUmanie, i że ma to coś wspólnego ze złem, manią i mu.

Oraz, że szpinak rośnie w morzu, a jak nie, to na polach zalanych słoną wodą, i że ma dużo wspólnego z algami.

A jajka są produktem starych, pomarszczonych, siedzących w kucki Koreanek.

[wychowywał się częściowo w Korei, Południowej, oczywiście]

*

Przypomniało mi się, że Mmm był w dzieciństwie przekonany, że lesbijki to lizbijki, a nazywają się tak, bo się liżą i biją (co nie bywa znów wcale takie dalekie od prawdy).

*

A na deser doniesienie Tajnego D.:

Z dziecięzyczeń: moja babcia od strony ojca, kiedy dzieci pytały ją, kiedy coś się wreszcie stanie/skończy/zacznie, odpowiadała: „Gdy przyjdzie czas i pora”. Mój ojciec sądził, że chodzi o jakiegoś Ipora i jego czas.

I jeszcze do pieśni kościelnych (zanotowane chyba przez ks. Twardowskiego): baby śpiewały nie „O, Panno czysta i niepokalana”, a „O panno cysta ino po kolana”.

Jest taka piosenka The Cranberries Zombie, wszyscy znają, to nie zagnieżdżam.

Tekst jest przyzwoity. Jest w nim taki fragment:

 But you see, it’s not me, it’s not my family.
In your head, in your head they are fighting,
With their tanks and their bombs,
And their bombs and their guns.
In your head, in your head, they are crying

Dopiero niedawno dowiedziałem się, że tam jest:

 And their bombs and their guns.

Całe życie myślałem, że ona śpiewa:

And their bombs and they’re-gones.

„Ich bomby i ich odejścia/zniknięcia”, tak to rozumiałem, według tej samej logiki co must-haves, dos and don’ts czy has-beens. Wydawało mi się to bardzo udane i całkiem poruszające. A tu feler.