Archives for posts with tag: przeznaczenie

– Gdyby człowiek wiedział, że upadnie, toby się położył.

– Hm, kładzenie się też nie za dobrze chroni przed upadkiem…

– Możemy się poznać. No i jak będzie?

– Co będzie, to będzie, i tyle. Lub więcej.

– Wrócę dziś sobie do domu i będę czytał książkę o piratach.

– O, a dla jakiego odbiorcy to jest przeznaczone?

– Tam jest bardzo dużo o seksie i jest przeklinanie, to tak czternaście plus.

Następny odcinek cyklu.

 

Dzisiejszy boks: CARRERAS

 

Synopsis nr 1 – Gaetano Donizetti: Maria Stuarda

Queen Elisabetz I of England is jealous of her cousin Mary Stuart [Maria Stuarda], her rival in love and for the throne. Mary confronts and insults the Queen, who signs her death warrant. After nobly forgiving her enemies and asking God’s blessing on England, Mary is beheaded.

Synopsis nr 2 – Giuseppe Verdi: La traviata

Violetta, the „strayed one” [„traviata”] is a courtesan. Alfredo loves her jealously, not knowing that her seeming capriciousness stems from her knowledge that she is dying of tuberculosis. His own father, Germont, ends up siding with Violetta and reconciling the young lovers before her death.

Synopsis nr 3 – Giuseppe Verdi: Un ballo in maschera

In colonial Boston, the governor Riccardo has fallen in love with Amelia, the wife of his friend and secretaty Renato. At a masked ball, Renato stabs Riccardo to death, learning too late that his wife was innocent.

Synopsis nr 4 – Giuseppe Verdi: Jérusalem

In love with Hélène, Roger convinces her father that her lover, Gaston, tried to kill him. After many adventures during the Crusades, Roger repents, admits his guilt and is forgiven by Hélène’s father as Gaston is revealed a hero.

– Mam dla ciebie prezencik.

– O, jaki śliczny! Co to jest?

– Nie wiem.

– To otwórz, ty się lepiej na takich znasz do jedzenia.

– Tak.

– No, i co to jest?

– Nie wiem.

– Jak to?

– No, chyba taka bakteria.

– To jest do jedzenia.

– Nie jest. To się odczepia i przytwierdza do szyby. Chyba.

– Aha.

– Tak sobie stoję, gotuję, zmywam gary i jest mi dobrze.

– Może to twoje powołanie: być kurą domową, panią domu?

– Ja jestem doskonałą panią domu, ale niestety tylko przez piętnaście minut w tygodniu.

Jakiś sympatyczny facet, z którym rozmawiam w pubie już od jakiegoś czasu, prosi mnie o numer telefonu. Zaczynam mu go podawać, ale on zerka na komórkę i mówi:

– Oj, nie uda mi się chyba zapisać. Mam jeden procent energii. Czuję, że nie jesteśmy sobie przeznaczeni.