Archives for posts with tag: przystanek

sb maifa

Stoję na przystanku z Vrublinim, który wachluje się tęczowym wachlarzem. Patrzę z lekką (heteronormatywnie opresyjną) naganą. Przechodzi kobieta.

– Popatrz, ta pani też ma wachlarz i się wachluje.

– Ale ona ma cipkę.

– Cipką się przecież nie powachluję!

– Ej, opowiadałam Ci o ulubionej wizji mojej mamy? Że mnie zgwałcono i połamano mi nogi, żebym nie mogła uciec? Mama ma nową wizję. Cytuję: „Boję, że leżysz gdzieś pokotem… na jakimś przystanku… zwinięta w kłębek… Sama jak pies!”. Podobno dlatego codziennie do mnie dzwoni. Nie spytałam, czy na tym przystanku leżę zgwałcona i z połamanymi nogami, czy to są dwie osobne wizje.

 

Vrublini opowiadał, jak to stał na przystanku autobusowym, a obok kobieta paliła papierosa, rozmawiając po angielsku przez komórkę. Przeszkadzał mu dym papierosowy, postanowił więc interweniować, mówiąc z naganą w głosie:

– Must you!

Na co kobieta, zadziwiona, niechętnie odsunęła od niego papierosa. Wtedy mruknął ku niej słyszalnie:

– Fucking stupid fat cow.