Archives for posts with tag: pudding

– Händel to w każdym razie znośniejsza muzyka niż Mozart.

– Ja tam lubię Mozarta.

– Dla mnie jego opery zawierają wyciąg tego, co najgorsze bywa w operach barokowych: wynudniałe do cna recytatywy secco i mechanicznie powtarzane melodyjki w ariach.

– Za to jakie melodyjki!

– Fakt, czasem ładne. Ale ile można mieć w jednej operze pogodnych arii? Mozart chyba nie rozumiał, że obiad nie może składać się z samych deserów.

– Lubię kuchnię brytyjską, na swój sposób. Jedzenie niedoprawionej pieczeni, Yorkshire puddingu i warzyw z wody zalanych gravy jest formą masochizmu, nęci, pociąga, uwiera. Jak grzebanie językiem w ćmiącym zębie albo, dajmy na to, zdrapywanie strupów. Tak, kuchnia brytyjska jest jak zdrapywanie strupów.