Archives for posts with tag: Qbz

– Z kim rozmawiałeś?

– A nic, dzwoniła do mnie matka.

– I co mówiła?

– Zaczęło się niewinnie, od zwykłego szantażu emocjonalnego…

– Co porabiasz?

– Wychodzę z biblioteki. A ty?

– Ja challenge’uję.

– Oo, widzę, że grany jest już korpo-zew. Kredyt hipoteczny, osiem godzin dziennie w biurze, joga, quinoa i zen, czyli siłka i squash. W weekend koks na Mazowieckiej.

– Gdzie ty pracujesz? Joga już dawno niemodna. Teraz pilates. A później sojowa kawa na odtłuszczonej wodzie z garścią orzechów nerkowca wysranych przez jednorożca.

– BTW IMHO ASFAIK, słusznie powiedziane. Jestem tak bardzo not millennial!

– Centennial! Jesteś centaurem!*

—————————–

* „Centaury […] tworzyły prymitywne plemię. Zamieszkiwały góry i lasy Tesalii oraz Arkadię. Obyczaje miały dzikie, to jest żywiły się surowym mięsem upolowanych zwierząt, kilkakrotnie usiłowały porwać lub zgwałcić kobiety, łatwo się upijały.” [Wikipedia]

– Opaliłeś się! Ja przy tobie blady jak ściana. Już jesteśmy innych ras?

– Milcz, rasisto!

– Ale ja nie mam nic przeciwko innym rasom, więc czemu mnie tak nazywasz?

– To ja jestem ten ciemniejszy, więc to mnie wolno.

– Jeszcze tylko powinieneś być kobietą, to mógłbyś mi zarzucić mansplaining. Albo ja mógłbym być kobietą i zarzucić tobie. To który z nas?

– To ja jestem Murzynem, więc ja wybieram!

– Hej! I jak tam rozmowa kwalifikacyjna?

– Całkiem spoko. Może zostanę korposzczurem na kilka miesięcy. To jak wygrać z rakiem.

 

 

– Co się tak zamyśliłeś?

– A nic, myślałem o seksie.

– I co wymyśliłeś?

– No, no! Zmężniałeś!

– Ha! Odkryłem wczoraj, że mam już dwa włosy na jajach.

– O, to koniecznie nadaj im jakieś imiona! Najlepiej po znanych posiadaczach fryzur. Może Michał Wiśniewski i Maria Antonina?

– Ten bliżej dupy to może być Gessler.

– Nad czym tak dumasz?

– A bo jestem po alkoholu. I zaczynam się zastanawiać, jakich słów mi brakuje.

–  W życiu 99% czasu przepracowałem w domu i jestem od tego trochę uzależniony. Łatwo się rozpraszam. Chyba że jadę. W kawiarni, lub innej przestrzeni publicznej, bywa czasem nieźle, w bibliotekach jest za cicho – każdy hałas się wybija. No, ale są słuchawki.

– Słuchawki są niezbędnym atrybutem pracy w miejscach publicznych. Głupie rozmowy przy kawusi mnie deprymują, a tak to mam wrażenie, że mowa jest o czymś istotnym.