Archives for posts with tag: Rabbio

– Wygląda na to, że zdaniem większości ankietowanych słowa hymnu narodowego napisał Dąbrowski. Oburzające!

– A czemu tak myślą?

– No… Bo jest „Marsz, marsz, Dąbrowski” w tekście przecież.

– Aaa, ja tam tych słów nie znam, to mi się nie myli!

 

 

– Ojezzzu, ależ z tej Kożuchowskiej jest drewno aktorskie.

– Ale to nie jest Kożuchowska.

– Jak to nie? A kto? Wygląda i gra jak Kożuchowska.

– To jest Mlekovita.

– Czyli?

– Foremniak.

– Aaa, racja, zapomniałem, że ich jest dwie.

– Nie wiem, po co ludzie w ogóle jeżdżą do Izraela. Kto normalny chce spędzać urlop w państwie policyjno-religijnym? Fajnych śniadych kolesi nie brak przecież w innych krajach.

– Wiesz, są tacy, którzy lubią, żeby zbić ich i na nich nasikać, więc czemu by nie mieli jechać dać się upokorzyć w Izraelu?

– W sumie prawda. Taki syndrom jerozolimski 2.0. Choć ja tam u jeżdżących tam ludzi dostrzegam raczej syndrom sztokholmski.

 

– Piszą, że syndrom jerozolimski dotyka rocznie około 200 osób, głównie mężczyzn w wieku 20­–30 lat. Chrześcijanie zazwyczaj uznają się za Jezusa lub Jana Chrzciciela, a Żydzi za Mojżesza, króla Dawida i tym podobnych.

– Czuję, że te liczby są mocno niedoszacowane.

– Czemu?

– A co z tymi wszystkimi gejami, którzy w kółko pielgrzymują ciągle do Ziemi Świętej?

– No, tak, ich są przecież tysiące. Tysiące napalonych pielgrzymów.

– Bo im się wydaje, że są Marią Magdaleną. I to przed nawróceniem.

 

 

– Komorowski ma dziś urodziny.

– A wiesz, że obecna królowa Belgii, Matylda, to miała za matkę hrabiankę Annę z Komorowskich? Z tych Komorowskich!

– A, no to bardzo możliwe.

– Ale ty mówiłeś, że ta królowa to ponoć taka z ludu, prosta dziewczyna i w ogóle…

– No, to wszystko się zgadza.

 

– Patrz, Taruskin cytuje noblistę in spe!

– Niemożliwe! I co pisze?

– Przytacza jego słowa, według których artyści w krajach Zachodu mieli być „pożywką dla garści znudzonych ekspertów”…

– Jak zabawnie brzmiały one w ustach kogoś, kto nie dość, że sam jest pożywką dla garści znudzonych ekspertów, to jeszcze zapychaczem dla grona złudzonych akolitów…

 

 

 

– Ja chcę kolorowankę!

– Skąd ja ci wezmę kolorowankę?

– Stewardessa dała tamtej dziewczynce.

– No, bo kolorowanki są dla dzieci.

– Ale ja chcę!

– Nie mędź. Masz, pobaw się torebką na rzygi.

 

– To miło, że oddał nam swój bilet na pociąg.

– Tak, odwdzięczymy się i podarujemy mu tę książkę, jak wydadzą. Powinna mu się podobać, taka historia gospodarcza świata.

– Na pewno! On kiedyś mi pożyczył świetną książkę o historii bankowości.

– Dawno?

– Dawno, z 10 lat temu, i nie wiem nawet, czy mu oddałem…

– O, to jak znajdziesz, to też będzie mu można dać w prezencie!

 

– A ci co tak tamują przejście?

– Z dzieciami są, to jim wolno.

– Ale co oni z nim robią tyle czasu?!

– Może liczą te bachory.

– Ale oni ich mają dwoje!

– No, ale potrafią liczyć tylko do jednego. Wyróżniają dwie opcje: jezd albo ni mo.

– Pierwszy polski komputer binarny zasilany energio z kartofla.

– Drugi akt „Damy kameliowej” za nami, teraz przerwa i jeszcze jeden. Pierwszy był trochę nudny, ale drugi bardzo fajny. Mam nadzieję, że w trzecim akcie będą umierać w podskokach.

– W książce pojawia się sformułowanie desiderio dell’immortalità. Zastanawiałem się, jak to przetłumaczyć.

– „Pragnienie nieśmiertelności”.

– Jasne, ale mamy tu zbieg „nie–nie–nie”. Brzmi mało przekonująco.

– To „marzenie o nieśmiertelności”?

– Lepiej, ale tu z kolei jest „nie–o–nie”. Zupełnie jakby te współbrzmienia chciały nam coś powiedzieć o meritum sprawy…

 

– Słucham?

– Nic, przepraszam, mówiłem do siebie.

– A co takiego?

Cecità morale.

– Kto to? Jakaś tancerka w stylu Carmen Mirandy?

Cecità morale to ślepota moralna. Ale byłeś blisko.

 

 

– Czy ty właśnie strzeliłeś obcasami i zahajlowałeś?

– Tak.

– Ale czemu, do licha?!

– Kiedy widzę ludzi w uniformach bardzo głośno mówiących po niemiecku, to nie mogę się powstrzymać…

 

– Brrrr, widziałeś jakie ten wyłysiały dziad przed nami ma włosy w nosie? Jak tak można?!

– Może hoduje na przeszczep…

– Ja nie pamiętam swojego pierwszego razu. Zatarł mi się.

– Było nie żałować żelu!

– Głodny jestem. Opowiedz mi przynajmniej, co jadłeś w owym prawie prestiżowym lokalu.

– Hummus z grillowanymi warzywami i zupę z dyni.

– Obosz, od tego chodzenia na marsze aborcyjne zostałeś ekofemoweganką! A dostałeś do tego zen gotowany na parze i blanszowane chi?

– Przestań, mają tam też w karcie schabowego z ziemniakami.

– Chyba po to, żeby wiedzieć, że jak ktoś go zamówi, to trzeba go wyprosić.

 

 

– Chyba mam zapalenie wsierdzia.

– Co ty tam znowu bajdurzysz?

– No, bo mam taką małą kropeczkę krwi pod paznokciem, a to może być objaw bakteryjnego zapalenia wsierdzia. Jak u Mahlera.

– Hm, skoro tak, to pisz jak najszybciej „IX symfonię”, z pominięciem ośmiu poprzednich.

– Aaa, ktoś tu chce zostać po mojej śmierci lejdi-wdową.

– No raczej! Nawet zmienię imię na Camilla.

– Wiesz, Lady Camilla to się kiepsko kojarzy w sferach arystokratycznych.

– Niby czemu? Lady Camilla Panufnik jest prawdziwą personą!

– Rzecz w tym, że z Camillą zdradzał swoją świętą żonę brytyjski następca tronu. A król Szwecji wywołał skandal romansem z podobną do seks-lalki piosenkarką zwaną La Camilla. To prawie jak Lady Camilla.

– No to co! Zostanę Camillą, a książęta będą mi dawać swoje klejnoty.

– W to nie wątpię. To może od razu zmień sobie imię na Pippa? Brzmi wymownie. Poza tym po łacinie to jest jakieś ropuszysko.

– I do fajki pasuje jak ulał!

– Powiedz ty mi, jakiej płci jest ta młoda osoba przy sąsiednim stoliku?

– Nie mam pojęcia.

– Oni chyba mówią po szwedzku.

– Aaa, o znaczy, że ta osoba nie ma płci i nie będzie miała, dopóki nie stanie się pełnoletnia i nie zdecyduje.

– Stój, czerwone.

– Ile jeszcze będzie czerwone?

– Skąd mam wiedzieć. Spieszy ci się?

– Idziemy, piesi zadecydowali, że będzie zielone. To się nazywa demokracja.

– Nie, to się nazywa bydło. Ale skoro do niego dołączyliśmy, to niech będzie, że demokracja.

– Wiedziałeś, że gmach ABW jest na Rakowieckiej?

– Co za wymowna lokalizacja. Z Aleją Szucha też nie gorzej. Ministerstwo Edukacji w dawnym gmachu Gestapo. To może jeszcze założymy więzienie w Oświęcimiu?

– Nie można założyć.

– Też tak uważam!

– Nie można, bo tam już jest więzienie.