Archives for posts with tag: Robert

[Szukając czegoś, odszperałem wiadomość z połowy 2007 roku, w której mój znajomy i – w jakiejś mierze – mentor, objaśnia mi jakiś mój sen.

Treści snu nie pamiętam; tyle tylko że poznaję pewne nawracające od lat motywy: mieszkania sprzed lat, mieszkania dziadków, fortepiany i klawesyny, które dziwnie lub źle grają, spotkania, na których czuję się wyobcowany, nie na miejscu, jestem niewłaściwie lub niekompletnie ubrany i nie o czasie. Najwyraźniej, jak wynika z ostatniego punktu, śnił mi się także on sam; prawie pamiętam. Zachowała się więc w archiwum pobieżna, pół żartem, pół serio pewnie sporządzona przez niego analiza takiego snu.

Co napisał, poniżej.]

1. Miejsce:  Sny tego rodzaju zazwyczaj odsyłają do starego (na przykład miasta), wskazując, iż chodzi o to, co stare, zamierzchłe i przeszłe, co znajduje się poniżej (stare miasta jako odkrywki archeologiczne). Przeszłość jest światem nieświadomości, odsyła do krainy przodków i śmierci, tego, co poza światem aktualnym.
2. Czas: Sylwester to dzień przełomu, chwila, w której przeszłość spotyka się z przyszłością; to moment nawiedzony przez numen, albowiem przeszłość jest już uświęcona na mocy faktu, że odeszła w zaświaty, przyszłość zaś, o tyle że nieznana, wzbudza lęk i uczucie grozy.
3. Ubranie: W krótkich spodenkach nie chodzi się na sylwestra – to strój jako żywo niestosowny. Śniący znalazł się więc w momencie przełomu czasu, w chwili świętej, nie mając odpowiedniego ekwipunku, nie potrafił się znaleźć adekwatnie do sytuacji. Na fakt ten wskazuje również okoliczność, że nie jest w stanie ustalić czasu – przybył za wcześnie.
4. Najwyższe piętro: to symptomatyczne, że śniący wchodzi na najwyższe piętro – chce się znaleźć w miejscu, skąd rozpościera się najlepszy widok; z drugiej strony „najwyższe piętro” to moment wywyższenia, egzaltacji czy sublimacji, to miejsce wyniesione powyżej zwykłych zdarzeń.
5. Muzyka: na najwyższym piętrze czyni się muzykę: muzyka to żywioł dionizyjski, boski („Boże, coś Polskę”), to zarazem chaos (kilka fortepianów różnego typu) i ład, to sztuka czynienia porządku z nieskończonych możliwości dźwięki, sztuka układania (miksowania) dźwięku. Muzyka to także żywioł inicjacji – wstępując w muzyczny korowód, człowiek wychodzi z samego siebie, znajduje się w stanie ekstazy (jest na najwyższym piętrze) i – tracąc siebie – zarazem się odnajduje, choć przecież jest już innym „ja”. Staje się nowym człowiekiem, nowym Adamem, albowiem stary Adam umarł i został złożony w ziemi, na najniższym piętrze. Stary świat przemija; oto nadchodzi nowy świat  w którym nowy Adam, ubierając się (czy przebierając) w nowy strój, będzie muzykował na najwyższym pietrze.
6. Najwyższe piętro,  choć sprawa wydaje się taka wzniosła,  to jednak również ostrzeżenie – łatwo wzbić się na szczyt, przez chwilę można tam tańczyć, trzeba jednak uważać, żeby nie spaść. Ekstaza, upajając, bywa, że pozbawia człowieka życia.
7. Ja zwykle kojarzę się za zakazami i dyscypliną, niestety tego nie wyjaśnię.

——————————————————————–

Rzeczywiście, od lutego tego roku – nie wyjaśni.

– Niedawno przyszłem.

– Jacek też tak lubił mówić.

 

 

 

 

Muss der Tod denn auch entbinden,

was kein Fall entbinden kann?

Muss sich er mir auch entwinden,

der mir klebt dem Herzen an?

Ach! der Vater trübes Scheiden

machet gar zu herbesLeiden,

wenn man unsre Brust entherzt,

solches mehr als tödlich schmerzt.

Dieser nun wird mir entrissen,

ach! wie heftig ist der Schmerz,

dass ich den nun muss vermissen,

der war meines Herzens Herz!

Dieses soll mein Trost nun werden,

weil ich lebe auf der Erden

dass ich sein in Lust und Pein

dankbar eingedenk will sein.

Schlafe wohl, du Hochgeliebter,

lebe wohl, du seel’ge Seel;

ich, dein Sohn, nun Hochbetrübter,

schreib auf deines Grabes Höhl:

„Allhie liegt, des Spielens Gaben

selbsten Gott erfreuet haben:

darum ist sein Geist beglückt

zu des Himmels Chor gerückt.”