Archives for posts with tag: Roland Barthes

– Mąż koleżanki z pracy jest znanym sportowcem. Podchodzi kiedyś do nich w restauracji jakiś typ i prosi o autograf. Sportowiec mówi, że chętnie, ale nie ma papieru, a na serwetce to będzie brzydko wyglądało. Na co fan rozpromieniony uspokaja: „Nie ma problemu, ja to sobie później na czysto przepiszę”!

– Tam jeszcze coś we Wrocławiu miałeś oglądać, nie?

– „Tauromachię”.

– A no właśnie. I jak?

– Nie poszedłem. Chciałem pójść na tę wystawę, ale chcą za wstęp 40 złotych, a to są kopie kopii od kopii, czyli tak naprawdę ksero.