Archives for posts with tag: Rosja

– Rosja znów stanęła murem za swoim obywatelem!

– Ma w tym doświadczenie. A jeszcze większe w staniem murem wokół obywatela.

 

– Jak na nich patrzę, to sobie myślę, że ruskich to się nie powinno wypuszczać, wpuszczać za granicę. Powinni mieć wizy.

– Toć mają.

– To specjalny egzamin przed komisją obserwatorów.

– Ambasadorek złej woli ONZ!

– Z Kwaśniewską na czele. Uczyłaby ich, jak jeść bezę.

– No co ty, oni tam nie mają niczego takiego.

– Jak to? Przecież tam każda baba wygląda jak beza.

 

– Hehe, i wyobraź sobie, że w latach dziewięćdziesiątych na międzynarodowy zjazd przyjechały te kobiety z komsomołu, z Łotwy, z Rosji, nieświadome, że to spotkanie lesbijek!

– Musiały wzbudzić sensację wśród delegatek.

– Noo… One przecież na pewno miały ręce wielkie jak bochny chleba. A wiesz, co takie ręce potrafią zrobić…

– No, wiadomo.

– Na przykład…?

– Sputnika!

 

 

– Tu powinno być „kołoradskij żuk”, a napisało mi się „wołoradskij”. Ruski żuk jak wół, osiąga nawet czterdzieści…

– Ton! I może służyć do…

– …Napędzania okrętów podwodnych? W takim kółku jak chomik by tam biegał.

– Albo lepiej unosiłby antonowy w powietrze!

 

 

– Popatrz na jego profil.

– Co? Co mój profil?

– Masz coś z carskiej Rosji, co uwielbiam.

– Yy, faceta z dużymi wąsami?

– Wyglądała jak skrzyżowanie gustu rosyjskiej Wenus z amerykańską prostytutką. Ze wszystkiego niezadowolona, zniesmaczona. Komentuje kostium: „Kto to słyszał w takich szmatach śpiewać… Ja śpiewałam Halkę w stroju łowickim – pięknie wyglądałam!”

Szostakowicz, Symfonia XIII Babi Jar, cz. 1.

 

Mój ulubiony fragment, pod spodem przekład filologiczny mrówk:

 

Мне кажется –

я – это Анна Франк,

прозрачная,

как веточка в апреле.

И я люблю.

И мне не надо фраз.

Мне надо,

чтоб друг в друга мы смотрели.

Как мало можно видеть,

обонять!

Нельзя нам листьев

и нельзя нам неба.

Но можно очень много –

это нежно

друг друга в темной комнате обнять.

 

Zdaje mi się, że jestem Anną Frank,

przeźroczystą jak pęd w kwietniu.

I kocham. I nie potrzebuję słów.

Musimy tylko patrzeć na siebie.

Jak mało można widzieć, nosem czuć!

Nie wolno nam mieć liści ani nieba.

Lecz można bardzo wiele mieć, to znaczy czule

Nawzajem objąć się w ciemnym pokoju.

 

[sł. J. Jewtuszenko, całość tekstu tutaj]