Archives for posts with tag: rozmiar

– Przecież 30 centymetrów to z daleka widać!

– No a może nie widać, co?

– Widać… i czuć!

– Ale jak czuć z odległości, to chyba nie do końca dobrze?

– To miała być synestezja!!!

– Aaaa… to ten nerw, który odkryli radzieccy naukowcy, co łączy oko z innymi częściami ciała…

– Z drugim okiem, jeśli wolno posłużyć się obleśnym eufemizmem…

 

 

 

– Jak on to zrobił, że cały się mieści włącznie z nogami na tym stołku barowym?

– Nie wiem, ale jak się z niego spierdoli, to konkretnie.

– Nie spierdoli się. To taka pchełka.

– Czemu pchełka?

– No bo mała, skoczna, a jak się przyssie!…

– Jaki to jest rozmiar fortepianu? Wydaje się strasznie wielki. Chyba nie jest to 308?

– Nie, raczej 278.

– I ty to widzisz z tej odległości?!

– No jasne! Przecież 30 centymetrów to z daleka widać!

 

 

– Toż to Żyd.

– I to spedalony Żyd!

– Czyż jest coś gorszego?

– Czarny spedalony Żyd.

– Fuu! A dużego ma?

– Nie rozumiem, po co te elektryczne szczoteczki do zębów są takie duże. Mogłyby być takie małe jak sama końcówka.

– To w sumie ona myje, więc po co reszta.

– W sumie to ja myję zęby, więc po co szczoteczka?

 

 

– Pierwszoplanowych solistów mają tu bardzo dobrych, niektórych nawet znakomitych. Ale drugi plan zaskakująco słaby.

– Bo my jesteśmy rozpuszczeni polską operą.

– Że niby co?!

– No, u nas do pierwszych planów zaprasza się z zagranicy gwiazdy trzeciej wielkości, a drugie plany daje się śpiewakom pierwszej polskiej wielkości.

– Święta Prakseda… Święta Pudencjana… Brzmi tak jakoś… Pośladkowo.

– Ha! Okej, to moja będzie Prakseda, a twoja Pudencjana.

– Super, brzmi bogobojnie, lecz seksownie. A gdzie w sumie jest ta Pudencjana?

– No tu wystaje jej tył wielki.

– Oj, nie bądź dla siebie taki surowy.

– Czegożeś nagotował?

– Carbonary. Wyszło wstrętne, odrażające. Smakowało jak makaron z surowym jajkiem i solą.

– A co tam dałeś?

– Surowe jajko i sól.

*

– Mnie też lubisz?

– Ciebie tak lubię, że aż bym się zakrztusił, ale niestety nie mam czym.

*

– No, ten Murzyn.

– Ładny?

– Ładny, tylko mały.

– Mniejsza z tym.

Wiersze Nowakowskiej cechuje raczej skandynawski chłód (wykluczający egzaltację) i minimalizm (wykluczający to, co zbędne).

[Bartosz Sadulski tutaj]

*

W tym wypadku rozmiar [węża] ma znaczenie. Z pewnością każdy czytelnik jakoś sobie wyobraża węża, który pojawia się w pierwszym biblijnym obrazie kuszenia (Rdz 3). Ze zwodniczą pomocą przychodzi nam nawet kościelna ikonografia. Widział to kto namalowaną na obrazie lub polichromii scenę rajskiego grzechu, na której gadzina nie była na tyle wyeksponowana, by móc nią przerażać dzieci? I właśnie w tym jest pułapka. Im gorliwiej przekładamy te obrazy (z okołobiblijnej sztuki i własnej wyobraźni) na nasze życie duchowe, tym bardziej jesteśmy narażeni na szczególnego rodzaju niebezpieczeństwo – znieczulenie. Nie doceniamy tego, co drobne, niewielkie: cóż to za pokusa, którą trudno zauważyć… […]Na święta Wielkiej Nocy życzę rozpoznania tej godziny, w której wąż wszelkich rozmiarów został pokonany.

[ks. Krzysztof Cebula tutaj]

*

Czy odzyska samodzielność, a świat, który nareszcie widzi, okaże się dla niej przyjazny? Reżyser nie daje odpowiedzi, w zamian oferuje radosny finał, sugerując, że o proste szczęście nie jest w życiu łatwo.

[Jacek Marczyński tutaj]

*

– A u pani skąd się ten gender wziął, ten feminizm?

– Mam starszego o pięć lat brata. To wystarczyło. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego w domu nasze obowiązki miały być inne. Jedynym stałym obowiązkiem mojego brata było wynoszenie śmieci. Ja miałam przygotowywać prostsze składniki obiadu. Obierałam ziemniaki, zanim mama wróciła. Potem zmywałam po całej rodzinie.

[Barbara Limanowska tutaj]

*

Labor-Platina sp. z o.o. na Węgrzech (EU) produkuje łodzie spalinowe platyny, szczypce stalowe z końcówkami platyny, szpatułki brodzików, tarcz, pętle, szpilki, kontaktów i inne produkty z platyny.

[źródło]

*

– To było może rok temu. Miałem taki moment podczas koncertu, otworzyłem swoje serce i powiedziałem: „Panie Boże, oddaje ci swoje dłonie, swoje ciało i teraz ty graj. Jestem całkowicie twój”. I patrzyłem na te swoje dłonie na klawiaturze, czekając na to, co się zdarzy, i przez dobrych pięć minut nie wydarzyło się nic. I wtedy pomyślałem: „Panie Boże, jesteś naprawdę wspaniałym Bogiem, ale na fortepianie to ty grasz chujowo, więc może na fortepianie to będę grał ja”.

[Leszek Możdżer tutaj]

– Widzisz, tamte zakonnice mają inne wdzianka. Ta przed nami ma beżową górę, a tamte mają niebieskie.

– Ta nasza beżowa to jakaś ich masterka chyba.

– No, taką ma minę. Patrz, tam jest jeszcze jedna.

– Taka sama jak ta nasza, ich są dwa rodzaje.

– Trzy, tamta ma brązową obwódkę na czepcu.

– Obosz, one nie znają umiaru!

 – Jeszcze miesiąc, parę wystąpień na mrówkodziku i będziesz większy.

– Tak! Będę większy niż miłość, seks i wszystko.

 – A ty ile masz?

– Dwadzieścia jeden.

– Lat?

– Też.