Archives for posts with tag: rozpacz

– Szkoda, że dzień żałoby narodowej w Polsce nie jest przynajmniej dniem wolnym od pracy.

– Jeszcze większa szkoda, że dzień pracujący w Polsce nie jest wolny od żałoby narodowej.

– Abbado umarł, słyszałeś?

– Słyszałem, przykre, ale tak to jest, ludzie umierają, normalna kolej rzeczy. Niech zgadnę, wrzuciłeś coś na walla?

– Wrzuciłem… Ale nie adagietto z V symfonii, tylko andante z VI, no bo wiesz, to ostatecznie nic niezwykłego, ludzie umierają.

– No to dobrze. Dla mnie jak umiera ktoś starszy, z ogromnym dorobkiem, to jest co najwyżej moment, żeby się ucieszyć, ile po sobie zostawił, a nie rozpaczać. Co innego, gdyby umarł ktoś młody. To może być powód do rozpaczy.

– Tak, na przykład Agata Zubel.

Przeglądając zalegle nieodczytane wiadomości na fejsbuku, trafiłem na taką sprzed ponad pół roku:

Witam.Przepraszam ze pisze ale chcialam sie zapytac o kontakt do Dr EwyIwan.Mieszkam w Uk sa na necie informacje ze Dr przyjmuje tutaj w Angli ale na nr ktore widnieja nie moge sie dodzwonic.Bardzo bym byla wdzieczna o jakikolwiek kontakt do Dr.Pozdrawiam.

Chodzi oczywiście o dr Ewę Iwan-Chuchlę, której poświęciłem już był na mrówkodziku obszerny wpis – szczególnie polecam go wszystkim entuzjastom poezji, muzyki i medycyny.

– Poprzedni facet mnie rzucił. Więc w akcie desperacji i smutku puszczałem się dalej.

*

– Ona ma taką swoją trójcę świętą: alkohol, pieniądze i… i… O, i tłustą dupę.

*

– Bardzo mi się podoba, ale ma trzy wady…

– Jest gruby i nie ma pieniędzy?

*

– Napijesz się czegoś?

– Jasne. Ja po dziesięciu piwach wszystko.

– Wody?

– Wolę coś bardziej płynnego. Kawa?

Car si tu laisses tout fuir d’entre tes mains, c’est que tu as renoncé à saisir. Et la licence n’est que renoncement à être. Et tu te désespères de ces trésors qui, l’un après l’autre, meurent usés. Car la fleur se fane mais elle devient graine pour toi, et toi qui croyais à la fleur autrement qu’en un lieu de passage, tu te désespères.

[Saint-Exupéry, Citadelle]

Jeśli bowiem wszystko przecieka ci przez palce, to dlatego, że zrezygnowałeś z chwycenia czegokolwiek. Rozwiązłość jest rezygnacją z życia. Rozpaczasz, myśląc o bogactwach, które zużywają się i niszczeją. Kwiat bowiem więdnie, ale staje się dla ciebie ziarnem; a jeśli kwiat był dla ciebie czymś więcej niż miejscem, które się mija, popadasz w rozpacz.

[Twierdza, przeł. A. Olędzka-Frybesowa]

Znajomy o swoich luksusowych i kosztownych wakacjach w zagranicznym kurorcie, z niepojęcie zbolałą miną:

– Wróciłem właśnie z tych wakacji.

– Ooo, może polecę ci terapeutę?

– Ale to były słabe wakacje…

– I to jest słaby terapeuta.

Że bez realizacji, to jeszcze nie bez wpływu. Ja się kocham w jednym takim, i też bez wpływu na życie, w sensie: na codzienność, ale ogólnie z dużym wpływem. Ta rozpacz zaczyna mi się jakoś podobać.

Ja od rozpaczy mam byłe związki, całą, dziękuję uprzejmie, kostniczkę. Jest to oczywiście kostniczka uprawna, zapładniająca duchowo, pozwalająca kontemplować cierpienia, hodować teksty i takie tam.