Archives for posts with tag: rozpusta

– A to co?

– Gin.

– Czemu akurat gin?

– Żeby przyszły dobre duchy.

– Od ginu? Jakie?

– No, dżiny!

– Aaa, chcesz, żeby ci poszedł dym z lampy!

 

 

– Wiesz, jak to u mnie jest. Co wakacje to rozstanie.

– I pewnie co rozstanie to wakacje?

 Państwo doktorostwo pewnie myśleli, że „triclinium” ma coś wspólnego z „trzema klinikami”…

triclinium„…

 

 

 

 

 

 

 

Syt żołędzi, dzik* wraca, las daje jeżyny,
Jesień strąca owocu różność, zaś wyżyny
Na skałach gron dojrzałość mnożą w pełnym skwarze.
Wówczas to przy twych wargach w krąg dziecięce twarze
Pieszczot proszą; dom czysty uczciwości strzeże,
Mlekiem ciężkie wymiona krów; gdzie trawy świeże,
Walcząc z sobą, rożkami bodą się koźlęta.
Przy ognisku ołtarza, w trawie leżąc w święta,
Gdy druhy wieńczą misę, Dionizosa tłocznie
Czcisz libacją lub w igrach z owczarzem nie spoczniesz,
Aż chybki oszczep w locie korę wiązów zetrze,
To znów ciało hartowne obnażysz w palestrze.

[Wergiliusz, Georgiki, II, 521-532, przeł. A. L. Czerny]

 

———————————————————–

* Oryg. „wieprz” [udoskonalenie mrówkodzika].

kebaba

– Tam jest chyba sauna, ale nie wiem gdzie, bo nigdy nie byłem.

– W centrum, niedaleko…

– Na Grzybowej?

– Grzybowskiej.

– A, no tak. Grzybowa jest w jacuzzi.

– Będziecie robić odnowienie przysięgi małżeńskiej?

– Tak, może w tym domu weselnym niedaleko?

– A na dole tego domu urządzimy darkrum!

– Taki ze wstępem tylko dla mężczyzn?

– Ależ skąd, poprawny politycznie, koedukacyjny.

– Eee, to nie darkrum, tylko burdel.

Słuchamy Fidelia, opery o kobiecie, która przebiera się za mężczyznę, żeby uwolnić swojego niesłusznie uwięzionego męża. Muzyka jest bardzo podniosła. Rabbio mówi z uznaniem:

– I zobacz, czego może dokonać kobieta…! W męskim przebraniu.

Kobieta w spodniach dokonuje, czego miała dokonać, a Rabbio podsumowuje z satysfakcją:

– No, i już uwolniła wszystkich więźniów politycznych.

– Uwolniła. A w drugiej, zaginionej części tej opery  pt. Infidelio, ci uwolnieni więźniowie będą jej dziękować…

– Widzisz, tamte zakonnice mają inne wdzianka. Ta przed nami ma beżową górę, a tamte mają niebieskie.

– Ta nasza beżowa to jakaś ich masterka chyba.

– No, taką ma minę. Patrz, tam jest jeszcze jedna.

– Taka sama jak ta nasza, ich są dwa rodzaje.

– Trzy, tamta ma brązową obwódkę na czepcu.

– Obosz, one nie znają umiaru!

– Właśnie mnie naszła ponura ochota, żeby się oddać bezmyślnej rozpuście.

Często bywasz w tej świątyni rozpusty?

Świątyni rozpusty? Rozpusta jest w głowie, cała reszta to tylko okoliczności.