Archives for posts with tag: Rubuk

Rubuk ma potężne komputerzysko, od niepamiętnych czasów zwane Kostuchą, służące mu za serwer i nie tylko. Przenieśliśmy do niego mój dysk, żeby dokonać napraw uszkodzonych sektorów i wywabić ewentualne wirusy, robaki i tym podobne. Podsumowujemy skuteczność tych działań.

– Kostucha nie usunęła wirusa, ale dysku można używać.

– Kostucha nie usuwa wirusów, tylko nosicieli.

– Wirusy też czasem, one też są śmiertelne.

– Tylko przy założeniu, że w ogóle są ożywione.

– I jak taka rasowa burżuazja…

– Burżuazja? Ale to chyba tutaj nie pasuje.

– Faktycznie, nie pasuje, ale użyłem ze względów, hm, manierystycznych, bo jest niedziela i w ogóle.

– Jest pusto-próżny.

– Próżny na pewno tak, ale nie pusty.

– W sensie pusty jak studnia, jak czarna dziura.

– Czarna dziura dziura jest jedną z najbardziej niepustych rzeczy we wszechświecie. Tam jest wszystko.

– Kran kapie. Idę zakręcić.

– Ale pamiętaj, żeby nie kapało, to musisz nie dokręcić, żeby zakręcić.

Do Rubuka pisze na portalu randkowym całkiem wyględny czterdziestolatek i składa propozycję:

– Może chciałbyś mnie ogolić na łyso…?

– A nie wolałbyś jakiegoś fajnego fryzjera?

 

 

– Tu jest taki checkout button, który ja nie wiem, co to jest. Nie testowałem tych opcji.

*

– To jest bańka

– To jest bańka. A po czym poznać, że ta bańka będzie pękać?

*

– Jak kupił, to za chwilę sprzedał, żeby wróciła cena.

– To go pomęcz, a co.

– Zełko mi już dzisiaj trochę zeszło.

– Tak, zełko jest jak te siniaki: też kiedyś zejdą. No chyba że się przedtem zejdzie.

– Tak sobie stoję, gotuję, zmywam gary i jest mi dobrze.

– Może to twoje powołanie: być kurą domową, panią domu?

– Ja jestem doskonałą panią domu, ale niestety tylko przez piętnaście minut w tygodniu.

– Właśnie mnie naszła ponura ochota, żeby się oddać bezmyślnej rozpuście.

– Możecie się pobawić w doktora.

– Chyba niekoniecznie…

– No tak, skoro on naprawdę jest akurat chory, a ty naprawdę jesteś lekarzem, to już nie jest takie zabawne.

Rubuk pyta z drugiego pokoju:

A co to leci?

– Kantata Ach, lieben Christen, seid getrost*.

I, nie dosłyszawszy odpowiedzi, odkrzykuje ze zdziwieniem tłumaczenie:

Dobry Jezu został usmażony?!

 

———————————————————————–

* „Ach, mili chrześcijanie, bądźcie pocieszeni”.

 

Przyjaciel przeprowadzał się z mieszkania, w którym mieszkał wiele lat, część tego czasu ze swoim facetem. Opróżniał stojącą tam potężną i pojemną szafkę, w której trzymał rozmaite rzeczy, od książek po inne używki. Na jednych z drzwiczek miał przylepioną naklejkę „Dom Spotkań z Historią”, w którym jego obecnie już były facet pracuje. Dociekam:

– Czy dobrze mi się wydaje, że na tej naklejce było serce? Coś w stylu „I ♥ Dom Spotkań z Historią”?

– Nie. Ta wersja była bez serca.

Mój program do mp3 wyświetlił dzisiaj

06:26:16 Błąd skanowania: Nie można znaleźć separatora “ ” wewnątrz “Modlitwa”.

[Rubuk]

– Oho, czuję, że będę miał dziś z nim fantazje seksualne.

– Dobrze ci tak!

To ja idę z nim zatańczyć.

Thou hast my blessing.

I’ve got mine own, and that’s the best part of it!

Czy on ma porażenie VII nerwu?

Ale że obustronne?

No nie wiem, może tylko prawostronne.

Nie, pewnie po prostu jest mocno pijany.

Seks niepewny,

seks wątpliwy,

seks niepożądany,

seks niemożliwy.

 

[Rubuk, oceniając czterech kolesi przy barze]

– Miał dwadzieścia sześć lat, i na imię jakoś tam.

[Rubuk o chłopaku z dawniejszej przeszłości]

– Zastanawiam się, na ile warto się rozpuścić oraz czy przypadkiem BDSM i seks z obcymi nie łączą elementu bardziej obiektowego podejścia do … no cóż, obiektu.

Rubuk o uzależnieniach:

– Byłby ze mnie świetny alkoholik, gdybym nie był narkomanem.