Archives for posts with tag: satysfakcja

– Wczoraj do sali kameralnej Filharmonii Narodowej wziąłem koleżankę kuratorkę (wystaw artystycznych). Była tam pierwszy raz i zachwycała się salą bardziej niż grą kwartetu.

– Kuratorki się nazbyt często zachwycają, może dlatego mamy trochę brzydko wszędzie…

– E tam, ona nie zachwyca się w zasadzie niczym poza tym, co sama robi.

 

– Słyszałem, jak jaśnie pani  chwali się, że nosi najstarsze nazwisko na świecie.

– Pasowałoby to do wieku zawodu, jaki wykonuje.

 

– W „Wyborczej” piszą, że ludzie kultury wspierają strajk nauczycieli.

– Super, że wspierają. Teraz tylko czekać na tradycyjną publikację listu otwartego ludzi kultury w sprawie.

– Wystosowanego przez osoby, których zasadniczym wkładem w kulturę jest produkcja różnego rodzaju listów protestu i poparcia.

– Żeby mogli się pod nimi podpisać w sąsiedztwie tych, którzy naprawdę coś tworzą.

– Myślę, że w uznaniu ich zasług organizatorskich należy zakwalifikować taki list jako pełnoprawny gatunek literacki. I wyróżniać nagrodą w kategorii „epistolografia zaangażowana”.

– Mogłoby ją przyznawać Biuro Enuncjacji Aspirujących Twórców Artystycznych.

– We współpracy z Centrum Heroizmu Medialnego i Edycji Listów.

– Bo to trzeba wkładać do pralki przed praniem, żeby się dobrze rozpuściło.

– Za małe literki, nie doczytaliśmy.

– Tam nie ma nawet literek… Są rysunki.

– Rysunki! Co ty powiesz.

– Tego nawet czytać nie trzeba…

– Czyli tak zwane piktogramy!

– Zabawne, że kiedyś mnie profesor tego uczył na studiach, a teraz ja z tego egzaminuję.

– Przejął pałeczkę.

– Tia, ciekawe, czy tak samo jest z chorobami, które się widziało u starszych…

Vrublini: Ukradłem kiedyś książkę.

Mrówkodzik [z aprobatą]: Ukradłeś?

Vrublini: Poniekąd…

Mrówkodzik [z rozczarowaniem]: To znaczy, nie ukradłeś.

Vrublini: Skłamałem, że ją odesłałem [właścicielowi].

Mrówkodzik [tonem pochwały]: To jednak ukradłeś.