Archives for posts with tag: słodycz

– Bardzo lubię dostawać z Niemiec odpowiedzi na mejle, bo jak u nas dodaje się automatycznie w tytule „Odp:”, a po angielsku „Re:”, tak po niemiecku pojawia się „AW:”. Mam wtedy zawsze wrażenie, że przeczytali mojego mejla i zrobili „Awww!”, jak na widok słodkiego szczeniaczka.

– Z czym ci się kojarzy Sorrento?

– Z taką włoską dolce vita.

– A Salerno?

– No, to z taką semidolce.

– A co wobec tego jest w Neapolu?

– Definitywnie brut.

– Händel to w każdym razie znośniejsza muzyka niż Mozart.

– Ja tam lubię Mozarta.

– Dla mnie jego opery zawierają wyciąg tego, co najgorsze bywa w operach barokowych: wynudniałe do cna recytatywy secco i mechanicznie powtarzane melodyjki w ariach.

– Za to jakie melodyjki!

– Fakt, czasem ładne. Ale ile można mieć w jednej operze pogodnych arii? Mozart chyba nie rozumiał, że obiad nie może składać się z samych deserów.

– A skąd oni wezmą na to miejsce?

– Jest duże zaplecze, bo tam, gdzie się mieści dzisiaj klub, przedtem była cukiernia czy mięsny.

– No to akurat na klub gejowski: coś między cukiernią a mięsnym.

*

– Czerwone?

– Czarne?

Pustelnia Parmeńska.

– Tak staro wyglądam?!

– Zdjęcia kotków na fejsbuku to nie jest fotografia. To jest pewna kategoria mentalna.

– To był taki wasz miesiąc miodowy?

– Miejscami raczej tydzień dziegciowy, ale w sumie to tak.

– Ty nie słodzisz kawy, prawda?

– Nie. To znaczy to zależy od humoru. Jak jestem smutny, zmęczony albo przybity, to nie słodzę, ale jak jestem so gay, to se jebnę herbatkę z cukrem.

– Zobacz, jak wyszliśmy na zdjęciu!

– Całe szczęście marihuana powstrzymuje także mdłości.