Archives for posts with tag: smętne

– Ten moment, kiedy kapujesz, że jesteś starszy od Hansa Castorpa i używasz słowa „kapować”…

 

 

– Pracowałem na turnusie z dziećmi rosyjskojęzycznymi.

– A ty mówisz po rosyjsku?

– Nie. Ale to bez znaczenia, bo one w ogóle nie mówią.

– A jaki to kierunek? Zespół Retta? Autyzm?  Surdo?

– Nie, z Kazachstanu.

 

 

 

Perfectus magnus et asinus gaudeamus sum
De mare vici nostra salve hoc referendum
Delirium tremens re actore duae futurae
Cogito ergo sum quo vadis tace nebulae

Et nec Hercules contra plures nobilissimus
Facere gratias tuas vulva culpa oremus
Errare est humanum sanctus verbum nobile
Tabula rasa morphinum perpetuum mobile

[sł. Ryszard Kula]

*

Największym osłem jesteś z osłów, więc zabawa wre,
Gdy raz dokonasz już wyboru, z morzem witaj się.
Choć drżysz, na przyszłość swą niepewną wciąż wejrzenie miej,
Myślisz, więc jesteś, krocz swą drogą, milcz i płyń wśród mgieł.

Gdy ludzi kupa, to nie zawsze warto wypiąć się.
W sromie i winie modłów zbożnych wielka siła jest,
Bo choć rzecz ludzka błądzić, święte słowo ma swą moc,
Więc z czystą kartą rusz, by grzechów znów popełnić sto!

[tłum. mrówkodzik]

–  Skoro wyjeżdżasz, to przełożę sobie kalendarz już na następny miesiąc.

– Ale dzisiaj jest dopiero dwudziesty szósty!

– No ale skoro ciebie nie będzie, to co to za różnica.

Poleciałem do Londynu, żeby dołączyć do Rabbia, który już tam był w celach wakacyjnych. Miałem znaleźć jakiś hotel dla nas w dzielnicy o dźwięcznej nazwie The Queen, ale miałem problem z dotarciem tam. Wynikał on z tego, że Anglicy wprowadzili ułatwienia licznym Polakom mieszkającym w Wielkiej Brytanii, którzy mają kłopoty z orientacją w terenie i kiepsko mówią po angielsku. Wymyślili mianowicie, że będzie dla nich specjalna infrastruktura autobusowa wyglądające jak warszawska z końca lat 90., a nazwy przystanków będą dostosowane do realiów popularnych polskich seriali, czyli będą brzmiały np. „Leśna Góra”, „Na Wspólnej”, „Rysio z Klanu” itp. Autobusy miały też numery opisane na trzy sposoby. Na przykład linia nr 2 była opisana „DWA/TWO/CAN”, żeby Polak nieumiejący za bardzo czytać skojarzył z prostym słowem, które zna, czyli CAN=PUSZKA.

Nie przemawiał do mnie ten system i nie wiedziałem,  jak się w nim nazywa dzielnica The Queen, więc szukałem długo i mozolnie normalnego, angielskiego przystanku dla Anglików. Kiedy wreszcie go znalazłem, okazało się, że Anglicy swoje autobusy oznaczają nie pojedynczymi numerami, tylko zakresem liczbowym, np. 145–216, zastępującym rozpiskę trasy, a na dodatek obok każdej linii umieszczają wielobarwną fotografię przypominającą zdjęcie fotonu wykonane przez fizyków kwantowych. Jej interpretacja zaś ma zasadnicze znaczenie dla właściwego wyboru konkretnego środka transportu.

Wreszcie na chybił trafił wsiadłem do któregoś autobusu  i jechałem nim przez okolice przypominające skraj Warszawy od strony Bliznego Łaszczyńskiego sprzed piętnastu lat, który przeszedł potem w coś jakby ponure przedmieścia Łodzi. Działo się to na przedwiośniu albo może późną bezlistną jesienią, zanim spadnie śnieg. Nie wiem, czy miałem szansę gdziekolwiek tak dojechać, bo się obudziłem.

– Mam nieprzepartą ochotę odlać się pod popiersiem patrona naszej dawnej szkoły, ale nie wiem, czy będzie po temu sposobność. Naprawdę, mieli w tej szkole wiele diamentów, agatów i bursztynów, których wystarczyło nie popsuć, tylko podszlifować. A oni walili w nie młotkiem. Och, szkoda, że mojej matematyczki tam już nie będzie. Naplułbym jej w twarz. Ale może zadowolę się napluciem choćby na łacinniczkę.

– Właśnie sobie wyobraziłam, jak ociera twarz z twojej plwociny tym swoim dystyngowanym wzorcem ruchowym. Ja bym tylko podstawiła nogę babie od biologii, ale dla niej jestem niewidzialna do tego stopnia, że nogą-widmem nie spowodowałabym potknięcia.

– Trafiłaś w samo sedno. Ona nie ma ruchów, ona ma wzorce ruchowe. Ona nie ma uczuć. Ona ma reakcje układu współczulnego na bodźce afektywne. One nie widzą – one percypują pedagogicznie.

 

 

– Wiesz, czego symbolem jest V?

– Zwycięstwa?

– Właśnie. Popatrz na sobie skrót nowego państwa polskiego: IV RP.

– No, mamy tam V jak victoria, a pozostałe litery…

– …Układają się w RIP.

– Jeżdżę Uberem i nie mam problemów z płaceniem czy naciąganiem. Kierowcy są zazwyczaj bardzo mili, bo albo tacy są, albo liczą się z tym, że pasażer może im wystawić złą ocenę. Wiem, że ta wypowiedź nie zawiera żadnej zabawnej anegdoty i jest ogólnie do dupy, ale się martwię o waszą domową skarbonkę, to mówię.

– Dziękujemy za troskę. A jesteś gotów martwić się o wszystkie trzy? Bo mamy na złotówki, dwuzłotówki i piątki. Jedna w kształcie świnki, druga – sowy, a trzecia dinozaura z napisem…

– Rozumiem, że ta świnia to ZUS, a sowa i smok to alegoria drugiego i trzeciego filaru?

– To nie alegoria. To jest nasz drugi i trzeci filar.

 

 

 

– Nie wiedziałem, co mam robić ze swoim facetem, więc kupiłem szachy. I graliśmy w szachy.

– I co,  ogrywałeś go?

– Nie, on zawsze wygrywał. Tylko raz zdarzyło się, że byłem bliski wygrania partii, ale ruszyłem się niezdarnie i wywróciłem niechcący całą szachownicę.

 – I co?

– I od tamtej pory nie graliśmy.

 

 

– A co to za chłopiątka pacholątka muzykujące? Albo dziewczątka?

– Kiedyś to się dzieci bogatych tak malowało, żeby nie szło poznać płci…

– A biednych tak, żeby nie szło poznać gatunku…

 

 

– Szanowni Państwo, 25 października 2015 roku skończył się w Polsce 4 czerwca.

– Wejdę se na internet, już jesteśmy w Polandzie, to mi będzie działał.

– W Polinie.

– Nie, Polin to znaczy coś w stylu dobre miejsce, a tu nie jest dobre miejsce, tylko dobra zmiana.

 

 

– Flaga o układzie pionowym zawieszona pionowo powinna mieć lewą stronę na górze.  To by się zgadzało – sprawdziłem, ze flagę francuską wiesza się pionowo niebieskim do góry, flagę włoską – zielonym do góry, a rumuńską – niebieskim do góry.  Analogicznie flaga belgijska powinna być czarnym do góry. Czyli podświetlenie na Pałacu Kultury jest dobrze, a na Wieży Eiffla źle?

– W istocie, jest, jak piszesz. Tyle, że niepodświetlona trzecia cześć Wieży wyglądałaby na nieistniejącą, co mijałoby się z celem. Przypuszczalnie więc należy podejść zdroworozsądkowo, a nie ortodoksyjnie, i założyć, że wszyscy wiedzą, o co i o kogo chodzi.

– Ha! Cała moja rozkmina z flagą wzięła się stąd, że wzruszył mnie wczoraj widok Pałacu Kultury, który na czarnej barwie jakby się urywa. To nie kwestia ortodoksji, tylko potencjału komunikacyjnego, symbolicznego takiego gestu. Na znak żałoby flagi wędrują do połowy masztu; czemu by wieżowce nie miały zrezygnować ze swojej strzelistości?

 

 

– Z samego rańca usłyszeć od miejscowego Żula Waldka: „Pani magister. Bo ja chciałbym coś kupić, jednak nie mam pieniędzy… a tak się w pani kocham!” – bezcenne.

– Może trzeba by mu wydać remedium amoris? Rp. verborum Ovidii 1g, aquae lacrimarum ad 100,0.

 

I wariacje na temat:

 

 

Fuggi, fuggi, fuggi se fuggir nieghi,

che così il Cielo, diva, ti leghi

Né mai possa pur muovere un passo

fatta di carne un rigido sasso

e infin ch’abbia

la tua rabbia

Fugga, fugga, fugga chi brama pace

perch’ogni froda ascosa qui giace.

en arche en

[źródło]

– Taki mamy klimat.

– Oby nie na długo, oby nie na stałe.

– Przecież wiesz, że nic nie jest na stałe. Ani Trzecia Rzesza, ani IV RP.

– Rzecz w tym, że ja też nie jestem na stałe.

– Bardziej niż ja.

– Nikt nie zna dna ani gadziny.

– Jak byłem mały, to miałem leniwe oczko, i żeby mi lepiej widziało, matka zaklejała mi to lepsze i zmuszała to patrzenia tym gorszym. Włączała mi telewizję i mówiła, żebym oglądał. Ale ja tym gorszym okiem nie widziałem, więc podglądałem tym lepszym. I jak mnie przyłapała, to krzyczała i wyłączała telewizję, a ja płakałem. Miałem beznadziejne dzieciństwo.

– The heart wants what the heart wants…

– Here it’s somehow the opposite: the heart wants what wants the heart.