Archives for posts with tag: śmierć

– To dziwne uczucie patrzeć na kolesia w filmie bezkostiumowym sprzed iluś lat i mieć świadomość, że teraz wygląda już z pewnością kompletnie inaczej albo w ogóle nie żyje.

– Cóż, gwiazdy porno są jak wszystkie inne gwiazdy, których światło przebywa miliardy kilometrów, zanim do nas dotrze: patrzysz na nie jeszcze długo po tym, jak przestaną błyszczeć.

– O, są nawet place zabaw dla bąbelków. Tuż pod oknami tych domków wypoczynkowych.

– Coś potwornego. Biedni rodzice nie mają się gdzie schronić przed swoimi pociechami.

– Przeciwnie! Taki plac zabaw to dla mamuś idealne rozwiązanie. Mogą puścić dzieci luzem, a same pogadać w spokoju.

– A że wszystkie mają do powiedzenia mniej więcej to samo, to kiedy jedna mówi, to druga, słuchając, też ma wrażenie, że mówi, i spływa na nią błogość. Prawie taka, jak przy kieliszku białego wina na śniadanie.

– Albo mówią wszystkie naraz, tak jak przecież najbardziej lubią, i żadna nic nie traci, bo mówią to samo, i każda jest szczęśliwa, bo może się wygadać!

– Tylko czasami zapada chwila niespodziewanego milczenia i na moment uświadamiają sobie, że wewnątrz są martwe.

To był zaszczyt móc sprawić przyjemność Profesorowi

[Piotr Orzechowski]

*

Krzysztof był człowiekiem wyjątkowym, ciepłym i serdecznym. Cieszę się, że nasze drogi się spotkały.

[Grzegorz Jarzyna]

*

Nie udało mi się poznać Pendereckiego osobiście, czego żałuję. To mogłoby być niecodzienną sprawą – poznać absolutną legendę muzyki współczesnej i dowiedzieć się, jakim był człowiekiem, nie zaś budować tę wiedzę na specyficznie wykreowanej medialnie postaci. Dowiedzieć się, którędy zaszła ta dziwna muzyczna przemiana kompozytora z awangardzisty w neoromantyka. Porozmawiać o roślinach.

[Teoniki Rożynek]

*

Rozmawialiśmy dokładnie rok przed jego śmiercią.

[Filip Lech]

*

Dla mojego pokolenia Krzysztof Penderecki był postacią pomnikową, ale nie zawsze taką, pod którą składalibyśmy kwiaty na nutę „Love Me Tender”

[Jan Topolski]

*

Mnie się czasem zdarza rozbieranie w myślach majestatycznej tkanki dźwiękowej, którą tworzył. Odseparowywanie poszczególnych warstw emocji, żeby skumulowane nie wprawiały w osłupienie.

[Wioleta Żochowska]

*

Muzyka współczesna = Penderecki. […]Jestem przekonany, że ta twórczość zasługuje na zmaganie się z nią i badanie jej.

[Adam Suprynowicz]

*

Penderecki wielkim kompozytorem był. Na temat jego awangardowych technik kompozytorskich i wpływie na innych wielkich tego świata powstały i będą powstawać tomy opracowań. […]Mam wrażenie, że pod tym pomnikowym kompozytorem krył się człowiek, który miał niebywałe poczucie humoru, dystans do siebie i świata. Szkoda, że o takim Maestro słyszeliśmy rzadko.

[Izabela Smelczyńska]

*

Obdarzony tym wyjątkowym zmysłem – słuchem historycznym, przyjął na siebie z czasem rolę nie tyle kompozytora, ile narodowego wieszcza, wyrażając przez całą drugą połowę ubiegłego stulecia to, czego potrzebował ten czas i ludzie go zasiedlający. Osobiście jestem przekonany, że doprowadził tę rolę do absolutnego spełnienia i po nim nie będzie już ona nigdy w tej formie obsadzona.

[Tomasz Biernacki]

[Wszystkie cytaty pochodzą stąd.]

– Czy ktoś zna jeszcze jakieś miejsce, gdzie zabronione jest robienie zdjęć nagrobkom?

–  Berghain.

– W sumie tak. Tam ciała i tu ciała.

– Tam prochy i tu prochy.

– Schwesterlein, Schwesterlein,
Wann geh’n wir nach Haus?
– Morgen wenn die Hahnen kräh’n,
Woll’n wir nach Hause geh’n,
Brüderlein, Brüderlein,
Dann geh’n wir nach Haus.

– Schwesterlein, Schwesterlein,
Wann geh’n wir nach Haus?
– Morgen wenn der Tag anbricht,
Eh’ end’t die Freude nicht,
Brüderlein, Brüderlein,
Der fröhliche Braus.

– Schwesterlein, Schwesterlein,
Wohl ist es Zeit.
– Mein Liebster tanzt mit mir,
Geh’ ich, tanzt er mit ihr,
Brüderlein, Brüderlein,
Lass’ du mich heut’.

–Schwesterlein, Schwesterlein,
Was bist du blass?
– Das macht der Morgenschein
Auf meinen Wängelein,
Brüderlein, Brüderlein,
Die vom Taue nass.

– Schwesterlein, Schwesterlein,
Du wankest so matt?
– Suche die Kammertür,
Suche mein Bettlein mir,
Brüderlein, es wird fein
Unterm Rasen sein.

————————————
Zob. A chtóz tam puka.

– Wiesz, jak wyglądała ta jego żona, co właśnie zmarła?

– Pojęcia nie mam. Wpiszę w Google grafika.

– I co?

– Nadal nie wiem. Wyskakują tylko jego zdjęcia z kochanką…

– O której wstajesz?

– Jutro.

– Doktor Horst Janecek, „Śmierć czai się w jelitach”.

– Wszystko się zgadza: zło czai się wszędzie, a większość ludzi ma to w dupie.

– Marek Aureliusz to był cesarz-filozof. Też trochę mordował i podbijał, ale nie robił tego wyłącznie dla przyjemności, tylko ze stoickim spokojem.

– Po prostu wyręczał swoje ofiary w rozumieniu tego, że muszą umrzeć.

– Polexit, final fantasy.

– Rada Języka Polskiego zaleca używanie formy „Spierdpol”.

 

 

– Patrzę na te koniaki, whisky i inne flaszki. Wiesz, ile rzeczy można kiedyś było załatwić takim alkoholem?

– Dziś też można załatwić. Siebie.

 

 

– …nagle.

– Co nagle?

– Zmarła.

– Co nagle, to po diable. Nie chować w poświęconej ziemi.

– Drugi akt „Damy kameliowej” za nami, teraz przerwa i jeszcze jeden. Pierwszy był trochę nudny, ale drugi bardzo fajny. Mam nadzieję, że w trzecim akcie będą umierać w podskokach.

– Dziesiąty dan to stopień oznaczający osiągnięcie ideału na drodze karate. W praktyce przyznawany pośmiertnie.

– Jakoś mnie nie dziwi, że dla tego narodu osiągnięciem ideału jest śmierć.

 

– Niesamowite, że recenzent potrzebuje aż tygodnia, by nie przeczytać pracy i dać cztery plus.

– Może trafiłeś na jakiegoś młodego, któremu jeszcze zależy… I czyta.

– On był już, kiedy moja mama studiowała. Ma pewnie już z 60 lat, jak nie więcej.

– Może idealista?

– Już prędzej prokrastynacja do poziomu „po co robić coś dzisiaj, skoro jutro może umrę”.

 

 

– Jak pięknie ujęte. „Jest mi miłość”. Od pierwszego usłyszenia wiesz, o co chodzi, nie?

– „Jest Mimì łość!” A na dodatek dowiadujemy się, jak to było z tą bohaterką u Pucciniego. Zadławiła się łościoł i łumarła!

 

 

– Monika Strzępka w Teatrze Polskim w Poznaniu wystawia Kaczyńskiego.

– Lecha czy Jarosława?

– A to ich jest dwóch? Myślałem, że to jeden człowiek, którego jedna połowa umarła, druga połowa żyje, i powstało zombie.

– Słyszałem coś chyba, że Domingo nie żyje.

– Ciekawe, czy przeszkodzi mu to w dalszym występowaniu.