Archives for posts with tag: śmierć

– Monika Strzępka w Teatrze Polskim w Poznaniu wystawia Kaczyńskiego.

– Lecha czy Jarosława?

– A to ich jest dwóch? Myślałem, że to jeden człowiek, którego jedna połowa umarła, druga połowa żyje, i powstało zombie.

– Słyszałem coś chyba, że Domingo nie żyje.

– Ciekawe, czy przeszkodzi mu to w dalszym występowaniu.

 

 

 

– Czuję się jakiś zmarnowany.

– Oo. Jak ci pomóc?

– Mam ochotę tylko na dwie rzeczy.

– Dwie poza śmiercią?

–  No, to trzy. Nachlać się albo pójść spać.

– Mogę pomóc ci w obu i to w ten sam sposób.

– Jaki?

– Idąc na miasto – z tobą albo bez ciebie…

 

 

– Nic się nie zmieniasz.

– Ty też.

– Ostatnio mi to też mówiłeś.

– Ty mi też.

– To też.

– A to?

– To chyba nie.

– Bosh, ten facet jest tylko o siedem lat ode mnie starszy… Jak zauważycie, że zaczynam zdradzać podobne objawy, proszę, zabijcie mnie.

– Starczy odciąć ci wtedy net. Za kilka lat będzie to nowa oficjalnie zatwierdzona przez medycynę forma śmierci klinicznej.

 

– Czemu ta Gosiewska tak naciska na ekshumację?

– Bo nie może się doliczyć złotych zębów.

– Stoję sobie pod szkołą i palę szluga. A w tym samym budynku organizują czasem jakieś występy dla starszych panów i pań. No i akurat był koncert ku czci Anny German, jej piosenki grane i śpiewane. Oczywiście Plakat wisi wielki „Koncert Anny German!”. No i mój budynek ma dwa wejścia, i te biedne babcie i dziadkowe, przychodzący tam od lat, nigdy nie wiedzą które. Podchodzi do mnie urocza starsza pani i pyta „Przepraszam, czy koncert Anny German to tutaj?” A ja: „German nie żyje”. Trochę się zmieszała, ale trafiła do odpowiednich drzwi. Trudno. Przeżyła babina tyle lat to i drugą śmierć German też.

– Wiesz, czego symbolem jest V?

– Zwycięstwa?

– Właśnie. Popatrz na sobie skrót nowego państwa polskiego: IV RP.

– No, mamy tam V jak victoria, a pozostałe litery…

– …Układają się w RIP.

– Parę lat temu mój menadżer zorganizował mi występ na balu charytatywnym w Polańczyku. Miałem zaśpiewać 5 piosenek i tak dalej. No i jechałem samochodem z Izabelą Trojanowską i jej menadżerem, i swoim. Dzień koncertu, ludzi na sali ze 200,  byłem strasznie zdenerwowany, więc wypiłem duszkiem z pół butelki wódki, wchodzę na scenę i zaczynam śpiewać, i jakoś po 10 minutach czuję, jak mnie jebnął ten alkohol, że ledwo skończyłem. Miałem stolik VIP, Iza tam sprzedaje płyty, daje autografy itp., po wszystkim podpisuje dla mnie płytę, a ja mówię jej – jako fan przedwojennej muzyki (o czym ona raczej nie wiedziała) – a więc mówię jej: „Cieszę się, że mogłem być na pani koncercie, bo wszyscy moi ulubieni wykonawcy już nie żyją”. Takiej czerwonej jej nigdy nie widziałem.

– Janda zapytana, co przez śmierć Wajdy straciła Polska, odpowiedziała, że wszystko. Powiedziała: „Ja się czuję, jakby pół Polski umarło”. Rzyg patosu który się wylewa z mediów od 24h to jest moc. Wajda to świetny artysta. Frapuje (fapuje) mnie, jak zupełnie ludzie nie widzą, że to jest śmieszne, co oni wypisują teraz. W sensie, patos tysiąc, zero jakiegokolwiek kurde wyczucia czy coś.

– Jak dla mnie w ostatnich dekadach eksświetny, ale z dużymi zasługami. Mnie frapowało, jak jego fapowała jego watencja*. Okej, bywają gorsi (np. Stasiuk) i głupsi (np. Olbrychski) , ale on też popadł w wieszczenie późne i to chyba dość wcześnie. Aktorzy po śmierci reżysera zachowują się jeszcze gorzej niż krytycy piszący o książce poetyckiej – ci drudzy chcą za wszelką cenę udowodnić, że są co najmniej trzy razy bardziej poetyccy niż opisywany tekst, a ci pierwsi sprawiają wrażenie, jakby odgrywali rolę życia. To znaczy śmierci. I to nie jest w ich wykonaniu eutanazja.

————————————————-

* Watencja – zob. słowniczek.

– Wiesz, że miałem w klasie w podstawówce dwie Moniki Kamińskie? Jedną dla odróżnienia nazywaliśmy kwiatowym drugim imieniem.

– Phi, ja w liceum miałem trzy Moniki Kasprzyk. W jednej klasie!

– Niesamowite! i jak je odróżnialiście?

– Po prostu…

– … zorganizowały krwawe igrzyska śmierci i zabiły najsłabszą?

– Nie. Używały drugich imion.  Mówiło się o nich Basia Monika, Kasia Monika i, chyba Ewa Monika. Dwie z nich były zresztą znane, jedna w samorządzie szkolnym, druga w poczcie…

– To łatwo ustalić, która powinna była zginąć.

 

 

– Kto znowu umarł?

– Co?

– A nie, nikt.

– Kto?

– Nikt, to tylko szare zdjęcie.

– Czy jutro aby nie są urodziny Inge Borkh?

– Ale to są urodziny urodzin, czy urodziny śmierci?

– Urodzin, ona żyje!

 

Go tell Aunt Rhody
The old gray goose is dead.

She died in the mill pond
From standing on her head.

The one she’s been saving
To make a feather bed.

The goslings are mourning,
Because their mother’s dead.

The old gander’s weeping,
Because his wife is dead.

Go tell Aunt Rhody
The old gray goose is dead.

– Sparskałem się wczoraj, czytając ten fragment*, a zwłaszcza jego przedostatnie zdanie (chociaż nie zgadzam się z taką oceną Brukseli jako miasta): „Nawiasem mówiąc, nie ma bardziej depresyjnego miejsca niż Komisja Europejska w Brukseli. Zwłaszcza kiedy się mieszka w Londynie. Masz żal do siebie, że na własne życzenie marnujesz czas wśród nieproduktywnych biurokratów w mieście, które umiera o siedemnastej. Londyn żyje. Pod dwóch latach okazało się, że mam depresję, potem, że nerwicę. Teraz sobie myślę, że to nie nerwica, tylko kurwica. Odpuściłem sobie tę Brukselę.”

——————————————-

* Ewa Winnicka „Angole” s. 69.

 

 

– Tak się zastanawiam, czy dla buczących na ministra Glińskiego w filharmonii i innych instytucjach kultury też „nie będzie gwizdów, będą szubienice”?

– A co, myślisz, ze zalegalizują eutanazję?

– Ale że przymusową?

– Gdzie tam przymusową. Skróciliby nam tylko cierpienia. Faktyczne zawieszenie zamiast tkwienia w zawieszeniu.

– A to nie. Na miłosierdzie trzeba sobie zasłużyć.

 

 

 

 

– Ładnie wygląda w tiarze z birmańskimi rubinami, ale myślałem, że wybierze raczej tiarę Marii Pawłowny z perłami.

–  Brakuje jej tylko diamentu z Konga.

– Diamentów raczej jej nie brakuje.

– Kamień spadł mi z serca! Antygrawitacyjnie, bo do szyi.

—————————–

Zob. też tutaj.

– Zgadnijcie, jakiej piosenkarki bym posłuchał.

– Ty? Piosenkarki? Żyjącej?

– Żyjącej.

– Na pewno? Jak cię znam, to ty masz dziwne poczucie czasu. Nie chodzi o to, żeby żyła w twoich wspomnieniach.

– Żyje po prostu.

– Ale powiedz, nie jesteś aby negacjonistą śmierci Marylin Monroe?

– Nie.

– Ani Marleny Dietrich?

– Nie.

– Ani Brigitte Bardot?

 

 

Mieszka w zamku Odenthal pod Kolonią w Niemczech.  Księżna Irina Renata znana jest nie tylko z działalności charytatywnej, ale też z licznych prób nawiązywania między Polską a Niemcami kontaktów gospodarczych. To ona zorganizowała tzw. „misje handlowe”. W ciągu trzech ostatnich lat przywoziła m.in. do Małopolski niemieckich przedsiębiorców, aby zachęcić i…

[źródło]

*

Noclegi w Kompleksie Dworsko-Parkowym

[źródło]

*

Avaaz.org to 42-milionowa globalna społeczność, która pracuje nad tym by przekonania i poglądy ludzi na całym świecie kształtowały globalne decyzje

[ze spamu]

*

Marzenia ks. Waldemara Irka (+55 l.) o biskupiej czakrze legły w gruzach i mogły przyczynić się do śmierci!

[źródło]

*

Film reprodukuje schemat przemocowy – właśnie dlatego, że nie pokazuje seksu, który afirmowałby pragnienia, wolność i wybór.

[Inga Iwasiów, źródło]

*

Hair Concept: JAGA HUPAŁO born to create hair styling

[źródło]

*

Nie myślę o sobie jako o poecie. Poetami są czy też byli: Miłosz, Herbert, Szymborska, Zagajewski, Świetlicki. Piszę wiersze, teksty – raz lepsze, a raz gorsze. Na określenie poeta trzeba sobie zasłużyć. […] Poza pisaniem wierszy jestem również ojcem, partnerem, pracownikiem. Wiodę normalne życie. Jestem typowym facetem, który czasami sięga po pióro.

[Mariusz Jagiełło, źródło]