Archives for posts with tag: sowa

– Jeżdżę Uberem i nie mam problemów z płaceniem czy naciąganiem. Kierowcy są zazwyczaj bardzo mili, bo albo tacy są, albo liczą się z tym, że pasażer może im wystawić złą ocenę. Wiem, że ta wypowiedź nie zawiera żadnej zabawnej anegdoty i jest ogólnie do dupy, ale się martwię o waszą domową skarbonkę, to mówię.

– Dziękujemy za troskę. A jesteś gotów martwić się o wszystkie trzy? Bo mamy na złotówki, dwuzłotówki i piątki. Jedna w kształcie świnki, druga – sowy, a trzecia dinozaura z napisem…

– Rozumiem, że ta świnia to ZUS, a sowa i smok to alegoria drugiego i trzeciego filaru?

– To nie alegoria. To jest nasz drugi i trzeci filar.

 

 

 

– Mam dla ciebie pięciozłotówkę do twojego dinozaura-skarbonki.

– Daj, dam ci za nią trzy dwójki do twojej sowy-skarbonki, po zawyżonym kursie.

– Dziękuję. Mam jeszcze dwie jednozłotówki…

– To daj mi do mojej świnki-skarbonki. W zamian dam ci jeszcze dwójkę do sowy.

– A to nie słyszałeś, że złotówka teraz źle stoi i za dwie złotówki trzeba zapłacić dwie dwuzłotówki?

Gdy ustaliliśmy, że kaczek jest pięć, spytałem Jeża T., ile jest sów (bo wiem, że ma w domu ich posążki).

Odpowiedział z nienaganną powagą:

Sowy są dwie – jedna na dole, druga trochę wyżej.

Pilnuje ta na dole. Bo jest od niej większa.