Archives for posts with tag: specyficzne

– …ce do domu.

– Powiedziałeś: „ja chcę do domu”, czy „nie chcę do domu”?

– W sumie mogą być oba.

– Obaj?

– Nie, jeden wystarczysz.

– Im dalej w las, tym więcej drzew…

– W tym wypadku raczej: im dalej wlazł, tym więcej grzech.

– O której wstajesz?

– Jutro.

– Zawsze tak masz, czy tylko ze mną?

– Zwykle tak mam, ale bardziej z tobą.

– „Przechodzimy przez życie z jednym okiem nadmiernie aż wyostrzonym, z drugim ślepym, zaciągniętym bielmem. Wystarczy, by widzieć? Nie, nie wystarczy.” – powiedział Gustaw Herling-Grudziński.

– Nie słyszałem, co mówiłeś. Co ten Grudziński?

– Popatrz, tu jest ten cytat. Zerknij sobie.

– Weź mi przeczytaj, bo nie widzę.

 

– Długo tu jesteś?

– Z godzinę.

– Jak wrażenia?

– Wrak jarzenia.

– Marek Aureliusz to był cesarz-filozof. Też trochę mordował i podbijał, ale nie robił tego wyłącznie dla przyjemności, tylko ze stoickim spokojem.

– Po prostu wyręczał swoje ofiary w rozumieniu tego, że muszą umrzeć.

– Kiedy zaczynała arię, to już nie mogłem doczekać się końca. Nie znając libretta, można by pomyśleć, że śpiewała o robieniu prania i myciu okien, tak to było poruszające.

– Jeśli to było mycie okien, to skrzypiącą myjką, a jeśli pranie, to w kiepskim proszku i rozchwierutanej pralce.

– Tak, jej głos brzmiał tak, jakby śpiewała w sąsiednim pokoju, za zamkniętymi drzwiami. Wszystkie moje koleżanki z zespołu. Wyszły po pierwszym akcie.

– <# Ups, to miało być serduszko, ale wyszło… Adekwatnie.

– Przyszłe wydatki dobrze jest od razu zanotować sobie w głowie i odliczać je od bieżącego stanu konta. Traktować te pieniądze, jakby już ich nie było. Dzięki temu, kiedy przychodzi moment ich wydania, człowiekowi nie żal, bo już o nich zapomniał, dawno pogodził się z tym, że nie będzie ich miał.

– To jak ze związkiem?

– …

– …?

– … Tak.

 

 

– Nie myśl, że nie zauważyłem, jak to robiłeś.

– Ale nie zareagowałeś.

– Fakt. Ale zapamiętałem.

– Dzięki temu będziesz miał mnie potem za co ukarać.

– Tak… W ten sposób zamiast być bezmyślnym sadystą będę… Konsekwentnym wychowawcą!

– Ludzie, którzy na prośbę o pomoc z urządzeniem marki X proponują przenieść się na urządzenie marki Y, są jak ci, którzy niezadowolonym z sytuacji kraju mówią, że przecież można wyjechać, jak się komuś nie podoba.

 

– Z kim rozmawiałeś?

– A nic, dzwoniła do mnie matka.

– I co mówiła?

– Zaczęło się niewinnie, od zwykłego szantażu emocjonalnego…

– Nie mogę dociec, co pan redaktor miał na myśli. O której on to pisał?

– Czekaj… Jakoś po dziesiątej. Tak, u niego to już jest ten moment upojenia, kiedy składnia wypowiada posłuszeństwo.

 

 

 

– Opaliłeś się! Ja przy tobie blady jak ściana. Już jesteśmy innych ras?

– Milcz, rasisto!

– Ale ja nie mam nic przeciwko innym rasom, więc czemu mnie tak nazywasz?

– To ja jestem ten ciemniejszy, więc to mnie wolno.

– Jeszcze tylko powinieneś być kobietą, to mógłbyś mi zarzucić mansplaining. Albo ja mógłbym być kobietą i zarzucić tobie. To który z nas?

– To ja jestem Murzynem, więc ja wybieram!

– Weź takie zdanie: „Żydzi wybiegli z domu”. Niby nic takiego, a zaraz się dziwnie kojarzy.

– Tak jak „getto” – u nas kojarzy się historycznie i jednoznacznie z Holocaustem. A w takich Stanach to żywe pojęcie, kategoria socjologiczna.

– Kategoria socjologiczna? Więc to tak teraz nazywamy czarnych?

 

– On już kompletnie już oszalał na stare lata. Smutne. Bo to inteligentny, utalentowany i w sumie bardzo sympatyczny człowiek.

– Nie widzę w tym śladu szaleństwa. Przeciwnie – to bardzo rozsądne podejście: najmują mnie – nic nie robię – płacą mi i mnie fetują. To ideał pragmatyki!

– Słyszałeś, jak zrobiła ta kobieta z dzieckiem, co w ostatniej chwili biegła do wyjścia z autobusu?

– Coś jakby „Lallalalallallalalala!”…

– No właśnie. Myślałem, że ten okrzyk wyraża radość.

– Bo chyba wyraża.

– Dziwne, bo jednocześnie po arabsku „la” znaczy nie. To jest tak jakby krzyczeć „Nie, nie, nie, nie, nie, nie!”. Z radości.

– Może stąd u niektórych problem z interpretacją zgody na stosunek seksualny…

 

 

– Jeździsz na rowerze?

– Bynajmniej!

– Jak będziesz chciał się wybrać na rower, to ja chętnie.

– Bynajmniej znaczy „ani trochę nie”.

– Cwaniak. Jakbym ci się spodobał, tobyś powiedział, że „bynajmniej” znaczy „jak najbardziej”. Sprytne, zapamiętam.

 

 

– Ciekawe, kto się odważy przyznać, że król jest nagi. I na dodatek niezbyt hojnie wyposażony…

– Nie nagi, tylko „preferuje naturystyczny minimalizm modowy”, i nie „niezbyt hojnie wyposażony”, tylko „ma specjalne potrzeby erotyczne”.