Archives for posts with tag: specyficzne

– Chce ci się tak ciągle pracować? Odpocząłbyś sobie.

– Jakbym miał z kim, tobym odpoczywał, a tak to mi się nie chce.

– Pierwsi chętni do współpracy z prawicową reżimową gazetką literacką okazali się najzagorzalsi lewacy.

– I jak oni to tłumaczą?

– Och, to bardzo proste. Wszystkiemu winni są liberałowie!

– Do you like your lithe?

– My what?

– Your lithe.

– My lies?

– No, your lithe.

– Oh, you mean life!

– Yeth. I tend to lithp when I’m drunk.

– Funny it’s enough to get drunk to make life and lies become the same…

– Varietatis avidus magis quam virtutis.

 

– Dobrze rozumiem, że szwedzka akademia, która w zeszłym roku dostała histerii ex ante i per procura w związku z domniemanymi zarzutami męża jurorki, w tym roku dała nagrodę negacjoniście gwałtów stuprocentowo pewnych i potwornych zbrodni znanych całemu światu?

– Może po prostu król Karol Gustaw, który będąc w związku małżeńskim namiętnie korzystał z wdzięków wielu pań, w tym La Camilli (znanej jako ukrzyżowana cycmaszyna megawara), ma ochotę napić się z kumplem, co to uważa, że baby same sie proszo, bo sie wyzywajonco ubierajo? Na pewno będą mieli wiele wspólnych tematów!

– I co, pochłonęła to tiramisù?

– Powiedziałbym raczej, że tiramigiù.

– A z czym to się je?

– Przełyka się ze wstydem, bo każda porcja to o jedną za dużo.

 

– Jak się masz?

– Nie mam. Wyjścia.

 

 

IMG_5397

– Wiesz, jak wyglądała ta jego żona, co właśnie zmarła?

– Pojęcia nie mam. Wpiszę w Google grafika.

– I co?

– Nadal nie wiem. Wyskakują tylko jego zdjęcia z kochanką…

– …ce do domu.

– Powiedziałeś: „ja chcę do domu”, czy „nie chcę do domu”?

– W sumie mogą być oba.

– Obaj?

– Nie, jeden wystarczysz.

– Im dalej w las, tym więcej drzew…

– W tym wypadku raczej: im dalej wlazł, tym więcej grzech.

– O której wstajesz?

– Jutro.

– Zawsze tak masz, czy tylko ze mną?

– Zwykle tak mam, ale bardziej z tobą.

– „Przechodzimy przez życie z jednym okiem nadmiernie aż wyostrzonym, z drugim ślepym, zaciągniętym bielmem. Wystarczy, by widzieć? Nie, nie wystarczy.” – powiedział Gustaw Herling-Grudziński.

– Nie słyszałem, co mówiłeś. Co ten Grudziński?

– Popatrz, tu jest ten cytat. Zerknij sobie.

– Weź mi przeczytaj, bo nie widzę.

 

– Długo tu jesteś?

– Z godzinę.

– Jak wrażenia?

– Wrak jarzenia.

– Marek Aureliusz to był cesarz-filozof. Też trochę mordował i podbijał, ale nie robił tego wyłącznie dla przyjemności, tylko ze stoickim spokojem.

– Po prostu wyręczał swoje ofiary w rozumieniu tego, że muszą umrzeć.

– Kiedy zaczynała arię, to już nie mogłem doczekać się końca. Nie znając libretta, można by pomyśleć, że śpiewała o robieniu prania i myciu okien, tak to było poruszające.

– Jeśli to było mycie okien, to skrzypiącą myjką, a jeśli pranie, to w kiepskim proszku i rozchwierutanej pralce.

– Tak, jej głos brzmiał tak, jakby śpiewała w sąsiednim pokoju, za zamkniętymi drzwiami. Wszystkie moje koleżanki z zespołu. Wyszły po pierwszym akcie.

– <# Ups, to miało być serduszko, ale wyszło… Adekwatnie.

– Przyszłe wydatki dobrze jest od razu zanotować sobie w głowie i odliczać je od bieżącego stanu konta. Traktować te pieniądze, jakby już ich nie było. Dzięki temu, kiedy przychodzi moment ich wydania, człowiekowi nie żal, bo już o nich zapomniał, dawno pogodził się z tym, że nie będzie ich miał.

– To jak ze związkiem?

– …

– …?

– … Tak.

 

 

– Nie myśl, że nie zauważyłem, jak to robiłeś.

– Ale nie zareagowałeś.

– Fakt. Ale zapamiętałem.

– Dzięki temu będziesz miał mnie potem za co ukarać.

– Tak… W ten sposób zamiast być bezmyślnym sadystą będę… Konsekwentnym wychowawcą!