Archives for posts with tag: śpiewak

– Widziałeś, kogo ma jako zdjęcie profilowe i w tle? „Wiedeńskiego Wotana”, jak sam się skromnie określa.

– No co, wszyscy teraz ustawiają sobie dziki, to i ona się zdecydowała… Tyle że na knura.

– Dzik to zgrabne i szlachetne zwierzątko popylające wesoło po lesie, celebrujące swoją wolność. A taka świnia tylko się cieszy, że dopchała się do koryta, a sama nie wie, w jak ciasnej żyje zagrodzie i w jakim gnoju brodzi.

– Ale ludziom taka świnia pasuje, bo mogą się doraźnie nażreć boczku i schabowych, a że w perspektywie miażdżyca, cukrzyca, zawał i udar? Kto by się przejmował!

– Jak to jest z tego rodzaju produkcją artystyczną, że ludzie dają się na nią nabrać ?

– Bo nie słuchają, bo nie czytają. Są zachwyceni z góry. Zachwyt wypływa a priori z wnętrza odbiorcy albo zostaje mu narzucony przez tłum lub tak zwany autorytet. Odbiorca w głębi duszy czuje, że nie jest godny uniesienia; czuje się niepewnie wobec kontaktu z tym, co sprzedaje mu się jako wielką sztukę. Staje się więc głodny przynależności do tłumu, który się unosi i porywa go z sobą. Zachwyt następuje przed kontaktem z dziełem i jakość utworu, wykonania, przekładu, nie ma z nim wiele wspólnego. Jest sztuka, więc należy się zachwycić.

– Aha, to jak z tym, że kiedy się człowiek nawali, to poleci na byle kogo?

– Wiesz, że Mirella Freni i Pavarotti oboje są z Modeny?

– No co ty, pomyślałbym, że Freni jest z Neapolu, ma taką sosową urodę, jak z reklamu włoskiego fixu do spaghetti.

– Nie, z Modeny są, urodzili się w tym samym roku i mieszkali po sąsiedzku. Ich matki pracowali…

– …Pracowali? W Białymstoku?

– Pracowały w tej samej fabryce. Mieli też tę samą mamkę!

– Niesamowite! Co ona musiała mieć w tym swoim mleku?

– Ocet?

– Tenor to nie jest głos. To jest diagnoza.

Wykładowca: Jaka jest dominanta w G-dur?

Śpiewak: Ale przecież G-dur to jest dominanta!