Archives for posts with tag: stereotyp

– O, jakie ładne perfumy ma twoja koleżanka.

– Ona ma bardzo delikatne, raczej nie poczulibyście z tej odległości. To chyba moje.

– Hahaha, antyperspirant to jeszcze nie perfumy!

– W związku z sugestią, że moje perfumiarskie horyzonty ograniczają się do dezodorantów, poczułem się tak męski, że nie wiem, czy mam się obrazić czy podniecić.

 

– Popatrz, co za biedny dzieciak. Jakiś taki niegramotny, blady i jeszcze w słuchawkach wygłuszających na uszach.

– To jak najbardziej stereotypowe przedstawienie typowej nowojorskiej żydowskiej melepety.

– Brakuje mu jeszcze aparatu nazębnego, grubych bryli i 67 różnych alergii wmówionych mu przez rodziców albo takich, do których rodzice doprowadzili hipersterylnym chowem.

– Podsumowując:”Synkełe, kochamy cię tak bardzo, że zrobimy z ciebie inwalidę i pośmiewisko”?

1. Z Parek proponuję Lachesis

Para przystojnych i energicznych chlopakow.
Szukamy znajomych na wspólne spędzanie czasu. Są tu jakieś parki ? ;)

 2. Gupi, gupi diament!

Chce poznać kogoś kto jest jak węgiel. Typowo smolisty z dużą temperatura wrzenia. Który po wypaleniu jest jak popiół. Cichy i opanowany. A nie jakiś nie oszlifowany diament który po jakimś czasie zabłyśnie swoją nie inteligencją.

3. Jestem dżinem  i mam na to papiery

Wykształcony, spełniający marzenia, wyluzowany i otwarty :)

4. Podanie odrzucone

Trudno jest podać o sobie, lepiej poznać osobiście.

5. Refutacja wszelkich klisz

Lubię:
cenie zarówno u siebie, jak u innych,naturalność
Nie lubię:
stereotypów

6. Tak dla pewności: czyli starych nie?

Szukam ciekawych ludzi najlepiej młodych i raczej tylko młodych.

7. Wszystko za dużo futra

Nie masz zdjęcia nie pisz,  Jesteś otyły nie pisz,wszystko za dużo futra też nie pisz

8. Pogadane to wszystko

Miły, wesoły, zadbany, pogadany

Inny niż reszta w moim wieku. Może dlatego że wychowany za granicą

9. Zdeklarowany abnegat-onanista

Zwiedziłem pół świata, wiec widziałem wiele, a Twój nagi penis nie zrobi na mnie wrażenia, wiec pomyśl zanim napiszesz. A poza tym lubię załatwiać sprawy od ręki.

10. Przybyli ulani pod okienko (w kompie)

Młody sportowy ziomek. Od niedawna na stałe w Poznaniu. Panowie jak zagadujecie to podeślijcie fote ? Nie da sie wszystkim odpisywac, nie chowajcie urazy.. preferuje dobrze zbudowanych, szczupłych.. ulani nie pisać

11. Zdążyć przed Manem Bogiem

Zaproś mnie na kawę, zanim On zaprosi mnie na lody ;)

– Sexuality expert says parents should ask for consent to change a baby’s diaper.

– Oh boy…

– How dare you say „Oh boy”! You discriminate against „oh-girls”!

 

– Jak się poznaje lesbijkę? Pytam, bo zawsze myślałem, że to nie jest kwestia wyglądu, tylko tego, z kim się do łóżka chodzi…

–  Grzeszysz brakiem stereotypu! To zupełnie nowe, nieznane i zjadliwe oblicze męskiego szowinizmu!

 

 

– Wstałeś już na dobre?

– Mhm.

– Jak się masz?

– Hm-hm…

– Aha, czyli boli cię gardło.

– Mhm!

– Za każdym razem, jak masz anginę, czuję się jak kobieta w stereotypowym związku: ja napierdalam jak nakręcony, a ty czasem tylko coś odmrukniesz!

– Znając polski program „Matura to bzdura”, nie sądzę, żeby taka niewiedza jakoś szczególnie wyróżniała Amerykanów. Problem w tym, że oni wybierają człowieka, który może nacisnąć czerwony guzik, a Polacy – nie.

– Jeszcze by tego brakowało żeby u nas był ten guzik. Pan to ma naprawdę te upodobania do bizzaries, normalnie…

– Kiedy wszyscy główni gracze dysponują bombą atomową, to trzymają się nawzajem w ryzach. Nie żebym był za proliferacją uzbrojenia – po prostu szukam dobrych stron.

 – A pan se wyobraża Maciora z guzikiem?

– Maciorę może nie, ale lochę czy odyńca – tak. Dziki to bardzo powściągliwe zwierzęta, co nie znaczy jednak że pozbawione zdrowej dozy fantazji.  „Dziki pływają doskonale. Lubią się przemieszczać drogą wodną, znane są relacje mówiące o tym, że pływają między Trójmiastem a Helem. Marynarze widują je w wodzie nawet w odległości kilku kilometrów od brzegu*.”

– Mrówkodziki!

– One również są pławne. Aczkolwiek nie aż na takie dystanse. Wolą siedzieć jesienią na plaży, słuchając Mahlera, i patrzeć nocą w morze. „Pływanie wyczynowe to podróże dla dzików bez wyobraźni”, mawiają.

 

– Powiedz coś po francusku.

– Nie lubię. A w sumie to nie mogę.

– Niby czemu?

– Bo każde zdanie wypowiedziane w tym języku pozbawia mnie jednego nanometra penisa.

– Kiedy wstaję przed świtem czuję się… Tak bardziej częścią społeczeństwa. Chyba wtedy odrobinę mniej źle myślę o bliźnich.

– Mi nie przeszkadza to nadal źle myśleć o bliźnich.

– Ja nie lubię o nich źle myśleć. Ale nie dają mi wyboru.

– Mi też nie.

– Więc staram się o nich za bardzo nie myśleć. Praca w tym pomaga. Albo kiedy człowiek się nastawi na to, że będzie średnio lub chujowo, a jest średnio lub niechujowo, to jest super!

– Ja się raczej niczego nie spodziewam, a i tak jestem notorycznie rozczarowany.

– Służy ci to, po urodzie sądząc…

– Jaaaaaki flirciarz!

– Ha! Jako realista powinienem dodać: cóż, kto wie, jakbyś wyglądał, gdybyś NIE BYŁ notorycznie rozczarowany ludźmi.

– Może mógłbym się skupić na zdrowej diecie, krosficie, joggingu, maseczkach!

– Nie sądzę, żeby pomogło – bo to raczej rzeczy, które – jeśli kompulsywnie – robią ludzie nienawidzący innych ludzi, z sobą samym na czele. W związku z tym również możemy to robić. Od nich jednak różni nas to, że my mamy tę świadomość, a tamci nie. I dlatego to oni wygrywają!

– To ja idę na jogę.

– Ale to może być +300 do mizantropii (ze szczególnym poczuciem wyższości) i –500 do męskości. Chyba że należysz do tego promila wyjątków.

– Ja żartuję z tą jogą, ale pomysł, że odbiera męskości jest kontrowersyjny.

– W wąskim sensie: jeśli dodaje takiego zadufania z powodu rzekomego uduchowienia i ogólnego CZI wystającego z ujścia kiszki stolcowej – to wtedy jest antymęskie, w ogóle antyseksualne. Chyba że ktoś jest „sapioseksualny”, jak to teraz modnie mówić, czyli sapie na widok ludzi mądrzejszych od siebie, to znaczy w zasadzie na widok większości ludzi.

 

– Kojarzysz tę melodyjkę? To jakiś Czajkowski czy coś?

– Możliwe, brzmi baletowo.

– Tak, ma bardzo wyrazisty rytm, specjalnie tak pomyślany, żeby brzmiał bardzo tanecznie i żeby tancerze baletowi dzięki przemądrej choreografii bez przerwy i na wiele sposobów się z tym rytmem mijali.

– Hm, może chodźmy na balet?

– A gdzie tam to grają?

– W Deutsche Oper Berlin i Staatsoper Berlin.

– Aha, a bo ja myślałem, że jest jakiś specjalny Staatliches Gnomenreigen Theater Berlin, gdzie występują Helgi z warkoczami, rogatymi hełmami i nosidłami na 10 kufli piwa…

– Rozmawiałem kiedyś z nowo poznanym kolesiem, że wbrew nazwisku wydaje się raczej ciepły. A on się zaczął zastrzegać, że nie jest gejem.

– Co raczej oczywiste. Żaden gej nie użyłby peerelowskiego eufemizmu „ciepły” na określenie geja. Geje tytułują się nawzajem ciotami i pedałami, to tak, ale „ciepły” albo inna „parówa” to są słowa, których użyje tylko heteryk.

– Te kanapeczki nawet niezłe, o dziwo wątróbka mi w nich nawet wchodzi.

– Chcesz, to ci mogę zrobić kawior po żydowsku.

– Od trzech lat mi to obiecujesz… Aaa! To na tym polega żydowskość tego kawioru!

– Wracam sobie wczoraj z Blok Baru, idę Jerozolimskimi w kierunku metra. Nieopodal „Polonii” stoją dwie panie w wieku co nieco słusznie podeszłym, pełnym wieczorowym rynsztunku i makijażu. Idę pewnym, możliwie sprężystym krokiem, broda, marynarka, czapka z daszkiem, w swoim mniemaniu wyglądam raczej stereotypowo męsko niż niemęsko. Wlepiają we mnie wzrok. Idę dzielnie przez ich dzielnię. Przechodząc obok nich, słyszę, jak jedna mówi do drugiej z miną łączącą satysfakcję badacza z nutą rozczarowania: „E, ten to jest gej, to nie podchodź”.

Zasmucająco regularnie publikuję tu wyimki z opisów profilowych facetów znalezionych na gejowskich portalach randkowych – służy temu sekcja imponderabilia demonstranda. Dziś – dla urozmaicenia – będzie wiązka nie opisów, ale reklam, napotkanych na jednym z takich portali. Trzeba przyznać, że mieli tam szczególnie pojęcie o marketingu. Do dzieła.

Zaczniemy łagodnie i patriotycznie:

powstanko

Potem czas na przełamywanie stereotypów dotyczących gejowskich rozrywek:

fódbol

W klimacie ciąg dalszy, żeby nie było, że geje to jakieś baby:

piwsko

Potem coś gorącego:

makro zabawki

Dalej robi się dziwnie (zwłaszcza ten niezbędnik higieniczny…):

tornister

Aż następuje wielki finał:

lactovaginal

Właściciele portalu poszli chyba po rozum do głowy, bo od dłuższego czasu wisi tam tylko jedna reklama. Znowu walka ze stereotypami – i to jaka!

proktis

– Nie rozumiem, czemu w sztuce tłumaczonej z hebrajskiego na polski bohaterowie rzucają co jakiś czas mazel tov, szalom, a gdy się modlą, to też słowami Szema Israel Adonai Elohenu…. Co mają oznaczać te egzotyzacje? Po co to? No, chyba że w oryginale też używali obcych form i  podczas rozmowy wtrącali Alles gute, modlili się, np. Pater noster qui es in coelo… A witali, na przykład, swojskim Heil.

– …Że jesteś lesboronem…

– Nie jestem lesboronem! Jestem… Kobietą wyzwoloną seksualnie. Lesborony to wyrywają krany i tłuką sedesy w klubach, a ja tego nie robię. I nie przyjaźnię się z lesboronami.

– Czemu?

– Bo od tego są geje, są fajniejsi. Geje mają niektóre cechy kobiece, czyli takie lepsze cechy ludzkie, mają wrażliwość, ambicje. A lesborony mają najgorsze cechy męskie, zero aspiracji, to takie nieuki po podstawówce, które tylko myślą, jak się nażreć fast foodów.

– Nie wiem, po co w sumie oglądaliśmy wystawę sztuki pozaeuropejskiej.

– Ja wiem. Przyszedłem tu potwierdzić swoje najgorsze stereotypy.

Pani w szatni przybytku kultury – widząc, że nie oddałem jej razem z kurtką czapki – pyta z naciskiem:

– Czy to  w s z y s t k o ?

– Tak, proszę pani. Nakrycie głowy zdejmuję wyłącznie przed Sztuką.

– Chciał być księdzem, jak był młody.

– Ja też. Jak byłem mały, to też mnie fascynował ceremoniał katolicki, te kiecki, utensylia.

– Nie, jego nie kiecki interesowały; jego kasa.

– Aaa, od razu znać, że Żyd!

– Wiesz, co mnie boli? Że w głowach się pierdoli.

– Ładnie wymyśliłeś.

– Że to niby moje?

– No.

– Orrrany. Nie masz pojęcia o rapie. Czyli jednak pasyw.

*

– Miło, że podszedłeś i się odezwałeś.

– Ja się nie odezwałem! Ja na ciebie wpadłem!

*

– Ja dopiero niedawno przyszedłem.

– Wiem, nie jestem głupią sraką.

– Coo? Niczego takiego nie twierdzę. Nie trzeba być głupią sraką, żeby nie zauważyć. Wystarczy nie widzieć, nie skojarzyć, sam tak często mam.

– Masz rację. Ale można też być głupią sraką.

*

– Nie opowiadaj mi takich rzeczy, bo mi się robi problem.

– Mi też. Ale popatrz: zakładam nogę na nogę, zakrywam ręką i jest spoko.