Archives for posts with tag: strata

– W pewnym momencie po prostu tak jak do kawy z rana jesteśmy przyzwyczajeni do spania z kimś, bycia przy kimś, wyjazdów z kimś…

– To jest ta wersja uproszczona, powiedziałbym. Bo co, jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do życia nie tyle z kimś, ile obok kogoś?

 – Prawda. Czasem ludzie którzy są w zasięgu naszej ręki są najdalej od nas…

– Nawet nie najdalej, tylko po prostu dość daleko. Sprawia to jednak, że ci, którzy mogliby być bliżej, nie podejdą.

 

 

Sileant zephyri,
Rigeant prata,
Unda amata
Frondes, flores non satientur.

Mortuo flumine,
Proprio lumine
Luna et sol etiam priventur.

[anonim]

*

Niech zamilkną wiatry,
Zamrze łąka cała
I niech słodka fala
Nie syci liści i kwiatów.

Ponad rzeką marznącą
Niechaj księżyc i słońce
Utracą swoje światło.

[mrówkodzik]

 

– Nad czym tak dumasz?

– A bo jestem po alkoholu. I zaczynam się zastanawiać, jakich słów mi brakuje.

Po tych frazach trafiano w ostatnich trzech miesiącach na mrówkodzika przez wyszukiwarki:

 

xanax 1 mg gwałt

szyszka w dupie

porwani faceci przez kobiety bdsm

trybadyzm

www. monika olejnik porn.com

cesarsko królewskie miasto kraków

krasnale.dziwki.filmy.

ruchani w dupe gwałtownie

kartki z kibla

nie ufam.pl

amforecytyna co to jest

zawżdy onegdaj

jelito światło

potocznie o ubraniu komunijnym

jak za z dupy kachnie

szukam oferty pateru gejów

erotyczny wiersz o przedszkolu

dzień bez seksu jest dla mnie dniem straconym. proszę kochanie, uratuj mnie więc od zatracenia. czekam na odzew!

 

 

 

 

– Mam nieprzepartą ochotę odlać się pod popiersiem patrona naszej dawnej szkoły, ale nie wiem, czy będzie po temu sposobność. Naprawdę, mieli w tej szkole wiele diamentów, agatów i bursztynów, których wystarczyło nie popsuć, tylko podszlifować. A oni walili w nie młotkiem. Och, szkoda, że mojej matematyczki tam już nie będzie. Naplułbym jej w twarz. Ale może zadowolę się napluciem choćby na łacinniczkę.

– Właśnie sobie wyobraziłam, jak ociera twarz z twojej plwociny tym swoim dystyngowanym wzorcem ruchowym. Ja bym tylko podstawiła nogę babie od biologii, ale dla niej jestem niewidzialna do tego stopnia, że nogą-widmem nie spowodowałabym potknięcia.

– Trafiłaś w samo sedno. Ona nie ma ruchów, ona ma wzorce ruchowe. Ona nie ma uczuć. Ona ma reakcje układu współczulnego na bodźce afektywne. One nie widzą – one percypują pedagogicznie.

 

 

– Jak ona się nazywa?

– Ama.

– Ama Amelia?

– Nie wiem, może Ama Amba.

– Nie znam takiego imienia. Kto to Amba?

– Ta, co zjada skarpetki.

– Jak to?

– No, zjada. I potem są nie do pary.

– Ale skąd to skojarzenie?

– Różni się jedną literą.

– Od czego?

– Ama – Amba.

– Nie o to pytam. Skąd skojarzenie ze skarpetami?

– No nie wiem. Bo tak jest. Nie wnikaj.

 

 

 

– Byłem w Paryżu na „Sinobrodym” według Warlikowskiego. Publika padła na kolana.

– Warszawscy klakierzy nie mogą paść przed Trelińskim na kolana, bo już leżą przed nim krzyżem.

– To są takie obietnice bez pokrycia.

– Czyli jakie?

– Stosunkowo niespełnione.

 – Z radością poznam cię bliżej.

– Ale ja przy bliższym poznaniu tracę.

– Złudzenia?

Jeden może myśli, że mógł korzystać z urozmaiconych bogactw seksu; inny może przeciwnie, seksu miał dużo, ale mógł przecież uczyć się, studiować, być mądrym, co zaniedbał, albo walczyć o to lub owo. To, co możliwe w młodości, tego nie można na ogół mieć w pełnych rozmiarach i wszystkich formach. Dlatego niemal wszyscy są ofiarami złudzenia, że „utracili młodość”, która przecież mogła być o tyle lepsza. Nie, nie mogła.

[Kołakowski]

– To za co wypijemy?

– Za zdrowie?

– Za życie?

– To za co?

– Za późno.