Archives for posts with tag: Sylvia Plath

– Rząd namawia, żebyśmy jak króliki. A króliki, jak się okazuje, nie stronią od zachowań homoseksualnych.

– Podobał mi się komentarz Wajraka: kampania za 2,7 mln, ale na research 0 zł. Tymczasem króliki, żeby być zdrowe, muszą zjadać własną kupę.

– No tak, racja! Co znów zbliża je do pederastów.

– Zgadza się. Króliki poza tym, na co wskazuje przykład naszej Misi, są zmiennopłciowe.

– Karaluchy ponoć szybciej się rozmnażają.

– Karaluch twarzą polskiej polityki społecznej!

–  Ale żeby jakaś rozpustna wesz łonowa – co to to nie! Wesz ma być porządna, głowowa, prosto z polskiego kołtuna.

– „Idźcie i rozmnażajcie się jak karaluchy!”

– O, to, to! W sam raz do programu emerytalnego – bo te zwierzęta ponoć przeżyją w najtrudniejszych sytuacjach!

– No proszę, jak pasuje. Jeszcze tyle Polaków zagranicami, w milionach…

– „So many of us, so many of us”…

 

 

– Nie wiem, po czym jest gorszy kac moralny: po mądrym czy po ładnym.

– Jak to?

– No, jak się obudzisz z mądrym, ale brzydkim, czy ładnym, ale głupim.

– A to tylko takie opcje są do wyboru?

– Zwykle tak. Chociaż pewnie mógłby też być ładny i mądry?

– Taki to mógłby nie zechcieć zostać na noc…

Sylvia Plath czyta swój wiersz Mushrooms. Nad tym bostońskim akcentem czuć szklany klosz.

Overnight, very
Whitely, discreetly,
Very quietly

Our toes, our noses
Take hold on the loam,
Acquire the air.

Nobody sees us,
Stops us, betrays us;
The small grains make room.

[…]
We are shelves, we are
Tables, we are meek,
We are edible,

Nudgers and shovers
In spite of ourselves.
Our kind multiplies:

We shall by morning
Inherit the earth.
Our foot’s in the door.

[Całość do przeczytania tu.]

Vrublini pisze na GR o wierszach Sylvii Plath:

och… przecież ja Sylvię uwielbiam.. ;)

gdzieś mam nawet wszystkie jej wiersze

[że w pdfie doczytałem z opóźnieniem]