Archives for posts with tag: sympotica

– Powiedziałeś „mikcja”, a co ty wiesz o medycynie?

– Dość, żeby powiedzieć „mikcja”.

– Spoko, no to dlaczego po piwie się sika?

– Bo objętość płynu jest spora, alkohol zwiększa diurezę, lupulina jeszcze bardziej…

– A możesz opisać te mechanizmy dokładniej?

– Ej no, ja umiejętnie rozkładam nogi, ale wjechać musisz sam!

– Na co się tak patrzysz?

– Na wszystko.

– Czyli na co?

– Na to.

– I to jest wszystko?

– No.

– Co się tak szczerzysz?

– Bo popatrz, jaki uroczy. Ma włosy jak szczoteczka!

– Szczoteczka do czego?

– Do zębów przecież, dlatego się szczerzę!

– Ciepło tu mają, zdejmę bluzę.

– Plus 100 do twinka.

– Do darmowego drinka?

– Aa, to na to samo wychodzi.

– Patrz jaka drag queen!

– To raczej wrak queen…

– A to kto był?

– Nie wiem.

– Myślałem, że miałeś z nim kontakt…

– Miałem, ale nie zostawił kontaktu.

– Znowu wykazałem esprit d’escargot.

– Co to jest?

– Syndrom ślimaka. Polega na tym, że kiedy zbierzesz się w sobie, żeby do kogoś zagadać, okazuje się, że ten ktoś już wyszedł.

– … To moja ulubiona piosenka Abby.

– Coo? Jaka piosenka? „The Wiener Tuxedo”?!

– „The Winner Takes It All”… Ale byłeś blisko.

– Długo tu jesteś?

– Z godzinę.

– Jak wrażenia?

– Wrak jarzenia.

– Gdybym był heterykiem, podrywałbym tę laskę.

– A ja gdybym był heterykiem, podrywałbym jej faceta.

 

– Dzisiaj sobota, imieniny…

– …Kota?

– Nie! Imieniny kokainy!

– Wszystko jedno. Ważne, żeby się rymowało.

 

 

– Zawsze mi się myli po hiszpańsku barato i borracho.

– A co to znaczy?

– Odpowiednio „tani” i „pijany”.

– W sumie nie mówiłbym tu o pomyłce…

 

 

– Wiecie, że nasz młodszy kolega nigdy nie uczestniczył w grupówce? Może powinien nadrobić.

– Grupówka? A kiedy?

– Może dzisiaj?

– A nieee, dzisiaj umówiłem się na planszówki… Jutro?

– Niee, jutro jesteśmy umówieni z rodziną.

– Pojutrze to do pracy…

– A we wtorek mam spotkanie autorskie…

– Ja mam w środę koncert…

– W sumie to ja nie przepadam za grupówkami…

– Noo, kiedyś to się szło tak jakoś z rozpędu, a dzisiaj to komu by się chciało…

– Nooo, to dobranoc.

– Dobranoc!

 

– Ha, nie takie rzeczy się robiło!

– A jakie?

– Właśnie takie!

 

 

– Ciekawe, czy publiczność wstanie, jak w preludium symfonicznym „Polonia” Elgara będzie ten fragment z hymnem polski.

– Mam nadzieję, że nie.

– A ja, że tak. I też wstanę. I będę hajlował. Hajlował dla Niepodległej, oczywiście.

*

– Swoją drogą to jego lordowska mość sir Elgar, zamiast wzruszać się Paderewskim i pisać ten minoderyjny medley pod tytułem „Polonia” mógł napisać uwerturę koncertową „Irlandia”,  wariacje na temat „Tasmania”, a w ogóle to najlepiej oratorium „Kompania Wschodnioindyjska” .

– W sumie szkoda, że sir Elgar nie dożył drugiej wojny światowej. Mógłby też skrobnąć poemat symfoniczny „Jałta”.

*

– A ten bis to co to było? Też jakiś Elgar?

– No, może któraś kompulsja starcza.

– Heh, kompulsja starcza?

– Powiedziałem „Pomp and circumstance”, ale w sumie na jedno wychodzi.

 

 

– Co tam masz na koszulce? „Over”?

– „Lover”.

– Byłem blisko.

– Ale tylko przez chwilę.

 

 

– Co się tak gapisz w to lustro?

– Jestem za bardzo pijany. Nie powinienem tak wyglądać.

*

– Jak masz na imię?

– Paweł.

– Choć, zrobię ci loda.

– Ale ej, jak to?

– Mam syna Pawła.

*

– Jak tam w życiu?

– Spoko, ale na ręcznym jadę.

– No to chyba przyjemnie?

– Nie, chciałbym mieć ludzi od tego.

 

– Co się tak zamyśliłeś?

– A nic, myślałem o seksie.

– I co wymyśliłeś?

– Ty, w ogóle wchodzę do kibla, a tam się dwóch typów całuje.

– Aha… A ty wiesz w jakim klubie jesteś?

– Ja jestem modelem i szanuję granice moralne!

– I co, działo się?

– Działo, działo, i to jakie!