Archives for posts with tag: sympotica

– Dzisiejszy program muzyczny w klubach zrobił się jak rodem z licealnych imprez, na których nie bywałem.

– A superstary na nogach dzieciaków wyglądają jak cytaty.

– Niezła jazda!

– A dokąd tak jedziesz?

– Nie dokąd, tylko na czym!

– Ha, ha, uśmiałem się bez litu!

– Bez litu?

–  Bez kitu!

– Co byś mi polecił? Jaki klub?

– Ale jakiego rodzaju byś chciał?

– No, taki, żeby się nie ruchać.

– O, Zatańcz ze mną jeszcze raz! Mogę zatańczyć?

– Yyy, a my się w ogóle znamy?

– Nie, ale czy mogę zatańczyć?

– Dzięki, ale nie mój klimat.

– A nie, ja pytam, czy mogę samemu?

 

– Rozmawialiśmy właśnie o tobie.

– A w jakim kontekście?

– No jak to, młodych chłopców!

– To znaczy tych, do których ja należę, czy tych, którzy do mnie należą?

– Ja potrzebuję kolesia, który ma coś do powiedzenia.

– Na przykład co?

– Że mu się podobam…

– Patrz, oni ze sobą kręcą! Noż cuda-wianki!

– W tym układzie to prędzej wóda-cyjanki.

– Do you like your lithe?

– My what?

– Your lithe.

– My lies?

– No, your lithe.

– Oh, you mean life!

– Yeth. I tend to lithp when I’m drunk.

– Funny it’s enough to get drunk to make life and lies become the same…

– Na zewnątrz pada czy płakałaś?

 

 

– Ja niby coś takiego mówiłem?

– Nie, to ja mówiłem.

– Kiedy?

– Zapisałeś przecież.

– Gdzie zapisałem?

– No, pamiętasz taką świnkę, gdzie udostępniasz swoje posty?

– Fajni chłopcy dzisiaj byli.

– Ale co mi z tego, jak stoję za barem.

– No co, ja to chciałbym mieć taką pracę.

– W sensie jaką?

– Że pójdę do kibla i se pomarzę…

– Po ścianie?!

– Nie, o nich. Ale też.

– I co, zamówiłeś tę taksówkę?

– Zamówiłem. Ale niewiele brakowało, żeby mi odmówił, bo za krótki kurs.

– I co by wtedy było?

– Powiedziałbym, że już u mnie nie pracuje.

– Jak masz na imię?

– Szymon.

– No właśnie, Szymon, nie odzywaj się.

– Przepraszam.

– Ale za co?

– Czkawka.

– E tam, są gorsze rzeczy niż czkawka.

– Na przykład jakie?

– Muzeum Historii Żydów Polskich.

– Ty, a czemu tego Bacha oznacza się skrótem BWV?

– Bo BWC nie licowałoby z powagą jego twórczości.

– Aha!

– Co „aha”?

– Przyszli.

– Kto przyszedł?

– Bóg seksu.

– A z kim?

– Jak to z kim? Z aniołem zagłady!

– Wybacz, byłem myślami gdzie indziej.

– A gdzie?

– W czarnej dupie.

– To nawet miło?

– Było.

 

 

– O której wstajesz?

– Jutro.

– Powiedziałeś „mikcja”, a co ty wiesz o medycynie?

– Dość, żeby powiedzieć „mikcja”.

– Spoko, no to dlaczego po piwie się sika?

– Bo objętość płynu jest spora, alkohol zwiększa diurezę, lupulina jeszcze bardziej…

– A możesz opisać te mechanizmy dokładniej?

– Ej no, ja umiejętnie rozkładam nogi, ale wjechać musisz sam!