Archives for posts with tag: Sz-k

Skoro już o tym nie ma mowy, to pomieszczam specyficzny madrygał Gesualda, wraz z tłumaczeniem własnym.


Moro, lasso, al mio duolo,
E chi può dar mi vita,
Ahì, che m’ancide e non vuol darmi aita!

O dolorosa sorte,
Chi dar vita mi può,
Ahì, mi dà morte!

Konam znużony wśród bólu,
A ten, co me życie ma w mocy,
Zabija mnie, skąpi pomocy.

O, mój bolesny losie,
Ten, co mógłby dać życie,
Ach, tylko mi śmierć przynosi.

1.

Puszczę ci Wachet auf ruft uns die Stimme, tam jest taka poruszająca modulacja
Nie słucham hitów.

2.

Bardzo się wzruszałem tym I’ vo piangendo Lassusa. Wiele dla mnie znaczy już od dawna...
Nie lubię madrygałów.

3.

Nie znam bliżej tego kolesia.
To najwybitniejszy librecista XVIII wieku, innowator…
Jeśli on jest równie wspaniałym librecistą co Haydn twoim zdaniem symfonikiem, to nie dziwne.
On jest librecistą równie wybitnym, co Mozart kompozytorem.
To masz rację. Jeśli napisał pięćset razy jedno libretto, to nie dziwne.

Kiedy się widzimy?

Jakoś niedługo mam nadzieję.