Archives for posts with tag: Szekspir

– Czyli nie przepadasz.

– Nie, ale co kto lubi.

– Albo nie lubi, ale da się zmusić.

*

– Noc jeszcze młoda.

– Jeszcze nie wstał dzień. Słowik to, a nie skowronek..

– Więc tak na niego mówisz!

*

– Czemu masz na koszulce napisane „Hunk for hire”?

– Żebym mógł skłamać dwa razy, jeszcze zanim nawiążę z kimś rozmowę.

Frazy, po których trafiano w ostatnim kwartale przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

 

 

dupczenie aleksandra

wizyta montera film porno

rzeżączka inna nazwa

czikulinka denerwuje

ulgix na pierdy

fyflok

przesłyszenia przejęzyczenia dziwne skojarzenia

i must be cruel only to be kind tłumaczenia

oj nie powstanę bom zamurowana

w jaki sposób dzik spędza zimę

piepszenie statystek w kakalko

śmierć antona weberna

ubrudze czymś potocznie

porno puszysta sra

bachor opowiadania erotyczne

autofellatio nauka trening

cytologie opowiadania erotyczne

marnacja antonimy

sztuczne fiolki lewicowe

nie do kata on należy

– Rzyć albo nie żyć…

– Po to jest pyta, nie?

– W rzyci samej!

szekspir cytat „how would i.. „

licha rubaszka potocznie

syn szantażuje mamę sex opowiesci

jajcowanie isia

potrawa synonim złego stanu rzeczy

bucowaty słownik

potrawa synonim złego stanu rzeczy

wrażliwość orchidei

znaczenie slow kyrielejson

szukam dild w kształcie zwierząt

krytyka wszelkiego objawienia fichte

ruchanie w buxtehude

niesforne pielęgniarki

mikropracie

pojecia histora katolik kleopatra saburg zólw cesarz

fetyszystów z trojmiasta dla geja dzisiaj

mrówkojad slang

bebło znaczenie

aksamitka smród

w

 

– Ja bym już poszedł.

– Wilt thou be gone? It is not yet near day! It was the nightingale, and not the lark, that pierced the fearful hollow of thine ear…

– Co to?

– Nie poznajesz?

– Zrozumiałem tylko, że to było w języku „ əəəəu”.

 

 

 

All dessen müd, nach Rast im Tod ich schrei.
Ich seh es doch: Verdienst muß betteln gehn,
Und reinste Treu am Pranger steht dabei,
Und kleine Nullen sich im Aufwind blähn,
Und Talmi-Ehre hebt man auf den Thron,
Und Tugend wird zur Hure frech gemacht,
Und wahre Redlichkeit bedeckt mit Hohn,
Und Kraft durch lahme Herrschaft umgebracht,
Und Kunst das Maul gestopft vom Apparat,
Und Dummheit im Talar Erfahrung checkt,
Und schlichte Wahrheit nennt man Einfalt glatt,
Und Gutes Schlechtesten die Stiefel leckt.
All dessen müd, möcht ich gestorben sein,
Blieb nicht mein Liebster, wenn ich sterb, allein.

 

[przeł. Christa Schuenke,
oryginał i przekład Barańczaka tu]

– Piszesz o jednej z Kurdyjek z obozu dla uchodźców: „Państwo Islamskie było coraz bliżej, (…) urodziła córeczkę, nie miała mleka…”
– Piszę o takich kobietach, bo dość mam pornografii przemocy, trupów, okrucieństwa.

[Dawid Wildstein, źródło]

*

Cranko był mistrzem charakterów, uwielbianych w balecie przez publiczność i tancerzy za to, że stwarzają okazję do wybitnych kreacji scenicznych.

[TW-ON, źródło]

*

Jest Pan brzydki, niezależnie od tego, ile dobrych książek Pan napisał. […] Wystarczy sobie wyobrazić Pana przedwcześnie postarzałe ciało i wiotki brzuch. Smętny flak fiuta, papierową twarz, czarne płuca i łysiejącą czaszkę […]Jedyna Pańska nadzieja: może jeszcze kiedyś mi stanie. Jedyna Pańska pewność: że i ta możliwość niebawem zaniknie. I poczuje się Pan jak worek flaków i gówna.

[Marzena Gębala do Michela Houellebecqa, źródło]

*

Z poszanowania tradycji do dziś obowiązuje system sprzedaży ‚na żetony’ (kupując np. dwie gałki, otrzymujemy żeton z wybitą cyfrą ‚2’). Może nie jest to najefektywniejszy sposób obsługi, ale za to okropnie uroczy. […]

Cafe Nożownicza.pl to intrygująca mieszanka kawiarni i sklepu z nożami. Prowadzona przez Bohdana i Arka Szadurskich czyli ojca i syna, których poza więzami krwi łączy miłość do wszelakich ostrzy. Poza nożami spożywczymi dostaniemy tu także scyzoryki, obcinaczki do paznokci, a także niezłą dawkę dobrego jazzu.

[Dominika Drop, źródło]

*

Nieoryginalność tych wystąpień – jeśli cały czas mamy w głowie tetrabajty internetowej pisaniny – zaznacza się szczególnie w tych miejscach, w których autorzy opisują swoje podróże.

[Dariusz Nowacki, źródło]

*

Mam na imię Iwona – dla przyjaciół Isia. Masuję od 2007 roku. Masowanie ciał ludzi i zwierząt jest moja pasją życiową i sprawia mi ogromną radość. Uczyłam się różnych technik masażu i zabieg, który wykonuję, jest moim autorskim zabiegiem, dla którego inspiracją było spotkanie z Alanem Earle i masażem PELOHA. Ciało przechowuje pamięć doznanych emocji. […] Masaż wykonywany przez mnie jest masażem z intencją, którą pacjent zgłasza na początku spotkania, nadając zabiegowi odpowiedni kierunek. Jeśli jest w masowanej osobie otwartość i gotowość na zmiany – może ona cofnąć się w trakcie masażu do wcielenia z którego wywodzi się problem, trudny do rozwiązania w codziennym życiu. Wówczas na poziomie Duszy może rozwiązać go w Imię Najwyższego Dobra dla wszystkich osób, których sprawa dotyczy.
Robię również zabiegi oczyszczania (kliringi) z negatywnych programów osobistych, rodowych, wcieleniowych i zastąpienie ich programami pozytywnymi, które zmieniają życie na lepsze i szczęśliwsze. Ważnym zabiegiem oczyszczającym i podnoszącym osobiste wibracje pacjenta jest jajcowanie, dla którego inspiracje znalazłam w magii słowiańskiej. Ten zabieg odcina blokady, które rożne osoby założyły na nas świadomie lub nieświadomie.

[Iwona Fronczyk, źródło]

*

[Woody Harrelson] Ukończył Lebanon High School, następnie studiował w Hanover College literaturę angielską oraz sztukę teatralną.

[wikipedia źródło]

*

Najlepsze byłoby to, gdyby moi rodzice – opozycja komunistów – nagięli się trochę. Wtedy miałabym zupełnie inne warunki. Mój tata był aresztowany jak miałam 13 lat. Byłam już wtedy bardzo zbuntowana. Wyrzucili nas z normalnego domu, do jakiejś nory. Jak miałam zachowywać się inaczej? Dlatego też zakochałam się w moim mężu wbrew własnej woli. Nie szanowałam go. Jednak on mi bardzo imponował. Postawiłam na niego. Zostałam zmuszona do urodzenia dziecka. Nie chciał, żebym była modelką. Nie pozwalał mi też grać w filmach. Nawet moi rodzice bali się go. I w ten sposób zniszczył mi całe życie. Chyba tylko dzięki Bogu nie zostałam ku**ą czy jakąś zbrodniarką. Żałuję, że nie wiedziałam wtedy tego, co wiem teraz. Zrobiłabym gdzieś w kącie maturę, poszła dalej się uczyć. I wszystko byłoby zupełnie inaczej. Moje życie byłoby wtedy naprawdę słodkie, a nie pełne goryczy.

[Ewa Morelle, źródło]

 

Rabbio jest posiadaniu pewnej liczby boksów płytowych z cyklu Bravissimo! Opera Library, z których każdy jest poświęcony jednemu wielkiemu śpiewakowi lub wielkiej śpiewaczce – na kilkunastu płytach nagrane są pełne wersje wybranych oper. Każdy boks zaopatrzony jest w książeczkę zawierającą 60-second overview, czyli minisynopsis każdego z dzieł. Przeczytał mi kilka z nich i nie mogłem się oprzeć – w ramach krzewienia kultury i propagowania wiedzy o najważniejszych toposach w sztuce operowej postanowiłem publikować najciekawsze z owych mikrostreszczeń. Jeżeli nie zaznaczam inaczej, przytaczany fragment stanowi całość opisu, bez skrótów.

Dzisiejszy boks: PAVAROTTI

Synopsis nr 1 – Vincenzo bellini: I Capuleti e i Montechi

[Po krótkim wstępie na temat różnicy między sztuką Szekspira a librettem Felice Romaniego następuje opis fabuły] Giulietta drinks a sleeping potion, feigning death, leading Romeo to kill himself just as she is waking up in the tomb.

Synopsis nr 2 – Gaetano Donizetti: Lucia di Lammermoor

Lucia is forced to marry a man she does not love. On her wedding night she goes mad and stabs him to death. Her true love, Edgardo, kills himself when he arrives too late to see Lucia before she dies.

Synopsis nr 3 – Giacomo Puccini: La bohème

A group of bohemians try to stay warm in a Parisian garret. The poet Rodolfo falls in love with Mimì, a girl upstairs. They try to keep the affair light-hearted, but when Mimì falls sick and dies, Rodolfo is devastated.

 

– Dziwiłam się tłumaczowi filmu, że osoba grająca na harfie to dla niego harfiarz, a nie harfista.

– Bo nie Shylock tłumaczył!

– À propos Shylocka – wczorajsze tłumaczenie Kupca Weneckiego nie dorównywało wprawdzie koszmarowi przekładu Elektry i Moby’ego Dicka, ale były cudeńka w stylu „Worse and worse” ==> „Gorzej i gorzej”. Aż zgorzejesz do reszty.

– „Stonowano religijne tło konfliktu, a przede wszystkim Czajkowski bierze w obronę Shylocka. Jego dramatyczny monolog wyjaśniający motywy postępowania został przesunięty do końcowej sceny w sądzie, gdzie dochodzi swych praw. Widz ma zaś świadomość, że jest człowiekiem odtrąconym przez innych.”*

– Biedny ten widz, taki odtrącony. Może to przez Czajkowskiego, którego monolog musi dochodzić swoich praw w sądzie.

– „W tle zaś już czai się nazizm i Shylock doświadcza pierwszych objawów nienawiści do Żydów. W tej sytuacji ucieczka z domu jego córki Jessiki z chrześcijaninem Lorenzem nie jest li tylko, jak u Szekspira, romantycznym wątkiem miłosnym.”

– To naprawdę dramat – Żyd, który zaczyna nienawidzić swoich współbraci. Dobrze chociaż, że Jessice udało się uciec z domu jego córki, bo dzięki temu wątek miłosny może być romantyczny.

– Ty, a może to on jest jedyną osobą, która zrozumiała reżyserię?

– To znaczy to, że nie wiadomo, kto jest podmiotem, a kto dopełnieniem?

– „Fortel pozwalający wybronić Antonia przed okrutną karą u Szekspira pojawia się znienacka i dla happy endu. Opera uświadamia nam, że większość ma zawsze rację, a ci, którzy są inni, przegrywają.”

-Happy endu nie będzie.

 

———————————————-

* Źródło cytatów.

[Dwie wyborne sytuacje przeżyte i spisane przez Futurosioła, które publikuję za jej miłym przyzwoleniem. Po raz kolejny dzi(ę)kuję!]

Wczoraj za to robiłam zakupy na bazarze u przygłuchego dziadka. Poprosiłam go o jedną cukinię
– Jedną? – zapytał nieco zdziwiony.
– Jedną. – potwierdziłam.
Kiedy on po nią poszedł, oddałam się rozmyślaniom, jakie jeszcze warzywo jest mi potrzebne, aż w końcu uśmiechnięty dziadek przyniósł mi w foliówce jedną brzoskwinię.
– Ale ja prosiłam o jedną cukinie!
– Proszę?
– O jedną cukinię prosiłam! – i wskazałam w kierunku skrzynki z cukiniami.
– Moreli? – już się dziadek wyrwał z foliówką do skrzynki moreli, co się obok cukinii znajdowała, a ja za nim. W końcu bardziej na migi zrozumiał, że chodzi o cukinie, a pozostałe warzywa już sama mu podawałam.

Jednak mistrzostwo świata w niewyraźnym mówieniu osiągnęłam pewnego razu w osiedlowym warzywniaku.
– Poproszę jabłko – poprosiłam.
– A co to jest? – odpowiedziała zdumiona sprzedawczyni.

– …Bo ona kochała Edmunda, który ginie w pocałunku… To znaczy ginie w pojedynkę… Tfu, ginie w pojedynku!

– To jest czysty absolut czy jaki absolut?

*

– Noc jeszcze młoda.

– A dzisiaj jest środa.

*

 – Kogo tam podrywasz, śloro ty ostatnia?

– A nie wiem, bo nie widzę.

*

– To było na faktach?

– Nie, na Jerozolimskich.

– A on jest dobrym poetą?

– Niezłym. Ale jego żona lepszym.

– Przecież ona nic nie pisze!

– No właśnie.

– Co to za zapita morda niedomytego lumpa? Czy to jest Falstaff?

– To Musorgski.

terfel/falstaff

repin-mussorgsky

– Jestem jeszcze młoda.

– Tak jak ta noc.

– Właśnie.

– Ale ona się posuwa.

– Noc jeszcze młoda.

– Słowik nie skowronek.

– Nie makolągwa.

– To rudzik dziś śpiewa.

– It was the nightingale, and not the lark.

– Coo? To było po szwedzku?

Wlewa mu w ucho płyn trędowaty, podstępem swą szpadę zatruwa.

 

[z wypracowania koleżanki, VIII klasa podstawówki, na temat Szekspira]

 

Śpiewała też onegdaj Juliette Noureddine, znaszli tę cyc-maszynę?