Archives for posts with tag: szkorbut

– Pierwszy!

– Lepszy!

– Nie próbowałem cię jeszcze, więc  nie wiem, czy jesteś lepszy…

– I od kogo.  Spróbować zawsze można. Choć nie trzeba.

– Ale lubię nowe smaki.

– Byle nie skisło, nim spróbujesz!

– Kiszonki bywają pożywne i chronią przed szkorbutem.

– I grzybicami wewnętrznymi, np. pochwy.  Znajomej zalecił ginekolog. Zabawne, że ogórek kiszony dobrze robi waginie. A może to był jej psychiatra…?

– Kiszonym nie próbowałem… Ale nie robiłem też nic żadnej waginie. Ojcu tamowaliśmy kiszoną kapustą krwotoki z nosa.

– Coo?

– To znaczy kazaliśmy mu jeść kapustę, a nie wpychaliśmy do nosa, żeby było jasne.

 

 

– Kiedy mnie pralka wysiadła i nie mogę prać. Poza tym nie mam kochanka.

– Na pranie soksów ustnie może kogoś najmij? Jakąś praczkie, co na tarze swych pooranych szkorbutem dziąseł twe brudne myśli przechechła?

 – E tam, naleję sobie jeszcze kieliszek wina i nie pójdę spać, a obudzę się już rano.

– Mam to samo. Przypadłość singlowych neofitów. Ja nie umiem kłaść się spać. Najniepotrzebniejszymi głupotami tę chwilę odwlekam. Niczym zawleczkę granatu kwiatu sekretu mojego drżącego ciała.