Archives for posts with tag: taksówka

– I co, zamówiłeś tę taksówkę?

– Zamówiłem. Ale niewiele brakowało, żeby mi odmówił, bo za krótki kurs.

– I co by wtedy było?

– Powiedziałbym, że już u mnie nie pracuje.

– Zamówiłam taksówkę z tego waszego numeru. Podjechał taki duży samochód, bo ja wiem, na dziewięć osób. Więc czekam dalej. Ale on też czeka, kierowca do mnie kiwa, więc podchodzę i okazuje się, że to moja taksówka.

– Czarny van z przyciemnianymi szybami? Strach się bać…

– Dokładnie. Wsiadam. Jedziemy, a on sobie coś grzebie między nogami. Ja udaję, że nie widzę, że wyglądam przez okno, szukam pasów bezpieczeństwa, a on grzebie i grzebie. Ze trzy minuty tak grzebał, a potem zakrzyknął: „A, znalazłem!”.

– Wiesz, to nie było się chyba czego bać, skoro on musiał między nogami trzy minuty grzebać, żeby znaleźć.

– Miałam to na końcu języka!

– No, sama widzisz.

 

 

– Jeżdżę Uberem i nie mam problemów z płaceniem czy naciąganiem. Kierowcy są zazwyczaj bardzo mili, bo albo tacy są, albo liczą się z tym, że pasażer może im wystawić złą ocenę. Wiem, że ta wypowiedź nie zawiera żadnej zabawnej anegdoty i jest ogólnie do dupy, ale się martwię o waszą domową skarbonkę, to mówię.

– Dziękujemy za troskę. A jesteś gotów martwić się o wszystkie trzy? Bo mamy na złotówki, dwuzłotówki i piątki. Jedna w kształcie świnki, druga – sowy, a trzecia dinozaura z napisem…

– Rozumiem, że ta świnia to ZUS, a sowa i smok to alegoria drugiego i trzeciego filaru?

– To nie alegoria. To jest nasz drugi i trzeci filar.

 

 

 

chapel - angielsko » polski - PONS 2015-11-23 00-51-52

– Jaką ta taksówka ma taryfę?

– 1,40zł za kilometr.

– Wolny? Zajęty? On chyba nie jedzie.

– Nie jedzie, za tanio, nie opłaca mu się.

– A wy byliście na Mutter w piątek?

– Wiesz, nie, mi taksówka nie dojechała i nie miałem jak się wydostać z domu.

– Byłem pijany i wracałem taksówką. Fenomenalny taksówkarz! No i złożyłem mu propozycję. Powiedział, że nie robi takich rzeczy w godzinach pracy, to powiedziałem, żeby wszedł na drinka. Wtedy powiedział, że ma żonę i dzieci i zaczął płakać.

*

– Wracaliśmy razem po imprezie i weszliśmy na stację benzynową kupić wódkę i papierosy. Tacy rozweseleni i przytuleni. Sprzedawca, podając nam zakupy, powiedział, że może nam dać klucz do pokoiku na zapleczu.