Archives for posts with tag: Tatiana

– Ten Xavier de Maistre jest obłędny. Kupił mnie totalnie. Jest jak Nikołajewa harfy.

– Jak wiadomo, Tatiana Nikołajewa potrafiłaby zagrać Das Wohltemperierte Klavier z zawiązanymi oczyma, na wyrywki i od końca. Na czeleście. Nogami.

– A ten sprawia wrażenie, jakby szarpał struny jednocześnie obiema rękami i obiema nogami. A może czymś jeszcze…

 

– Daj sobie lepiej z nim spokój i już.

– Twój rozkaz jest dla mnie życzeniem.

– Dotarło do mnie, co was łączy. Jesteście obaj malkontentami. Ja raczej melancholikiem, łatwo pomylić. Widać to po mnie?

– Jestem pesymistyczno-fatalistyczny, ale na radośnie.

– Pytałem, czy po mnie widać, że jestem melancholikiem.

– Widać.

– To dobrze, bo kiedyś mniej było widać i ludzie myśleli, że jestem ciągle wkurwiony.

– Widać, widać. Jesteś jak Tatiana z Oniegina.

– Że co?

– No tak. Melodycznie.

– A ty jesteś kim?