Archives for posts with tag: teatr

– Monika Strzępka w Teatrze Polskim w Poznaniu wystawia Kaczyńskiego.

– Lecha czy Jarosława?

– A to ich jest dwóch? Myślałem, że to jeden człowiek, którego jedna połowa umarła, druga połowa żyje, i powstało zombie.

– Lublin Story. Miasto dobrego street artu i najgorszej reklamy, gdzie teatralnemu show dla dzieci towarzyszy gwarantowana erekcja za 19zł.

– Dzisiaj dzieci tak szybko dorastają…

 

 

Jak osoby zawiadujące Parco della Musica (kompleksem trzech imponujących sal koncertowych, a zarazem siedzibą Accademia di Santa Cecilia – szanowanego stowarzyszenia naukowo-artystyczneego – i jednej z lepszych orkiestr Europy) kwalifikują swój obiekt:

parco-musica

 

I jak mój najwyraźniej pamiętliwy historycznie telefon zakwalifikował samą Accademię:

accademia-nazi

Sądząc z zachowania tamtejszej publiczności, faktycznie mógłby to być teatr. Osiemnastowieczny. Aż dziw, że jeszcze nie przynoszą sobie pieczonego kurczaka na widownię i nie rzucają kośćmi w muzyków…

– Czy na premierze w waszym teatrze będą celebryci?

– Nie zapraszaliśmy.

– A to dlaczego?

– Bo w naszym teatrze kreacje są na scenie.

–  Aha, świetnie, a w takim razie kto robił kostiumy?

 

 

– W piątek idziemy z chłopakami do teatru na „Matki i synów”.

– O, oglądałem ten film, fajne całkiem. Nawet nie wiedziałem, że to na podstawie sztuki.

– A ja nie wiedziałam, że jest film!

– Nazywa się chyba „Nasi synowie”.

– O, Julie Andrews i Hugh Grant, Jezu, jacy młodzi wszyscy…

– Straszne, nie?

– To mało powiedziane. Jakbym paliła, tobym teraz poszła na papierosa. A tak to nawet nie mam na co pójść.

– Nic tylko zejść na psy. Skoro na chorobę płuc nie ma jak!

– Jedno mnie tylko pociesza – oni wszyscy są starsi ode mnie, a ostatnio tak rzadko mi się to zdarza, że trzeba odnotować.

– Byle tylko nie stało się tak, że potencjalnie każdy, kogo nie lubi obecna władza, a kto może komuś nadwrażliwemu wydać się jakkolwiek kontrowersyjny, stanie się największym obrońcą dobra, piękna i prawdy.

– Na przykład taki Treliński, niegospodarny koniunkturalista, który swoją obecną pozycję zawdzięcza pewnie głównie temu, że w polskiej kulturze lata 90. – głodne Zachodu i Hameryki – potrwały co najmniej do 2015 roku, a może i trwają nadal.

– Strach się bać. Jeżeli on – który zresztą wspomnianą arię fellatio zamienił na arię penetratio, chyba żeby było bardziej po bożemu – miałby teraz wyjść na bezkompromisowego bojownika o sztukę i wolność, to wtedy dopiero będzie się trzeba załamać i stwierdzić za poetą „że nie ma granicy rozkładu”.

– Nie sądziłem, że to powiem, ale z dwojga złego, to niech on sobie dalej udzielnie włada w tym teatrze, bo jak go usuną, to – jako męczennik, a może i święty – dopiero będzie nie do zniesienia.

We wtorek, 22 września w Filharmonii Narodowej Marcin Masecki zagra 3 ostatnie sonaty fortepianowe Beethovena, interpretując je z zatyczkami w uszach i w specjalnych słuchawkach wygłuszających, przybliżając się tym samym do perspektywy niesłyszącego kompozytora.

[źródło]

*

Świat alkoholowych dźwięków jest zróżnicowany, lecz powtarzalny – jak słownik: towarzyskie obijanie się butelek w torbie, basowe, gdy pełne, znacznie wyższe po opróżnieniu otwieranie butelek i puszek: wychodzenie korka, pękanie metalowej nakrętki, pyknięcie kapsla, syk wydobywający się z puszek; gulgotanie butelek, a potem moszczenie się płynu w kuflach, szklanicach, kieliszkach […]

[Iwona Kurz, źródło]

*

Ruch sceniczny w Dybuku Mai Kleczewskiej – wykorzystanie sceny przez aktorów w tym spektaklu to emblemat reżyserki wypracowywany latami. Na szczęście tym razem Kleczewska udowodniła, że potrafi się skupić na tym, co na scenie potrafi.

[Przemysław Skrzydelski, źródło]

*

Nie jesteśmy dalecy od uniwersum Spinozy, o ile jest ono ufundowane na współistnieniu atrybutu myślenia i atrybutu rozciągłości. To wielce ciekawy wymiar dla ustanowienia jakości wyobrażeniowej niektórych etapów myśli filozoficznej.

[Jacques Lacan, Seminarium III. Psychozy, przeł. Jacek Waga]

*

Owa powyższa esencja jest najdokładniejszym odzwierciedleniem tej strony i tego kim jestem. Znajdziesz na niej wszelkie informacje związane z moją skromną osobą.

[Łukasz Milewski, źródło]

*

Andrzej Grabowski zapewnia jednak, że on tak łatwo na rozbierane sceny nie da się namówić. I dzieli się z czytelnikami swoją traumą, iż idąc do teatru obawia się, że jego koleżanki występujące akurat na scenie będą pokazywać mu swoje ciało.

[źródło]

*

Turniej Czterech Skoczni wygrał potomek infantylnego pięćdziesięciolatka, który w roli zabobonnego fetyszysty czulił się na oczach świata do zabawkowego prosięcia. Istnieje spora szansa, że entuzjastycznego tatusia, podczas letnich zawodów na igielicie, ujrzymy ze szczoteczką do zębów na sznurku w charakterze ukochanego, ezoterycznego Azorka. Stanowczo wybieram, godne spadkobierców duchowości śródziemnomorskiej, przeżegnanie się naszych górali w chwili ekstremalnej.

[…]Chciałoby się ujrzeć w TVP na własne oczy tych naszych enigmatycznych sędziów i działaczy. Powiedzmy, w ramach przerywnika od patologicznego miętoszenia, jak dotąd ponad osiem okrągłych dób, pijanych kierowców, którzy i tak bimbają sobie na ten cyrk pozorów.

[Anna Kozicka-Kołaczkowska, źródło]

*

Nawet jeśli wygra Pani ten proces i uzyska przeprosiny, jak Weronika Rosati, na ogólnopolskich łamach „Gazety Wyborczej”, to przecież historia teatru będzie wymieniać Pani przypadek jednym tchem z peerelowskimi aktami cenzury, z awanturami o „Śmierć porucznika” Mrożka i „Do piachu” Różewicza, ze zdjęciem z afisza „Kubusia P.” pod presją korporacji Disneya.

[Joanna Krakowska, źródło]

– W jego sztuce wszędzie za granicą aktor występował nago, tylko w Polsce nie. To by był za wielki skandal, gdyby wystąpił z penisem na zewnątrz.

– A co by dopiero było , gdyby wystąpił z penisem w środku!

– Wiesz, jaki jest sposób, żeby się dowiedzieć, ile śpiewaczka ma lat?

– No nie wiem… Jak nie podaje daty urodzenia, to trzeba by zerknąć w biogram, tam będzie pewnie data debiutu, który jest najczęściej pod koniec studiów, czyli w wieku dwudziestu paru lat, i sobie odliczyć…

– Nie; trzeba rozciąć i policzyć słoje.

– I jak to jest, że ci reżyserzy wymyślają te idiotyzmy, a ci soliści, tancerze, aktorzy i cała reszta to wykonuje?

– Bo wiedzą, że nikt inny ich nie zatrudni, więc są bezgranicznie wdzięczni. Te beztalencia i bezgłosia zrobią wszystko dla tych bezguści.

***

Mikoryza – jest to występujące powszechnie zjawisko, polegające na współżyciu korzeni lub nasion roślin naczyniowych z grzybami. Większość przypadków mikoryzy dotyczy relacji mutualistycznej, w nielicznych przypadkach zależność przesuwa się w kierunku wykorzystywania grzyba. […]

Stwierdza się również wzrost odporności roślin mikorytycznych na warunki stresowe.  […] Dla części gatunków powstanie mikoryzy jest koniecznym warunkiem rozwoju. Bez obecności grzybni nasiona roślin […] nie są w stanie wykiełkować.

Grzybnia może łączyć wiele roślin należących do jednego gatunku lub do różnych gatunków umożliwiając połączonym roślinom wymianę związków […] Struktury nazywane sieciami mikoryzowymi występują powszechnie w wielu ekosystemach.

[za wikipedią]

– Dzień dobry! Wstajesz wreszcie?

– Hmmm…

– Nina Andrycz nie żyje.

– To czemu mi od razu nie mówisz, zerwałbym się z łóżka natychmiast. Nareszcie. Chociaż nie: kilkadziesiąt lat za późno. Nienawidzę jej.

– Ja też.

– Ale wcale nie za to, że była złą aktorką. Jak pomyślę, ile ta nomenklaturowa miernota agresywna wygryzła i zniszczyła dobrych aktorek…

– Na przykład Eichlerównę.

– A kto to był?

– No właśnie.

– Poza tym wiesz, jakie ona koszmarne wiersze pisała?

– Domyślam się.

– To była aktorka pełną gębą. Nawet poezja w jej wykonaniu to był dramat.

 * * *

Nina Andrycz

Tancerka

Cały ciężar rozgrzanego ciała
na dwóch palcach oprzeć umiem.
Oto wbiegam, lecę nad tłumem
aż nierealnie biała
tajemnicza, bo niema
łabędzica z muzycznych jezior
Czajkowskiego
Szopena.

Prócz baletmistrza uczą mnie elfy
pedagodzy najmilsi, choć kapryśni.
Już oddałam im lustra z Wenecji
oddam jeszcze złote beryle
ale wiem –
elfy mogą mnie opuścić
mogą zniknąć.

Tak w jednodniowej glorii motyla
dwoję się między lotem a bólem.
Zamiast dzieci mam dobre sezony.
Boję się szału jak Niżyński
ciemnych schodów
górskich przełęczy.
Ale broni mnie uśmiech
ten piruet na twarzy
młodzieńczej
raz na zawsze.

[z tomu To Teatr, 1983]

– W Jolancie reżyser, widać, bardzo się przejął historią niewidomej księżniczki i zrobił przedstawienie, którego można spokojnie słuchać z zamkniętymi oczyma, bo na scenie nie dzieje się nic ciekawego, a śpiewają całkiem dobrze. Za to przy Zamku Sinobrodego przez tandetne odgłosy z głośników nie byłem chwilami pewien, czy jestem w operze, czy w teatrzyku dla dzieci.

– Lubię teatr amerykański.

– Ja mało znam, ale też lubię.

– Jest bardziej obyczajowy.

– Fakt, nie jest taki nadęty, nadmuchany.

– Jest jak oklapły penis. W pozytywnym znaczeniu.

To zasługa naturalnej siły lnu, który wsparty łagodną perswazją naszej dłoni pozbawia cebulę smakowego nieokrzesania. […]

Satysfakcja z własnego twarogu jest niewyobrażalna. […]

Rola serwety jest wielka, toteż warto poświęcić jej czasem uwagę, nie tylko od święta.

[M. Gessler, Newsweek z 19 III]

*

Każdy może się okazać osobą, która chce coś ukraść. To jeden z dowodów: kobieta o kuli wkładająca towar nie do koszyka, ale do własnej torby.

[tvn24]

*

To jest rzecz niepoliczalna. Ciągle ulega zmianie.

[żona trenera Smudy, zapytana o to, ile mąż ma dresów]

*

Piękne i zdbane dłonie i paznokcie to wizytówka każdej kobiety

[reklama z groupona]

*

To oczywista rzecz dla każdego, kto zajmuje się teatrem, że literatura, szczególnie ta powstająca poza teatrem, musi w nim zostać poddana przeróbce, żeby się w ogóle do czegoś nadawała.

[Piotr Tomaszuk, ostatni Newsweek]

*

Staram się patrzeć na świat jak Amerykanie – wprowadzam coś w rodzaju terroru optymizmu.

[Magda Mielcarz, ibid.]

Nie ma nic równie pięknego jak wiosna w Europie. Mówię to, chociaż naprawdę uwielbiam tropiki. […] No bo w tropikach zawsze jest gorąco.

[Beata Pawlikowska ostatnio w Radiu Zet]

*

Jest to dla nas jakaś wskazówka, jaka murawa jest murawą dobrą, jest murawą doskonałą.

[pani z obsługi Koszyka Narodowego]

*

Pedicure frezarką, maska algowa na stopy oraz malowanie hybrydowe! Zadbaj o stopy.

[reklama, chyba z fb]

*

Między moją prywatną chwilą a światem poza mną jest krucha granica. I to ja decyduję, kiedy ją przekroczę. Uwielbiam delektować się tym stanem – tekst, który wygłasza w reklamie ciasteczek z galaretką, w zasadzie można uznać za aktorskie credo Danuty Stenki. Kiedy wychodzi na scenę Teatru Narodowego w „Orestei”, czuje się, że naprawdę dotyka cienkiej granicy między „prywatną chwilą a światem poza nią”. To ogromna siła tej kreacji i wszystkich innych, które stworzyła w spektaklach Mai Kleczewskiej.

[Małgorzata Sadowska, Newsweek, 25 IV]

*

[…] zapomnialem umyc rece przed zalozeniem nowej prezerwatywy. ogolnie chodzi o to ze jesli dotknelem spermy, wytarlem ja o posciel, po czym nalozylem prezerwatywe „skazona” reka, rowniez wmiedzyczasie ekhm…zrobilem jej dobrze ta sama reka. stad pytanie czy ciaza w tym wpadku jest prawdopodobna?

[z forum na temat seksu]

Niedzielne popołudnie. Wychodzę i czekam na ulicy na rodziców. Mają podjechać za kilka minut. W bocznej uliczce parkuje czarny sportowy samochód. Wysiada niewysoki wyglądający na silnego mężczyzna koło trzydziestki. Proste czarne adidasy, dopasowane jeansy, czarna kurtka typu flek, wystaje biały kaptur bluzy dresowej. Na środku łysej głowy krótki szeroki irokez. Wygląd kibola, przywodzi na myśl niektóre produkcje wytwórni Cazzo. Za nim wyłania się drugi. Wysoki, bardzo muskularny, na obcisłym t-shircie skórzana kurtka. Ten przypomina raczej żołnierza mafii. Idą dość żwawym krokiem, wyglądają na ludzi, którzy mają coś do załatwienia.

Mijają mnie. Najdyskretniej jak mogę obracam za nimi głowę. Nagle ten wyższy odwraca się i podchodzi do mnie blisko, trochę za blisko. Niższy gdzieś znika. Robi mi się dziwnie. Wyższy miga odznaką. Wyciągam z uszu słuchawki (Fairy Queen Purcella) i robię pytającą minę.

– Dokumenty.

– Proszę.

– Długo pan tu stoi?

– Jakieś dwie minuty.

– Na pewno tylko dwie minuty?

– Tak, mieszkam w tym bloku, właśnie wyszedłem, czekam na rodziców. Proszę, jestem w marynarce, idziemy do teatru.

[rozchylam kurtkę, a on patrzy mi przez chwilę ze skupieniem w oczy]

– Dobrze.

[oddaje mi dowód osobisty i odchodzi szybkim krokiem]

Rodzice podjeżdżają po kilku chwilach. Opowiadam im, co zaszło, a właściwie nie zaszło. Matka mówi, że tego niższego widziała za rogiem i zwróciła uwagę na jego dziwne zachowanie. Jakoś tak chodził, kołysząc się, jakby szukał guza.

Jeszcze przez jakiś czas czuję się nieswojo. Gdyby było nie popołudnie, a późny wieczór, nie miałbym marynarki, tylko bluzę z kapturem, i nie był trzeźwy, tylko po paru piwach, to nie jestem pewien, czy zadawaliby pytania, czy od razu wzięli mnie na dołek.