Archives for posts with tag: toponimia

– Kalmar.

– Co „kalmar”?

– Kalmar. Szukałem czegoś o kalmarach i trafiłem na miejscowość Kalmar.

– Co to jest?

– To jest Kalmar. Kalmar-miasto. W południowo-wschodniej Szwecji nad Cieśniną – Kalmarską. Kalmar jest zamieszkany przez 35 tysięcy ludzi. Kalmar stanowi ośrodek administracyjny regionu – Kalmar. I gminy – kalmar.

– Wiem, i zawarto w nim unię kalmarską.

– Kalmarską. Niesamowite. Nie mogę się oderwać. Kalmar, kalmar. Kalmar.

– Przestań, aż mnie zemdliło od tych kalmarów.

– Z kalmarami trzeba uważać. Słyszałeś o tym? „Lekarze w szoku – kalmar zgwałcił kobietę”.

– Co ty powiesz.

– „Klientka restauracji została zapłodniona przez surowego kalmara”.

– Aha.

– „Gdy wgryzła się w półżywe ciało zwierzęcia, poczuła ostry ból. Do jej policzków, języka i dziąseł przyczepił się tuzin zarodków. Usunęli je dopiero lekarze na sali operacyjnej”.

– Ale się ci Szwedzi rozbisurmanili. Widzisz, do czego prowadzi świeckie państwo i cała ta tolerancja.

 

 

– Wiesz, jak się tam idzie?

– Znając tutejsze zwyczaje nazewnicze, to gdzieś na via Piazza między Villa Palazzo a Castel Giardino jest jakiś Hotel Albergo, pod którym znajduje się Ristorante Trattoria…

– Działania Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych, która każe nam od jakiegoś czasu mówić Pjongjang czy Mumbai, to poniekąd zawracanie kijem Wisły. Poniekąd, bo zawracanie kijem Wisły tym się różni od działań komisji, że nie przynosi szkody i Wiśle wisi; komisja zaś dysponuje buldożerami, które tak nam tę językową Wisłę uregulują, że nam w pięty pójdzie. Wiadomo, jak kończą niemądrze i nadmiernie regulowane rzeki. A jeśli ktoś mi powie, że tak jest „bliżej oryginału” i zaszłości historyczne, w wyniku których powstały nazwy Fenian czy Bombaj, są zaniedbywalne, to domagam się, ażebyśmy od tej pory jeździli do Washingtonu [wym. łoszintonu], Parisu, Madridu, Den Haagu, Romy i Pejczinu. Zwłaszcza ten ostatni polecam szczególnej uwadze.

– Zobacz, co to było „Erazma z Zakroczymia”, bo nazwa ulicy jest powalająca!

– Ulica Erazma Ciołka też jest dobra.

– Dopóki nie zaczynają nazywać ulic nazwami proszków do prania, jest dobrze, chociaż „ul. Kilowej Dosi z Promocji” brzmi interesująco.