Archives for posts with tag: tożsamość
Dear please write me direct to my private so that  I will give you my Info for you know who I am.

– O Jezu, znowu. Co ci filologowie mają w sobie, że romaniści są bardziej włoscy niż Francuzi, italianiści – niż Włosi, angliści – niż królowa brytyjska i tak dalej… Ja nie mam zupełnie takiej potrzeby. Nie okopuję się, nie moszczę się w obcej tożsamości, w każdym razie nie bardziej niż we własnej, czyli wcale albo prawie. Nie jestem przecież Francuzem, Hiszpanem ani Anglikiem… A Polakiem? Robocza hipoteza jest taka, że nikim. Może nie brzmi to dumnie, za to jaka ulga móc czasem to powiedzieć!

– Wygrywamy!

– „My” czyli kto?

– My!

– Gracie w coś teraz? Nie zauważyłem.

– Nasza reprezentacja wygrywa!

– Nie moja.

It’s not your cup of tea?

It’s not my bucket of shit.

Witaj! Prawdopodobnie zastanawiasz się od dłuższego czasu czy jesteś w ciąży. Obserwujesz siebie, swoje ciało i swoje zachowanie. Przeglądasz setki stron internetowych by sprawdzić jakie są objawy ciąży. Nie martw się! Ten prosty i krótki test ciążowy pozwoli Ci zapoznać się z najpopularniejszymi medycznie potwierdzonymi objawami ciąży i ocenić prawdopodobieństwo tego, czy jesteś w ciąży.

Dzięki naszej stronie całkowicie bezpłatnie i bezpiecznie sprawdzisz, czy masz objawy typowe dla ciąży. Wystarczy wypełnić krótki test ciążowy, nie zajmie Ci to więcej niż 3 minuty. Nasza metodologia określania tego czy jesteś w ciąży opiera się na doświadczeniu oraz algorytmach porównujących podstawowe dane statystyczny zebrane w naszym systemie.

[źródło]

*

– Jest Maestro znany jako „dyrygent od Zelenki”. Lubi pan tego kompozytora jako osobę? […]

– Ile czasu spędza Maestro nad traktatami i rękopisami? […]

– Co praskie zespoły, którymi Maestro kieruje, wniosły na dość już zatłoczoną scenę muzyki dawnej? […]

– Chciał Maestro pokazać belgijskim autorytetom, jak należy wykonywać muzykę dawną? […]

– Gdy oglądam Maestro w trakcie koncertów, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest pan bardzo szczęśliwy dyrygując. […]

[Pytania zadawane przez Joannę Michalską Václavowi Luksowi, źródło]

*

Proszę o nie zamieszczanie w grupie postów, które nie dotyczą Świętego Ojca PIO. Wszystkie inne będą usuwane.

[źródło]

*

Oczywisty brak symfonii wśród dzieł Hummela może być prawdopodobnie tłumaczony przez fakt, iż nie mógł podążać za beethovenowskimi innowacjami na tym polu. Jednak nie wyjaśnia to, dlaczego nie skomponował symfonii w stylu Haydna.

[wikipedia]

*

Queerowa perspektywa przede wszystkim odrzuca esencjalistyczne myślenie o seksualności człowieka. Czy wobec tego zamiast skrótu LGBTQ bardziej odpowiednie byłoby sformułowanie LGBT i Q?

[Michał Góra, źródło]

– Patrz, mam taką aplikację do listy zakupów. Jak się wprowadzi przepis na coś, to ona sama przypomina, jakie składniki trzeba kupić.

– Ja też mam taką aplikację, nazywa się karteczka, którą wkładam sobie do portfela.

– U mnie nie działa, bo w momencie, gdy wyciągam karteczkę, to od razu ją gubię, a że muszę się skupić na tym, żeby nie zgubić portfela, to nie mam szans na jej odnalezienie.

 

– Jakiś nieznajomy z Wiednia poprosił mnie na Internecie, bym napisał mu po polsku jeden dialogów z Podwójnego życia Weroniki, bo za nim chodzi i nie daje spokoju. On oglądał po angielsku i wie, o czym mówią, ale chciałby zobaczyć, jak to wygląda po polsku. Kurczę… to w sumie miłe. Poczułem się Polakiem bardziej niż podczas wyborów.

– Oj, nie przedstawiłem was sobie. A może panie się znają?

– Nie…

– A to  przepraszam, powinienem był powiedzieć „panowie się znają”.

– Ja mam problemy z zapamiętywaniem imion…

– Każdy ma przecież jakoś na imię, więc po cholerę to pamiętać!

Pokazuję Rabbiowi jeden z moich ulubionych odcinków South Parku (ten, w którym posąg Maryi Panny krwawi z odbytu, obejrzeć można np. tutaj). Na ekranie pojawia się nauczyciel[ka] Pan[i] Garrison. Rabbio docieka:

– To jest ciota? Czy gender studies?

tumblr_mebcyj25NR1rlo1q2o1_1280

Rozmowy z panią Helenką [doniesione przez Rabbia].

 

– Ty pamiętasz, była taka, ale ja nie pamiętam kto.

– Ale kto?

– Hanna Suchocka.

– No tak, ona była premierem.

– A, no właśnie, no właśnie. A ty wiesz, że ona też wiersze pisze?

*

– Znowu był u mnie ten nagi mężczyzna

– Jaki nagi mężczyzna?

– Ten co zawsze. I zabrał mi moje okulary, i ja teraz nie mogę pisać wierszy.

– Moja matka twierdzi, że w podwarszawskim szpitalu, w którym mnie powiła na początku lat 80., różowe kocyki były dla chłopców, a niebieskie dla dziewczynek. (Na co dowodem może być to, że faktycznie przez wiele lat zachował się w domu różowy kocyk, który najpierw był mój, a potem jamniczki.) Czy to właśnie właśnie z tego powodu jestem tym, kim jestem?

– Porozmawiam z nią, wiesz, zawsze lepiej się dowiedzieć prywatnie, wprawdzie to nie rodzina, ale znajomy…

– Po mieczu?

– Co po mieczu?

– No, znajomy po mieczu?

– A ja nie wiem, czy ja tam mam miecz czy kądziel…

– Widziałeś tego fiołka z diabłami ciągnącymi grzeszników do centrów handlowych? Wielka biadanina, że święta, centra handlowe. Nieśmieszne.

– Mnie to śmieszy.

– A mnie to nie śmieszy, bo jest obłudne trochę, autor bardzo stara się być ponad to, ale przy okazji bardzo się na tym skupia, zajmuje go to. A mnie to nie dotyczy, bo dla mnie ten problem nie istnieje. Nie chodzę, nie kupuję, nie cierpię, nie narzekam.

– Moim zdaniem to jest satyra na to, że to kościół tak głośno krzyczy, że komercjalizacja świąt, że grzech i tak dalej. A te babcie to pierwsze do sklepów się będą ustawiać w kolejkach. A tak ubolewają, że to samo zło…

– To samo zło! Haha, to jest to samo zło!

– …No dobra, to ugotujesz makaron, okej?

– Mówiłeś, że chcesz z ryżem.

– Gdzie tam z ryżem. Mówiłem: cukinię i bakłażana z makaronem.

– Nie, powiedziałeś: kukurydzę i bakłażana z ryżem.

– Oboże, naprawdę? I ze śmietaną…! Nie zastanowiło cię to?

– Zastanowiło… Ale mówiłeś, że dawno czegoś takiego nie jadłeś, więc stwierdziłem, że masz to przećwiczone…

– Czy to już jest Alzheimer?

– Może być. To przez te słodziki.

– Ty i te twoje dietetyczne mądrości. Może jeszcze mam pijać koktajl z sałaty?

– Nie zaszkodziłoby ci. Łykasz tabletki, to mógłbyś pić, lepiej przyswajalne źródło magnezu czy potasu.

– Na co komu sałata? Z tego nic nie ma. Wysoka zawartość żelaza to przebrzmiały mit. Ja rozumiem, te ziarenka to zawierają witaminy, ale sałata?

– Sałata daje dużo energii.

– No tak, pewnie dlatego górnicy zamiast kanapek z boczkiem na szychtę biorą główkę sałaty.

– O, nie wiem… Mam! Zawiera błonnik i się powoli trawi, i to jest korzystne.

– Ja błonnika więcej nie potrzebuję, nie mam tego rodzaju problemów.

– Każdemu się przyda.

– Mi by się nie przydało. Jest dobrze, a lepsze byłoby tu zdecydowanie gorsze. No dobrze, a co z moim Alzheimerem?

– Może powinieneś brać na pamięć to… No to, czego nazwę zawsze zapominam.

– Postaram się pamiętać.

– Nie śmiej się ze mnie, że nie pamiętam, to jest dziwna nazwa.

– Tak, zresztą to i tak nie działa.

– Nie działa? No, to i tak nie ma jej po co pamiętać.

 

– Nie będę cię podglądał, wiem, jak wygląda naga dziewczyna, widziałem taki film o bi na kablówce.

– O bi?

-Tak, o faceto-kobiecie.

– Jak to o faceto-kobiecie? Pół facet, pół kobieta?

– Nie, że podobali mu się faceci też, mi też się podobają koledzy, ale to nie na całe życie, tylko na trochę…

 

[zasłyszane przez Vinylka]

– Ja to chyba nawet czytałem.

– Co czytałeś?

– Tego Schopenhauera. Ale nie pamiętam.

– Ha, to mam nad tobą przewagę.

– A co, czytałeś i pamiętasz?

– Nie. Nie czytałem i nie pamiętam!

– Często mi się śni, że mam półdługie albo długie włosy i we śnie je ścinam lub przycinam. I mam fryzurę, jakiej nigdy w rzeczywistości nie nosiłem, i te fryzury o dziwo mi pasują. Nie wiem dlaczego. W sumie właśnie sobie uświadomiłem, że w snach dość często patrzę w lustro i nigdy nie widzę w nim swojej twarzy, tylko czyjąś inną, ale nie konkretnej, znanej mi osoby. Ale zawsze wiem, że ten w lustrze to ja.

– Jak się nazywał ten film? „Ucz, módl się i pracuj”?

– „Jedz, módl się i kochaj”.

– A, zrobiłem protestancką wersję.

– Ten koment mnie rozjebał: „Gdy śpiewa ten pan, zamykam oczy i… i… i wtedy piosenki podobają mi się.” To coś w stylu: „Gdy łapię go w dłoń i biorę do buzi, i.. i.. i wtedy trzeźwieję, i stwierdzam, że jestem hetero”.

Ostatnio nie było, no to niech będzie, żeby nie było, że nie ma.

 

 

Má dlaň je jak pytlák v lese,
tlukot srdce zrychluje se.
Nejste starší ročník, ba ne,
rty však máte rozpukané…
Moře smutku je holt slané.
Chyťte se mne, chyťte, pane!
Jsem to stéblo pro tonoucí
na hotelu v Olomouci.

Chytil jste mě smyčkou hada.
Ale kdo jsem? Zkuste hádat.
No, to sotva uhodnete.
Budu totiž vším, čím chcete.
Krásnou, blbou, útlou, tučnou,
oněmělou, či tak hlučnou
až si zacpou uši brouci
na hotelu v Olomouci.

Ztěžka dýchám. Byls jak zvíře.
A teď spíš. Jsi se vším smířen.
Do ruky si boty beru…
Než ti zmizím v ranním šeru,
políbím tě. To se může.
Líbám přece svého muže.
Však víš – změna neublíži.
Příští pátek v Kroměříži.

—————————————————–

A kojarzy mi się ta piosenka z Sur l’oreiller Juliette Noureddine.