Archives for posts with tag: tożsamość

– Aj.

– Z „aj” wynika „ja”.

– A.

– Rany boskie, ty widziałeś tego ślicznego chłopaka? Ale się spojrzał!

– No… Zostałeś jego idolem.

– I jego fanem!

– Niebywała precyzja.

– No jasne, to przecież Kleiber dyryguje. Spróbowałaby się pomylić, toby ją zakłuł batutą.

– W bok?

– Nie ukłuł; zakłuł. Na śmierć.

– Twarz do dupy.

– Ale jakie ciało!

– Ja starszą panią jestem, mnie  ładne ciało jebie.

– Edmunda White’a.

– Opowiadania Wilde’a?

– Co?

– No, o tym Leonardo di Caprio, co się nie starzał.

– Hej, my się znamy?

– Nie…

– A tak pytam, bo widziałem, że się patrzysz, a ja mogę nie kojarzyć.

– Nie gniewam się.

– Bo się jeszcze nie znamy.

*

– I jestem sam jak ten palec.

– Jak ten palec u nogi?

– Nie, w dupie.

*

– Idę.

– Do domu?

– Przejrzeć się w lustrze.

– W lustrze?

– Coś dziwnego?

– Ależ zupełnie, zupełnie nic dziwnego.

*

– Wiesz, że ja wszystkie ciuchy w Paryżu kupiłem damskie?

– Jak to?

– Na przykład ta marynarka.

– Wygląda bardzo dobrze.

– Damskie ubrania dobrze leżą.

– Macie ze sobą coś wspólnego.

– „Kiedy kruka ujrzałam wśród liści z drugim, który podobnej był płci.”

 

 

 

– Ja raz upiekłam bardzo nieheteronormatywną szarlotkę, kiedy pomyliłam cynamon z chili. Waliła po gębie jak zazdrosna lesba.

Idę do kasy z parą bardzo obiecujących butów, na których nie ma ceny. Nieco nieprzytomna kasjerka, młoda dziewczyna, bierze je ode mnie i sprawdza w komputerze. Okazuje się, że kosztują o wiele mniej, niż się spodziewałem, czemu bezzwłocznie daję wyraz:

– Wspaniale! Proszę zapakować.

– A to jakaś dobra firma?

– Moim zdaniem bardzo przyzwoita.

Kasjerka mierzy mnie wzrokiem (ze szczególnym uwzględnieniem mojego ubioru) i mówi nieśmiało, a może i zalotnie:

– Ja się na butach znam tak samo słabo jak na hip-hopie…

– Och, ja na butach o wiele lepiej! – odpowiadam żarliwie.

1. metoda eliminacji czy eliminacja metody

Szukam zamożnego, starszego faceta, który będzie wspomagał mnie finansowo. Mile widziany lekarz lub businessman – ale to nie warunek. Nie szukam księcia z bajki, szukam zwykłego, ale eleganckiego mężczyzny. Preferuje facetów wykształconych, mądrych, opiekuńczych, szczerych i niepalących. Jestem dyskretny i tego oczekuję. Obecnie stanu wolnego, dlatego interesuje mnie stały układ. Nie szukam sex randek i sexu za pieniądze.

 2. szczyt emancypacji komunikacyjnej

Sam siebie jeszcze do końca nie znam. Odkrywam siebie każdego dnia na nowo. Nie ma zatem sensu pisać tutaj czegokolwiek o sobie. Bez zbędnej pruderii mogę napisać, że jestem przeciętnym nastolatkiem niczym się nie wyróżniającym od innych.

 3. higiena korporacyjna

Potrzebuje do tego auta [na zdjęciu profilowym], kierowce, przyjaciela, doradce w biznesach, kumpla do browara i nie tylko… Mozliwosc wspolpracy w moich Firmach, pieniadz nie gra roli, wazne zrozumienie sie. Higiena i dyskrecja gwarantowana. Tylko konkrety do 30 lat.

 4. jednak

zawsze staram się być sobą nie zależnie od tego czy się to komuś podoba czy nie, uczę się na własnych błędach jednak każdy kopniak od losu powoduje że staje się silniejszy

 5. i chuj

Cześć pedałki. Nie interesuą mnie wasze sprawy, wasze problemy, pierdoly, zycie, i całe wasze wielkie gówno. […] Jestem hetero ale wiem ze padała mozna łatwiej wyrchac i wiem ze lecicie na takich jak ja wiec tu jestem. Zgłaszać sie co ktory chce. Jebańsko i chuj, nic wiecej ciotki

 6. eeenumeracja

Jeśli jesteś:
po pierwsze człowiekiem,
po drugie facetem,
a dopiero po trzecie pedałem,
to możesz napisać :)

Posiadanie dziecka nie jest grzechem, natomiast jeżeli ograniczasz się do tylko jednego dziecka to pojawia się pytanie, co się dzieje z twoim małżeństwem. […]Teraz pojawia się pytanie o jakość tej miłości, i o to, czy małżeństwo jest celebracją miłości w tym wymiarze, który daje życie. Jeżeli para decyduje się tylko na jedno dziecko i nic więcej, to pytanie pierwsze: dlaczego decyduje się tylko na jedno dziecko, i pytanie drugie: w jaki sposób wygląda celebracja ich miłości? […] Miłość ograniczona przestaje być celebracją. […] Ale podkreślam, jeśli wszystko jest zgodne z funkcjonowaniem natury, to w porządku. Jeśli nie jest tylko zamknięciem się na życie z przyczyn egoistycznych, to w porządku.

[br. Marcin Radomski OFM Cap tutaj]

*

Nie mogą być akceptowane kpiny ze świętości: aborcja, eutanazja, homoseksualizm

[abp Michalik]

*

Roll-ony 9 nut zapachowych znanych perfum Pojemność: 5 ml zapachy bardzo męskie zapachy prawdziwe perełki, bestsellery przykuwające uwagę możesz je zawsze nosić przy sobie bardzo trwałe i lubiane

[reklama]

*

To zerwanie linii to już się od kilku lat ciągnie.

[mieszkanka Krzeszowa, tvn24]

*

Włoski sos z arabską duszą. Zdominowana smakiem i aromatem chili zadowoli wielbicieli pikantnej kuchni. To sposób aby w pół godziny wyczarować danie prosto z włoskiej trattorii. Ze względu na ostry smak i prostotę w przygotowaniu Arrabbiata to ulubione danie mężczyzn

[kuchnia.o2.pl]

– Męska rzecz, a cieszy.

[znajoma o swoim mężu, który co tydzień oddaje się drobnym naprawom samochodu]

Znajomi dość długo starali się o dziecko. Większość ich przyjaciół doczekała się już potomstwa, a oni jakoś nie mogli. Bywając u zaprzyjaźnionych par, bawili się z ich dziećmi, mówiąc o sobie per ciocia, wujek.

Kiedy urodziła się im córka, wielokrotnie przyłapywali się na mówieniu do niej:

– Chodź do wujka na rączki!

– Uśmiechnij się do cioci!

Stoję na przystanku z Vrublinim, który wachluje się tęczowym wachlarzem. Patrzę z lekką (heteronormatywnie opresyjną) naganą. Przechodzi kobieta.

– Popatrz, ta pani też ma wachlarz i się wachluje.

– Ale ona ma cipkę.

– Cipką się przecież nie powachluję!

Po latach odkryłem na nowo Afro Kolektyw (poniekąd dzięki mmm). Taką mają piosenkę i teledysk. Trochę szkoda, że już nie hiphop, ale. Fugit hora, o tempora.

 

Chciałeś mieć problem no to masz
Nie ma szczęki co by galaretki nie zgryzła
Ostrzegał cię twój antenat bliźniak
Chciałeś mieć problem no to masz

Na ulicy. Jeden taki, przeginając się straszliwie, mówi:

– Miałyśmy pójść tylko na herbatę, a jak zwykle wracamy najebane!

Bu go strofuje, więc ten powtarza męskim głosem:

– …a jak zwykle wracamy najebane!

 

[opowiedziane przez Bu]

– Mężczyźni mogą kochać natychmiast, a kobiety zakochują się w perspektywie. 

[jakiś młody hetero koleś spod sklepu, który zagadnął w środku nocy Żubra o fajkę]

– W domu siedzi, z Grażyną.

– Jaką Grażyną?

– Oj, z Grażyną.

– Nie kojarzę. Jak ma na imię ta Grażyna?

– No, Krystyna!

– Ja nie rozumiem do końca, do czego służy to zaczepianie [poke na fb]. Się odzaczepia, tak?

– Mnie się wydaje, że to służy do komunikowania, że się chce z kimś uprawiać seks.

– Ale że palcem?

– No nie wiem. Ja palcem nie lubię.

– Ja mogę nawet lubić. Ale obyleby się na palcu nie skończyło!

– W sensie że wsadzić palec, a weźmie całą rękę?

– O w dupę. Nie sądziłem, że to tak zabrzmi. Miałem na myśli… Czuję, że zaczynam się tłumaczyć.

– Oczywiście, że w dupę, przecież nie w oko… Zresztą oko to nie jest dziurka.

– Wg hinduizmu chyba jest. Jedna z dziewięciu bram, czy jak to tam.

– Hinduizm! Ostatnio czytałem książkę Nowosielskiego, tzn. zbiór jego esejów chyba z lat siedemdziesiątych o prawosławiu. Przestrzega tam wielokrotnie przed hinduizmem. Pisze, że hinduizm jest w stanie zagrozić naszej chrześcijańskiej tożsamości i w ogóle i w ogóle (głównie dlatego, że wg Nowosielskiego jest on starszy i mądrzejszy niż chrześcijaństwo). W każdym razie w kontekście tego, co napisałeś, myślę, ze należy uznać, że jebanie w oko jest naszej chrześcijańskiej tożsamości obce.

– Nie tylko twojej chrześcijańskiej tożsamości, ale także mojemu ignostyczno-racjonalistycznemu poglądowi! I fetyszystycznemu wyglądowi!

– No właśnie. Nie tylko z chrześcijańskiego, ale i z racjonalistycznego punktu widzenia oko nie jest dziurką.

– Obecny mojego byłego, który o spermie napisał habilitację, uświadomił mi, że sperma w oku jest co najmniej równie niebezpieczna co w kiszce stolcowej. Bo oko ma niebywale rozwinięte funkcje obronne i naiwne limfocyty wciągają białka wirusa do węzłów, żeby je zniszczyć, a hivowi w to graj.

– No tak, rzeczywiście… Bo dostaje się w ten sposób podstępnie do wnętrza organizmu. Czy oko ma błony śluzowe? Bo jeśli ma, to rzeczywiście porównanie z kiszką stolcową nasuwa się samo. Nawet jest takie powiedzenie: „Ni w dupę, ni w oko”.

–  „Ni w dupę, ni w oko”. No i tak, jakoś musimy to przełknąć.

Mrówkodzik: Anch’io sono poetessa!

Bax: To chyba po włosku?

Mrówkodzik: Tak, parafraza słów Correggia o byciu malarzem. „Ja także jestem poetką”.

Bax: Chyba poetą?

Mrówkodzik: Nie, poetą jesteś ty, ja jestem poetką!