Archives for posts with tag: tra la la

Z OPOWIEŚCI ĆMY BAROWEJ

 

Siedzę sobie w podłym barze,
brzdąkam sobie na gitarze.
Myslę: myśli mam głębokie,
Więc zamówię piwo z sokiem.

Pytam: czujesz to, kolego?
Bo poznałem cię jak swego,
Bo ty wziąłeś tak jak ja
Ciepłe piwo z sokiem raz.

Dziś historię ci opowiem,
Wiele się ode mnie dowiesz,
Bo mnie ludzie odrzucili
I byli dla  mnie niemili.

Ludzie mówią: co za łach,
Lecz to wsiąka jak krew w piach.
Bo poznałem swoją damę,
Zakochałem się na amen.

Teraz ona kocha mnie,
Więc zaśpiewam: je, je, je.
Tylko ona mnie zna-a,
Więc zaśpiewam: la, la, la.

Przejechałem całe Stany,
Rany, rany, rany, rany.
Teraz znam już życia zew,
Skowyt bycia, żalu śpiew.

Czasem wydasz dolców sto,
Czasem schowasz się pod most.
Czasem zupę z puszki zjesz,
Wtedy czujesz, że ży-jesz.

Bo wiesz – życie to jest droga,
Do człowieka i do Boga.
Kiedy ją przemierzysz raz,
To już nie będziesz musiał drugi raz.

Albo jednak będziesz musiał,
Bo życie czasem nas wzrusza
I gdzieś do przodu nas gna.
Tra la la, tra la la.

Co za Sachs!

Des Nachts arbeiten
macht Beschwerden;
wenn ich da
munter bleiben will,
da brauch’ ich Luft
und frischen Gesang:
drum hört, wie der dritte
Vers gelang!

[…]
Die Kunstwerk’, die ein Schuster schuf,
sie tritt die Welt mit Füssen!
Gäb’ nicht ein Engel Trost,
der gleiches Werk erlos’t,
und rief mich oft ins Paradies,
wie ich da Schuh’ und Stiefel liess!
Doch wenn mich der im Himmel hält,
dann liegt zu Füssen mir die Welt,
und bin in Ruh’
Hans Sachs, ein Schuh-
macher und Poet dazu!