Archives for posts with tag: tramwaj

Tramwaj, sobotnie popołudnie, grupka ludzi poniżej 20 roku życia. Dziewczyna peroruje z przejęciem:

– …Bo zasada jest jedna: tylko bóg może mnie sądzić.

Na co jej towarzysz z grzywką odpowiada rezolutnie:

– Jest też inna zasada: ma być smacznie jak u mamy!

 

 

– Czemu lektor w tramwaju mówi „Warsaw Rising Museum”? Myślałem, że „powstanie” to uprising, a rising to takie… No, zwykłe wstanie.

– No, bo Polska wreszcie wstała z kolan.

 

 

 

sb maifa

– Jak zwykle, rozejrzyj się, dziesiąta w tramwaju, określam to jako Emeritenstunde.

– No tak, bo to trzeba rano wstać, odmówić różaniec i iść na zakupy.

– To katoliccy emeryci odmawiają różaniec. A dawne komuchy co odmawiają? Urbaniec?

Przydarzyło się dziś znajomemu:

– Taka starsza pani w tramwaju powiedziała mi tak: „Przepraszam pana, że zaczepiam, ale przypomina mi pan kolegę, który zginął dokładnie 69 lat temu”, i się popłakała, a mi zrobiło się zimno.

 

 

Piątek wieczorem, tramwaj, szesnastolatkowie jadą na imprezę:

…Oni też tam będą, więc mamy dwie opcje: dobrze się bawić i bić albo źle się bawić i nie robić awantur…

Za Tuskiem się nie dojdzie, że tak powiem.

[Jarosław Kaczyński]

*

[…] mogła być Mata Hari, a wyszło ogólne harakiri.

[Paweł Abramowicz, tvn24]

*

Pacjent w wieku od zera do czterech lat z gorączką i napadem drgawkowym w wywiadzie jest zawsze pacjentem stanowiącym zagrożenie życia i zdrowia.

[Jolanta Kręcka, dyr. łódzkiego NFZ-u]

*

Budynek zaopatrzony jest w drewniane okna, balkonik na pierwszym piętrze, długie, kręte schody. Na ścianach widnieją artystyczne stropy, elementy ozdobne sufitu, a także ozdobne żyrandole. Podłoga wyłożona została drewnianym parkietem, również klepką.

[wikipedia, od Tajnego D.]

*

Z uwagi na czerwony kolor pasty, nie zaleca się mycia pasty w ubraniu wyjściowym.

[ze strony apteki doz.pl]

*

Atrakcyjny rozkład jazdy powinien zachęcać do korzystania z komunikacji miejskiej. Pasażer powinien krótko oczekiwać na przystanku, a autobusy, tramwaje, metro i SKM powinny kursować regularnie i bardzo często. Proces przygotowania takiego rozkładu wymaga wielu analiz, przygotowań, wzajemnych uzgodnień. W ostatecznym kształcie rozkładu jazdy trzeba również uwzględniać aktualny stan infrastruktury i dostępność taboru.

[strona warszawskiego ZTM]

 

– Gdzie ty skręcasz? Nie idziemy na tramwaj na Ochotę.

Gerrard przez chwilę nie mógł wykonać teraz wolnego, bo na boisku brakowało piłki

[onet.pl]

*

Pentagon po raz pierwszy uczci obecność gejów i lesbijek w amerykańskiej armii. Szczegółów jeszcze nie ujawniono, ale wiadomo, że Sekretarz Stanu ds. Obrony Leon Panetta ma wygłosić specjalne przemówienie w uznaniu zasług homoseksualnych żołnierzy i żołnierek.

[Replika]

*

Violetta Villas jakby się nie nazywała była wielką i pozostanie taką właśnie artystką. Niezapomniana i piękna a do tego obdarzona wielkim talentem i wielkim sercem osobowość. Niech spoczywa w pokoju.

[komentarz na jutjubie]

*

I saw Villas in its best form, during a concert in Hollywood.

[ibid.]

*

POWINNA ZOSTAĆ ŚWIĘTĄ.MIAŁA BOGACTWO,WYBRAŁA BOGA,CZŁOWIEKA I MIŁOŚĆ-UBÓSTWO?-A MOŻE SZCZĘŚĆIE?-BYŁA WIELKĄ ARTYSTKĄ,KTO TEGO NIE WIDZIAŁ,NIECH SIĘ WSTYDZI I BOI SWEGO KOŃCA.

[op. cit.]

*

Polecam! Mimo dużej ilości niedociągnięć, wystawa doskonała.

[historyczka sztuki o wystawie]

*

Wnętrze tramwaju to niezwykle oryginalna i romantyczna sceneria

[reklama ztm]

*
Pokoje pisarzy to miejsca niemal mityczne. Właśnie w nich spędzają większość swojego zawodowego życia. Tam przelewają na ekran lub papier pomysły, które później są w stanie zawładnąć wyobraźnią czytelników. Możemy się tylko domyślać ile blokad twórczych, podartych rękopisów, połamanych klawiatur, ileż momentów olśnienia, okrzyków triumfu czy celebracji ukończenia książki musiały doświadczyć gabinety najsłynniejszych ludzi pióra.

[źródło]

Wiele lat temu o dziewiątej rano. Niedziela. Wracamy z klubu z mmm w towarzystwie drag queen w pełnym rynsztunku, chociaż na skromnie, bo po prostu peruka, biała skórzana mini i białe szpilki kozaki. Upiera się, żeby jechać tramwajem i wsiada w złą stronę. Jest to tramwaj starego typu, taki z relingami, poręczami pod oknem. Zadziera na tę poręcz nogę i wykonuje skłony do palców jak w szkole baletowej.

*

Udaje się nam namówić ją do opuszczenia jadącego w złą stronę tramwaju. Przechodzimy podziemiami pod rotundą. Drag queen porywa pączka ze sterty ciastek przywiezionych do jakiegoś baru, biegnie, wywijając nogami, i dla odwrócenia uwagi drze się wniebogłosy, wskazując na nas:

– Pomocy! Dresiarze! Oni będą mnie gwałcić!

*

Docieramy do Chmielnej. Drag queen bierze od jednego z nas torbę podróżną, którą rycersko pomagaliśmy  jej nieść.

– Daj, zmienię buty. W tych nie mogę już wytrzymać.

Patrzymy na nią ze współczuciem: no tak, całą noc w wysokich białych kozakach na szpilkach.

Które niebawem zmienia na… wysokie kozaki na szpilkach, tyle że w panterkę. Po jakimś czasie chyba decyduje się iść boso.

*

Mijamy Bracką. Nasza towarzyszka musi zadzwonić, ale padła jej komórka. Ma jednak przy sobie kartę telefoniczną. Zerkamy do pobliskiej budki telefonicznej.

– Jaką masz kartę?

– Zwykłą.

– Ale słuchaj, tutaj potrzebujesz mieć kartę z czipem.

Drag queen rozgląda się niespokojnie na boki i decyduje się podejść do jakiegoś starszawego mężczyzny:

– Proszę pana, ja muszę zadzwonić. Ale ja nie mam z cipę! Czy pan ma z cipę? Ja potrzebuję z cipę!

*

Pan nie mógł pomóc. Idziemy więc do kiosku. Nasza dama pochyla się nad okienkiem i prosi o kartę telefoniczną. Wyciąga zza dekoltu banknot dwudziestozłotowy i mówi do sprzedawczyni:

– Proszszsz, tyle dzisiaj zarobiłam.

Na co kioskarka:

– To słabiutko, kochanieńka, słabiutko…

Tajny D. ukazał w komentarzach pod swoim wpisem cipofontannę z Łodzi, można ją zobaczyć tutaj. Monika Mo. przytoczyła zaś rozmowę dwóch starszych pań przejeżdżających tramwajem obok rzeczonej fontanny:

– Widziała pani, to na placu, widziała pani, co to przypomina!

– Widziałam, widziałam, i to do tego żydowska, bo w drugą stronę.

Grzesiekk skarży się, że silny ból gardła nie pozwolił mu wypić zamówionego trunku:

Grzesiekk: Wziąłem brandy. Ale nie dałem rady wypić, za ostra…

Mrówkodzik: [robi minę pełną współczucia dla chorego kolegi]

Grzesiekk: …więc musiałem iść po wódkę.

*

Grzesiekk: Przeczytam, jak będę szedł do ciebie w pociągu.

Mrówkodzik: Słucham?

Grzesiekk: Jak będę jechał do ciebie tramwajem.

– Ty czym wracasz?

– Dziesiątką.

– Na Bemowo?

– Nie, w przeciwną.

– To zaczekam.

Jeden z moich ulubionych nagrobków z Powązek.

Ufundowany przez kolegów zmarłemu pracownikowi warszawskiej przedsiębiorstwa tramwajowego.

[Zdjęcie zrobione w zeszłym roku. A może dwa lata temu?A może trzy?]

 

 

 

Wczesne popołudnie, niedziela, ciepło i pogodnie. Do tramwaju wsiada jeszcze po prawej stronie Wisły na oko dwudziestokilkuletni chłopak o wyglądzie rastafariańskim i zaczyna dziwnym głosem krzyczeć, raczej wesoło, choć za głośno:

– Pilnujmy ludzi, którzy są przepełnieni sobą! Hap! Hap! Hap! Hap!

I wali w kasownik.