Archives for posts with tag: transseksualizm

– Rząd namawia, żebyśmy jak króliki. A króliki, jak się okazuje, nie stronią od zachowań homoseksualnych.

– Podobał mi się komentarz Wajraka: kampania za 2,7 mln, ale na research 0 zł. Tymczasem króliki, żeby być zdrowe, muszą zjadać własną kupę.

– No tak, racja! Co znów zbliża je do pederastów.

– Zgadza się. Króliki poza tym, na co wskazuje przykład naszej Misi, są zmiennopłciowe.

– Karaluchy ponoć szybciej się rozmnażają.

– Karaluch twarzą polskiej polityki społecznej!

–  Ale żeby jakaś rozpustna wesz łonowa – co to to nie! Wesz ma być porządna, głowowa, prosto z polskiego kołtuna.

– „Idźcie i rozmnażajcie się jak karaluchy!”

– O, to, to! W sam raz do programu emerytalnego – bo te zwierzęta ponoć przeżyją w najtrudniejszych sytuacjach!

– No proszę, jak pasuje. Jeszcze tyle Polaków zagranicami, w milionach…

– „So many of us, so many of us”…

 

 

– A jakim ty śpiewałeś głosem?

– Co było potrzeba: brakowało basa – to basem, tenora – tenorem.

– Duża rozpiętość.

– Wiesz, z głosem jest tak, że dół się ma, a górę trzeba zwykle zrobić.

– To tak jak z shemale’ami!

 

– Napisał do mnie koleś z Niemiec. Pisze, że chciałby, żebym przyjechał tam do niego, zaaranżował porwanie go, a następnie sprzedanie napakowanemu Polakowi, któremu mógłby służyć do celów wszelakich, zarówno porządkowych, jak i erotycznych na zasadzie całodobowego i całorocznego knechtszaftu.

– Odpisz mu, że spoko, ale porwanie nie do Polski, ale do Iranu.

– Zawsze wiedziałem, że można liczyć na Twoją łagodność: sądzisz, że Polski by nie zniósł? Tu nawet nie będzie mógł sobie ciąży usunąć, jak wpadnie z masterem.

– To prawda. A w Iranie, jeśli będzie chciał, zrobią mu nawet korektę płci i przerobią na babę.

– Chciałbym powiedzieć, że przesadzasz. O, jak bym chciał…

– Odpisz też, że usługa jest płatna.

– A ile za to wziąć?

– No nie wiem, ale co najmniej tyle, żebyś miał potem na ucieczkę i spokojne życie na Seszelach, bo porwania są przecież nielegalne.

– Patrz, umknął mi ten drobiazg! Nawet porwania konsensualne? W sumie na przykład, o ironio, w Wielkiej Brytanii BDSM jest nielegalne. Nie możemy się umówić, że Ci zrobię umiarkowaną krzywdę niezagrażającą zdrowiu, nawet jeśli jesteśmy w pełni władz wszelakich i spiszemy poświadczoną umowę.

– Było jakieś orzecznictwo niemieckie na ten temat, ale już nie pamiętam. Uczyłem się tego na studiach. Chyba to było tak, że zgoda pokrzywdzonego co prawda nie wyłączała odpowiedzialności karnej, ale mogła stanowić okoliczność łagodzącą.

– Swoją drogą to ciekawe, na ile w tym sadomasochistycznym fantazmacie gra dla tego Niemca rolę fakt bycia sprzedanym polskiemu właścicielowi. Spotkałem się kiedyś z profilem faceta, Polaka, który określał się jako  polnische Schweine i pragnął oddać się we władanie niemieckiemu panu. Poczułem się dziwnie.

– Ja myślę, że to są ludzie, którzy nie mają działki. Możliwe też, że nie choruje im babcia. Dlatego mają czas na skupianie się głównie na sobie. Chcieliby być porwani, ale nie przyjdzie im do głowy, że najpierw musi znaleźć się ktoś, kto będzie chciał porwać akurat ich. Zmierzam do tego, że z reguły trzeba najpierw coś dać, żeby coś dostać. Przy czym nie zrozum mnie źle, bo nie potępiam fetyszyzmu ani perwersji, ale samolubstwo.

– Skojarzyło mi się z tym, jak kiedyś powiedziałem, że niebywale atrakcyjny węgierski aktor porno Arpad Miklos popełnił samobóstwo. Bez „j”. Niewykluczone też, że są to ludzie, którzy działek mają aż nadto. To znaczy przyjmują. Chociaż ci naprawdę zaawansowani w takich zabawach świadomie rezygnują z ułatwiaczy. Może myślą, że ich wolność to wystarczający wkład? Mogliby mieć w tym trochę racji. 

– No może i tak, ale czy to jest wkład wartościowy? To tak, jakbym ja nazbierał swojemu facetowi gałęzi w lesie i przyszedł do niego, i powiedział, że oto jest cały mój wkład w nasz związek. 

– Nie no, wolność to jednak trochę więcej chyba niż gałęzie…

– No tak, ale ten porywający jaką ma korzyść z tej wolności tamtego? No chyba że tamten umie gotować i sprzątać. Ale z reguły nie umie, bo cioty rzadko to umieją.

– Faktycznie. Wolność to coś bardzo wartościowego dla tego, kto ją oddaje, a dla przyjmującego wcale niekoniecznie. Idea jest może wzniosła, ale się nią nie najedzą ani nie opiorą, jak to zwykle z ideami bywa. 

 

 

– Skoro nie jamnika, to może chociaż sobie kupimy żółwia?

– Jak mu damy na imię?

– Klabzdrodont!

– Ale wiesz, że po żółwiach nie widać, więc nie będzie wiadomo, czy to samiec czy samica?

– To może Krystynka?

Po tych frazach trafiano w ostatnich tygodniach przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

 

mam ohydne nadgarstki

bdsm wieszanie za nażądy płuciowe

sex randki buxtehude

demoralizacja scenka rodzajowa

graag wymowa zapis fonetyczny

opowiadania porno biała podlaska

serce w lodówce

gnojek z tego józefa bdsm

kumpello vanitas

trąbik sfałdowany

podmiot niedomyślny

mozna podzielic xanax 1mg

klątwa szczeniaka butelki po angielsku

irena szewinska transseksualna

perfumy marty arherih

 

 

– Co ciekawe, ani u nas, ani w Niemczech nie regulują modyfikacji nazwiska w zależności od płci żadne przepisy. Opiera się to wyłącznie na normach językowych.

– Ha! To jestem zdziwiony. Czyli Anna Komorowska ma prawo sobie zrobić dowód na Anna Komorowski? I Anna Grodzki też!

– Nie, bo jej język zabrania. Ale jeśli Polka wyjdzie za mąż za Polaka za granicą, to już może.

– Aha, czyli te normy językowe mają charakter formalny.

– No właśnie nie wiadomo, jak to z nimi jest, tzn. czy mają czy nie mają.

– Czyli „ratunek” dla Grodzkiej to wyjść za zagraniczną lesbijkę, która odziedziczyła po rodzicach lub poprzednim mężu męskobrzmiące nazwisko słowiańskie.

– W sumie tak… Ale Grodzka jest lesbijką?

– Tak! Była heteroseksualnym mężczyzną, a została homoseksualną kobietą!

– A to zboczucha.

– A widzisz! Niektórzy to sobie lubią utrudnić. Czyli w sumie zamieniła kulturowo najlepszy los na taki mocno średniejszy. To w sumie bohaterskie dość.

– Pewnie tak miała od początku. Tylko że tego jej lesbijstwa to nikt nie zauważył nawet.

– No właśnie, szczwana lisica.

– To tak jak prawosławny pedał. Kogo obchodzi, że prawosławny?

– No właśnie. Bo jak czarny, to już co innego. Albo Żyd. To wtedy nie wiadomo, co gorsze.

– Ja myślę, że jeśli czarny pedał, to mało kogo obchodzi, że pedał…

– Ale taki Legierski… Chociaż on półczarny. To i to pedalstwo tak jakoś bardziej znać.

– Brak ci dobrej woli.

– Skądże! Jestem wręcz ambasadorem dobrej woli LGBT!

– Czego?

– L G B T.

– Ty to chyba LT…

– Nie pojmuję fenomenu Marleny Dietrich. Skąd taka kariera? Dlatego że Hitlerowi robiła?

– No chyba wręcz przeciwnie, ona działała przeciwko, w ruchu oporu. Żydów ratowała.

– Katowała?

– Tak! Swoimi piosenkami i filmami!

– Aha.

– Poza tym ona razem z tą drugą…

– Garbatą Gretą?

– Nie, tą drugą, z Francji…

– Gretą Piaf?

– One jeździły i dawały żołnierzom na froncie…

– Dupy?!

– Nie, koncerty!

– Swoją drogą z Edith Piaf toby byłą niezła perwersja.

– No tak, Dietrich to przynajmniej miała dużego fiuta.

Zdejmując koszulkę, zrobiłem sobie zaszmacenie na głowie, coś między kubańską tancerką a murzyńską gospodynią domową.

– Myślisz, że mogę iść w tym zawoju na miasto podpisywać papiery?

– Wyglądasz ślicznie!

– Powiem „Pani redaktor kochana, przepraszam, że ja taka spóźniona, ale co za dzień, ja właśnie wracam z… Medytacji. Tai chi. Tajpej. Taj… wan. No dobra, jadłam zupkę chińską.”

Pokazuję Rabbiowi jeden z moich ulubionych odcinków South Parku (ten, w którym posąg Maryi Panny krwawi z odbytu, obejrzeć można np. tutaj). Na ekranie pojawia się nauczyciel[ka] Pan[i] Garrison. Rabbio docieka:

– To jest ciota? Czy gender studies?

tumblr_mebcyj25NR1rlo1q2o1_1280

– Ty, to jest laska?

– To jest facet.

– Bzdura, popatrz na tyłek, na brzuch, faceci tak nie tyją. To jest laska.

– To może jest  w ciąży…?

– Wiesz, jak wygląda Anne Hathaway?

– Nie znam.

– Taka, ładna, mi się podoba. Wygląda jak Liza Minelli.

– Nie wiem, czy to taka dobra rekomendacja.

– No dobrze: wygląda jak Liza Minelli, gdyby nie była facetem.

– Nie znam jego filmów.

– A bo ty to na pewno ambitniejsze kino. Pewnie Bergmana.

– Bergmana? Hm…

– No, Ingrida Bergmana.

– Ingrida? Ach, tego reżysera z cipą!

Magda wychowywała się razem z moją córcią Olą .Gdy moja Ola bawiła się lalkami Magda resorkami! Moja rysowała słoneczka i lale to Magda ludzi na szubienicy lub z urwaną głową lub zamazaną złą twarzą. Kiedy Magda dostała od nas lalkę na urodziny to w pięć minut urwała jej głowę itpitp. Zaczęli szukać przyczyny jej zachowania. Psycholodzy zrzucali to na rodziców Magdy że żyją w separacji itp i tak Magda ciągle zbuntowana żyła przez tyle lat aż nie tak dawno ZMIENIŁA OPERACYJNIE PŁEĆ! Myślę że dopiero teraz zacznie jej sie nowe lepsze życie!

[komentarz na fb pod wpisem A. Grodzkiej]

*

[…] to może na posiedzeniu zespołu [sejmowego] przy szklaneczce soku ananasowego się dogadają

[Robert Biedroń w tvn24]

*

Jakkolwiek pani Małgorzata jest niewątpliwą ozdobą sceny, wspaniale zgrabną, piękna kobietą, tak ciężar roli pozostaje nieudźwignięty. Głos jej niknie w lewej kulisie, a w scenie z futerkiem-w wysokim kołnierzu. Lewa kulisa w ogóle pochłania głos. Widz umiejscowiony w skrajnym rogu widowni nie jest w stanie wyłowić wszystkich słów kwestii, mimo dobrej dykcji aktorki i natężania uszu.

[ktoś o roli Małgorzaty Foremniak, tutaj]

*

Wolność jest jak atrakcyjna, długonoga, cycata laska. Przy niej głupiejemy.

[Kuba Wojewódzki, Newsweek 47/2012]

*

Wcale nie chcemy podnosić tych cen…

[ztm tutaj]

*

Ballantine’s 21 YO szczyci się doskonałymi referencjami. Tajemnicą jej zachwycającej złożoności jest skrząca się czerwienią i złotem barwa, kwiatowy zapach i smak aromatycznych przypraw.

[ballantines.pl]

Jonathanie! Tam jest mój mąż i syn. Postaraj się.

[z filmu]

*

Polska potrzebuje swojego Stonewall Inn. Od paru lat coraz bardziej się o tym przekonuję.
I coraz bardziej mnie ta myśl przeraża :(

[pewien gejowski duchowny polski]

*

W menu można znaleźć na przykład filet z dorsza na ziemniakach chrzanowych z jajkiem sadzonym i chrupiącym boczkiem, filet z okonia morskiego serwowany na dwukolorowej tagiatelle z sosem cytrynowym czy łososia na koprze włoskim z dodatkiem kawioru i sosu beurre blanc.

[plotek.pl]

*

Wyniki badania dowodzą, że największą niechęcią darzymy gejów, osoby transseksualne, biseksualne, chore psychicznie oraz lesbijki.

[natemat.pl]

*

Dosyć mówienia, że miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. Bo miało być jak zawsze, a wyszło tak pięknie!

[G. Abramowicz, tvn24, 2-go lipca]

hrabina Roletti [naśladując język czytanek z lat 60-tych]:

„Nastała wriemia żatwy. Traktaristka Wiera pieresiadywałas iz
kambajna na traktor”

ordynatowa Podtworecka:

Wriemia Afanasijewna Żatwa – triatlonistka radziecka, zdobywczyni
zlotego medalu na olimpiadzie w Moskwie. Obecnie jako Wladimir
Afanasijewicz Żatwa wyklada dietetyke i suplementacje na Uniwersytecie
Lomonosowa.