Archives for posts with tag: transwestytyzm

– Z tłumaczeniem piosenek jest jak z przebieraniem się za kobietę. Może to wypaść ciekawie, imponująco, wspaniale, ale zwykle i tak widać, że to kostium.

– Wiesz, że nie mam pojęcia, jak jest opatrunek po angielsku?

– Internet mówi, że dressing.

– Hm. Myślę, że zdanie I’ll put the dressing on your back mogłoby zostać opacznie zrozumiane…

– Mogłoby. Jest też dressing gown.

– O, to twój ulubiony rodzaj opatrunku!

– I crossdressing.

– To kolejne stadium tego upodobania.

Oglądamy film o Carlosie Kleiberze sprzed kilkudziesięciu lat. Dyrygent odbywa próbę z jakąś niemiecką orkiestrą.

– Tam grają sami faceci!

– Prawie, są też kobiety.

– Ale dobrze przebrane za facetów.

– Może w takich orkiestrach kobiety musiały być facetami?

– Niekoniecznie. Może wystarczyło, że przed angażem dziesięć lat terminowały w bibliotece?

– I to w Dziale Ksiąg Zakurzonych!

– A może to jednak sami faceci są? Kleiber mówi do nich ciągle meine Herren i meine Herren.

– A nie, to inna sprawa: on ma tu na myśli Herrenvolk.

– Nie pojmuję fenomenu Marleny Dietrich. Skąd taka kariera? Dlatego że Hitlerowi robiła?

– No chyba wręcz przeciwnie, ona działała przeciwko, w ruchu oporu. Żydów ratowała.

– Katowała?

– Tak! Swoimi piosenkami i filmami!

– Aha.

– Poza tym ona razem z tą drugą…

– Garbatą Gretą?

– Nie, tą drugą, z Francji…

– Gretą Piaf?

– One jeździły i dawały żołnierzom na froncie…

– Dupy?!

– Nie, koncerty!

– Swoją drogą z Edith Piaf toby byłą niezła perwersja.

– No tak, Dietrich to przynajmniej miała dużego fiuta.

– Ty, to jest laska?

– To jest facet.

– Bzdura, popatrz na tyłek, na brzuch, faceci tak nie tyją. To jest laska.

– To może jest  w ciąży…?

– Wiesz, jak wygląda Anne Hathaway?

– Nie znam.

– Taka, ładna, mi się podoba. Wygląda jak Liza Minelli.

– Nie wiem, czy to taka dobra rekomendacja.

– No dobrze: wygląda jak Liza Minelli, gdyby nie była facetem.

– Niebywała precyzja.

– No jasne, to przecież Kleiber dyryguje. Spróbowałaby się pomylić, toby ją zakłuł batutą.

– W bok?

– Nie ukłuł; zakłuł. Na śmierć.

– Możecie się pobawić w doktora.

– Chyba niekoniecznie…

– No tak, skoro on naprawdę jest akurat chory, a ty naprawdę jesteś lekarzem, to już nie jest takie zabawne.

W kościele w Świerku na brustwerku

Grywał wikary w sexy bolerku.

A gdy włączał wiatrownicę,

Dmuch podwiewał mu spódnicę,

Ujawniając sierść na kuperku.

*

Na manuale w Sacré-Coeur w Oranie

Grał akolita w kusym cardiganie.

Gdy palcami przebierał,

Ubiór go tak uwierał,

Że miał z tym iście boskie skaranie.

*

Raz w mieście Ełku na hauptwerku

Grał organista w pulowerku.

Chociaż kościół to farny,

To artysta był marny,

Bo miał palce na kształt świderków.

*

W kościele rektoralnym w Łomży

Grał organista w krótkiej komży.

Przez to od chłodu

Dostawał wzwodu,

I zawodowo go ten fakt pogrążył.

Mat przeprowadza casting na współlokatora. Przychodzi zupełnie zwyczajnie wyglądający koleś w wieku ogólnym i oferuje:

– Ja będę nawet więcej płacił, ale chciałbym sprzątać.
– Okej, spoko.
– Chciałbym sprzątać, gotować, wykonywać wszelkie prace domowe
– Mi to pasuje. Jak lubisz, to luz.
– Ale ja bym to robił… w rajstopach…

Czy rodzice tego dzieciaka zdają sobie sprawę z tego, że ich opiekunka do dzieci jest facetem?

R.M. Rilke w pierwszych wersach „Lamentu nad Jonatanem” napisał:

Ach sind auch Könige nicht von Bestand

und dürfen hingehn wie gemeine Dinge.

Tłumaczy się to dosłownie samo, i to rytmicznie. W zasadzie przekład filologiczny jest już skończenie dobry:

Ach więc królowie także są nietrwali

i mogą odejść jak zwyczajne rzeczy.w

Mieczysław Jastrun, literat krakowski, przełożył to następująco:

Ach więc królowie także są nietrwali

i muszą sczeznąć zwyczajnie zgnojeni.