Archives for posts with tag: trawestacja

– Właśnie za pomocą fejsbukowego statusu kolejny znajomy poinformował mnie i zaprzyjaźnioną z nim resztę świata, że czuje się silniejszy dzięki wizycie w jakimś fitnessie. Parafrazując słowa Williama Carlosa Williamsa: „Trudno jest czerpać / nowe wieści ze statusów / lecz ludzie dzień w dzień nędznie umierają / przez brak tego / co można by w nich znaleźć”.

– The heart wants what the heart wants…

– Here it’s somehow the opposite: the heart wants what wants the heart.

– Trafiłem dziś na ten wpis o Abbadzie i Agacie Zubel sprzed roku.

– I co pomyślałeś?

– A pomyślałem, żebyś wiedział. Że vita brevis, ars też brevis, occasio deceps, experimentum odiosum, a iudicium imbecile.

Siedzimy sobie z Rabbiem i Villanerą w księgarnioknajpce. Sięgamy na półkę tuż obok nas, zdejmujemy tom dzieł wybranych Schillera i wybór wierszy dla uczniów klasy czwartej. Czytamy na zmianę to z jednego (Don Carlos, Intryga i miłość, liryki), to z drugiego (Brzechwa, Tuwim, Chotomska itp.) Po paru piwach i przy kiepskim oświetleniu zamienia się to w [niedo]dialog tyleż osobliwy, co chwilami dla naszych zmąconych umysłów znaczący.

Wreszcie Villanera chwyta za książeczkę z wierszykami dla dzieci, by ze swadą i przekonaniem przeczytać wiersz Brzechwy pt. Żyrafa:

Żyrafa w  tym gównie żyje,

 Że w górę wyciąga szyję.

A ja zazdroszczę żyrafie,

Ja nie potrafię.

Dopiero do chwili dociera do nas, co zrobiła z pierwszą linijką tego wierszyka.

Moja odpowiedź na trawestację pewnego wierszyka Witwickiego, sprzed około roku [z komentarzy wygrzebana, z uwagi na sezon ogórkowy i  niedomiar zdarzeń słownych.]

 

Menda lubi w pachwinie,
Weszka na łepetynie,
Glista ludzka w jelitku,
Lecz liszajec, liszajec!

Z uciechą na lewej nóżce
Lubi i na prawej nóżce,
Lubi gdzie i niewidoczny,
I gdzie bardzo jest widoczny

Gdziekolwiek on wykwitnie,
Uroda nie zakwitnie,
Gdziekolwiek on wykwitnie
Uroda nie zakwitnie.

Poleca się podśpiewywanie do melodii autorstwa F. F. Chopina.

– Noc jeszcze młoda…

– Lecz ja jestem stary.

 

Lotte pomieściła w komentarzach, więc mógłby kto przeoczyć, zatem obwieszczam na głównodziku trawestację wiersza Witwickiego, patrz poprzedni wpis.

GDZIE LUBI

sł. Lotte von Kirschenstein

Mama lubi na strychu,
Tata lubi po cichu,
Babcia lubi przy grobie,
Dziewczyna sama sobie.

Lub, gdy różowe oko
Patrzy w nią głęboko;
Lubi, gdzie ją boli,
Lubi, gdzie nie boli.

Dobrze wie, gdzie lubi,
Serca więc nie zgubi.
Dobrze wie, gdzie lubi:
Ona wszystko lubi.

klip, chlip

 

I have chromatophores
So I can change my color
Yes I can

Don’t you worry ’bout the distance
I am here if you get lonely
With my tentacles and vision
Outside your shell
I can protect you
You will be well

You have eight thousand species
I have only six fifty
You have open circulatory
I have closed circulatory

You live in fresh and salt
But I can only live in sea

You don’t breathe using gills
And you don’t have a heart
Oh, no, you don’t
You absorb oxygen through you blood
Using you mantle cavity…

oryginalna piosenka:

I’m a thousand miles away*
But tonight you look so pretty
Yes you do

Give this song another listen
Close your eyes
Listen to my voice, it’s my disguise

Someday I’ll pay the bills with this guitar
We’ll have it good
We’ll have the life we knew we would

——————————————————

* zabawne, jak utarte wyrażenia czasami dokładnie potrafią określić odległość

R.M. Rilke w pierwszych wersach „Lamentu nad Jonatanem” napisał:

Ach sind auch Könige nicht von Bestand

und dürfen hingehn wie gemeine Dinge.

Tłumaczy się to dosłownie samo, i to rytmicznie. W zasadzie przekład filologiczny jest już skończenie dobre. Proszę:

Ach więc królowie także są nietrwali

i mogą odejść jak zwyczajne rzeczy.

Mieczysław Jastrun, literat krakowski, przełożył to następująco:

Ach więc królowie także są nietrwali

i muszą sczeznąć zwyczajnie zgnojeni.